Chodorkowski winny (aktl.)

Chodorkowski winny (aktl.)

Sąd Miejski w Moskwie rozpoczął odczytywanie wyroku w sprawie byłych szefów koncernu naftowego Jukos - Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa.
W tym samym czasie przed gmachem sądu odbyła się pikieta, w której uczestniczyli zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Chodorkowskiego.

Chodorkowski i Lebiediew są oskarżeni m.in. o niepłacenie podatków, przywłaszczenie powierzonego mienia, fałszowanie dokumentów, działanie na szkodę spółki i wejście w zmowę przestępczą. Grożą im kary do 10 lat więzienia. Obaj odrzucają oskarżenia, uważając je za sfabrykowane, a sam proces - za  polityczny.

Podczas pikiety zdecydowanie więcej osób domagało się natychmiastowego zwolnienia byłego szefa Jukosu. Atmosfera przed gmachem sądu była niezwykle napięta. Często dochodziło do utarczek słownych pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami Chodorkowskiego. Jeden z jego przeciwników przekonywał, że biznesmen działał na  szkodę państwa "przywłaszczając miliardy dolarów", pieniądze które mogłyby być spożytkowane na pensje. Jego zdaniem miliarderzy zniszczyli państwo, utrzymywał też, że o przestępczej działalności Chodorkowskiego świadczą zebrane przez sąd materiały.

"A od kiedy u nas zbiera się sprawiedliwie materiały", "Nie słuchajcie go, pewno mu zapłacili" odkrzykiwano mężczyźnie z tłumu.

Stronnicy oskarżonych skandowali: "Wolność!, wolność!", "Putin pod sąd". Wielu ubranych było w koszulki z wizerunkiem Chodorkowskiego i napisami wzywającymi do wypuszczenia byłego szefa Jukosu.

Widać było flagi demokratycznych partii, m.in. pomarańczowe -  Naszego Wyboru Iriny Chakamady i białe - Jabłoka Grigorija Jawlińskiego. Były też sztandary liberalnego Sojuszu Sił Prawicy i  Partii Republikańskiej. Część wiecujących miało też pomarańczowe elementy stroju, kokardki, wstążki, czapki, nawiązujące od koloru "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie. Puszczano też pieśń "Nas ne podołaty".

W pewnym momencie uczestnicy pikiety przerwali kordon milicyjny. Doszło do krótkich przepychanek z milicją. Jednak po chwili milicji udało się nakłonić demonstrantów do powrotu na miejsce wyznaczone przez władze na pikietę.

Irina Chakamada powiedziała zgromadzonym przed budynkiem sądu dziennikarzom, że "wiele osób ulega głoszonej propagandzie, dlatego trzeba przychodzić w takie miejsca jak tutaj i wyjaśniać ludziom jak wygląda realna sytuacja". Ubrana w pomarańczowy szalik szefowa Naszego Wyboru dodała, że w powszechnym mniemaniu "w Rosji bogaty człowiek to zły człowiek".

Po godz. 14.00 milicja wezwała pikietujących do rozejścia się, gdyż skończył się czas wyznaczony na manifestację. Duża część osób odeszła spod gmachu sądu, ci którzy pozostali, zwinęli transparenty i flagi. Po tym, jak nawoływania milicji o rozejście się nie przyniosły skutku, funkcjonariusze OMON-u okrążyli stojących na chodniku ludzi, stłoczyli ich w jednym miejscu i  zaczęli wyłuskiwać z grupy pojedyncze osoby. Milicjanci umieszczali je w autobusach, które pojawiły się na ulicy. Doszło do przepychanek i szarpaniny.

Wśród zatrzymanych jest wiceprzewodniczący Jabłoka, Siergiej Mitrochin. Zaś w tłumie otoczonym przez milicję znajdował się przywódca "Komitetu-2008", szachista Garri Kasparow.

"Rozgoniły nas siłowe struktury, które nie mogą walczyć z  terrorem, ale za to walczą z obywatelami. Ci, którzy nie mogą dać sobie rady z bojownikami, którzy niszczą nasze domy i samoloty, stosują represje przeciw normalnym obywatelom. Obywatelom, którzy szanują prawo. Ludzi zatrzymywano i wywożono autobusami - za co? Za to, że chodzimy po ulicy. (...) Mam nadzieje że pokażecie to, co się tutaj stało amerykańskim, europejskim przywódcom" - mówił później Kasparow do dziennikarzy.

ss, ks, pap

Czytaj także

 0