Druga Polka na londyńskiej czarnej liście (aktl.)

Druga Polka na londyńskiej czarnej liście (aktl.)

Wśród śmiertelnych ofiar zamachów terrorystycznych z 7 lipca w Londynie jest kolejna Polka - 29-letnia Karolina Glueck - potwierdziła brytyjska policja.
Kobieta zginęła najprawdopodobniej w wyniku eksplozji bomby w  pociągu metra na linii Piccadilly, pomiędzy stacjami King's Cross i Russel Square.

Karolina Glueck pochodziła z Chorzowa. Do Londynu przyjechała trzy lata temu, do swej siostry bliźniaczki - Magdy, by nauczyć się języka angielskiego i dostać dobrą pracę. Pracowała w biurze w Goodenough College na Mecklemburgh Square w Londynie.

7 lipca rano około godz. 8.30 pożegnała się z narzeczonym wychodząc do pracy. Jeździła metrem ze stacji Finsbury Park. Około 8.50 w trzech pociągach metra i w autobusie miejskim zamachowcy-samobójcy zdetonowali ładunki wybuchowe. W zamach zginęło co najmniej 55 osób.

Przez tydzień w całym Londynie widać było plakaty ze zdjęciem Karoliny - blondynki, z krótko obciętymi włosami, rozlepione przez poszukujących jej przyjaciół i rodzinę. Policja przydzieliła rodzinie Karoliny specjalnego oficera łącznikowego.

Jedna z brytyjskich gazet zamieściła w ubiegłym tygodniu wypowiedź narzeczonego Karoliny, Richarda. Powiedział, że  wieczorem w dniu zamachów, mieli wyjechać z Karoliną na  romantyczny weekend do Paryża.

Karolina Glueck to druga polska ofiara zamachów w Londynie. W  sobotę potwierdzono, że w eksplozji bomby w metrze na linii Piccadilly zginęła 23-letnia Monika Suchocka z Dąbrówki Malborskiej.

Wśród zaginionych po zamachach, o których wiadomo, że znajdowali się w miejscach eksplozji jest jeszcze 43-letnia Anna Brandt. Ponadto polski konsulat w Londynie poszukuje dwoje Polaków: Jolantę Jawornik i Roberta Kamińskiego, z którymi bliscy nie mają kontaktu.

Liczba śmiertelnych ofiar zamachów w  Londynie wzrosła do 56 - poinformowała w poniedziałek policja. Poprzednio podawano liczbę 55 zabitych. Dane najnowszej ofiary nie są na razie znane. Poinformowano jedynie, że zidentyfikowano zwłoki kolejnej ofiary na miejscu jednej z czterech eksplozji. Nie  chodzi więc o kogoś, kto został ranny i później zmarł w szpitalu.

em, pap

Czytaj także

 0