Ukraina protestuje (aktl.)

Ukraina protestuje (aktl.)

Około 100 tys. osób wzięło udział w sobotę w Kijowie w demonstracji poparcia dla opozycyjnego kandydata na prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki.
Była to największa od lat manifestacja sił opozycyjnych w stolicy Ukrainy.

Przemawiając do tłumu zgromadzonego przed siedzibą Centralnej Komisji Wyborczej (CKW) Juszczenko zapewniał swych zwolenników, że  wygra wybory prezydenckie zaplanowane na 31 października, gdyż władzom nie uda się sfałszować wyników głosowania. Prosił równocześnie wszystkich, którzy chcą jego sukcesu, o aktywność i  nieuleganie prowokacjom organizowanym przez władze.

"Nie mam wątpliwości, że wygram te wybory i będzie to zwycięstwo nas wszystkich" - oświadczył Juszczenko. Dodał, że jego główny rywal, premier Wiktor Janukowycz, nie ma szans na wygraną, jeśli wybory będą uczciwe, a będą, gdyż - jak powiedział lider opozycji -  "nie pozwolimy władzy na fałszerstwo".

Opozycja obawia się, że władze dopuszczą się manipulacji przy głosowaniu i liczeniu głosów, podobnie jak zezwalają na  dyskryminację Juszczenki w czasie kampanii wyborczej praktycznie uniemożliwiając mu dostęp do państwowych środków przekazu.

Nawiązując do kryminalnej przeszłości swego głównego rywala Janukowycza Juszczenko powiedział: "Recydywiści nie będą decydować o losie Ukrainy. Nigdy do tego nie dopuścimy". Janukowycz w  młodości był dwukrotnie skazany za pospolite przestępstwa, m.in. za rozbój.

Według ostatnich sondaży przedwyborczych, Janukowycz wyprzedza o  kilka punktów procentowych Juszczenkę; kilkanaście procent Ukraińców nie zdecydowało się jeszcze na kogo odda swój głos. 31 października prawdopodobnie nie zostanie rozstrzygnięte kto będzie rządził Ukrainą w najbliższych latach, gdyż żaden z kandydatów nie  uzyska poparcia ponad 50 proc. głosujących. Druga tura głosowania, w której do zwycięstwa potrzebna jest zwykła większość, zaplanowana jest na 21 listopada.

Kijowska manifestacja odbywała się pod hasłem "Siła narodu przeciwko kłamstwu i fałszerstwom" i w zamyśle organizatorów miała być ostrzeżeniem dla władz przed ewentualnym sfałszowaniem wyników wyborów.

Demonstracja poparcia dla Juszczenki rozpoczęła się w godzinach przedpołudniowych w centrum Kijowa, gdzie sformowały się dwie ogromne kolumny ludzi. Bez żadnych ekscesów kolumny dotarły na  plac Łesi Ukrainki, gdzie znajduje się siedziba CKW. Centralne ulice, którymi maszerowali demonstranci, były w tym czasie niedostępne dla ruchu, w mieście tworzyły się korki.

Juszczenko wezwał swych zwolenników, aby sprawdzali prawidłowość list wyborczych i informowali o wszelkich naruszeniach ordynacji wyborczej. "Karaluchy i szachraje najbardziej boją się światła" -  powiedział.

W wywiadzie dla dziennikarzy już po wystąpieniu na wiecu Juszczenko oświadczył, że zaplanowana na czwartek wizyta na  Ukrainie prezydenta Rosji Władimira Putina będzie wykorzystana do  agitacji na rzecz premiera Janukowycza. "Widać z tego, że  kandydatowi władzy, panu Janukowyczowi, jest to potrzebne. On rozumie, że autorytet władz w społeczeństwie jest bardzo mały i  nie można przebierać w środkach, aby go zwiększyć" - powiedział lider opozycji.

Prezydent Putin weźmie udział w uroczystościach związanych z  60. rocznicą wyzwolenia Ukrainy spod okupacji hitlerowskiej. W  programie obchodów jest m.in. defilada wojskowa w Kijowa.

Tuż po zakończeniu sobotniego wiecu opozycji, gdy ludzie zaczynali się rozchodzić, paru młodych ludzi w kurtkach z  symboliką Juszczenki wybiło kilka szyb w siedzibie CKW. Według opozycyjnego deputowanego Ołeksandra Turczynowa, ludzie którzy rzucali kamieniami i świecami dymnymi byli prowokatorami, gdyż niektórym z nich milicja pomagała w ucieczce. Kilku złapali wynajęci przez opozycję ochroniarze.

Zarówno w czasie wiecu, jak i wcześniej w trakcie przemarszu ulicami, milicja praktycznie nie była widoczna. Większe siły oddziałów specjalnych zgromadzono w okolicach gmachu administracji prezydenta Ukrainy. Prezydent Leonid Kuczma przebywał w tym czasie poza Kijowem - brał udział w otwarciu autostrady Kijów-Odessa. Ze stolicy wyjechał też premier Janukowycz.

ss, pap

Czytaj także

 0