Szymon Wiesenthal nie żyje (aktl.)

Szymon Wiesenthal nie żyje (aktl.)

Szymon Wiesenthal, słynny żydowski tropiciel nazistów, zmarł w Wiedniu w wieku 96 lat - poinformowało centrum jego imienia w Los Angeles.
Przez ponad 50 lat Wiesenthal ścigał hitlerowskich zbrodniarzy wojennych, występował przeciwko neonazizmowi i rasizmowi. Był głosem 6 mln Żydów, ofiar holokaustu. Sam stracił w czasie II wojny światowej 89 krewnych.

Wiesenthal, urodzony w grudniu 1908 roku w Buczaczu koło Lwowa, z zawodu architekt, w maju 1945 roku, kiedy przyszło wyzwolenie, był więźniem obozu śmierci w Mauthausen. Był to piąty już obóz nazistowski, w którym był więziony. Tropienie zbrodniarzy hitlerowskich zaczął tuż po wyzwoleniu.

W 1947 roku założył w austriackim Linzu Centrum Dokumentacji Żydowskiej, a w 1961 w Wiedniu powołał ośrodek zajmujący się zbieraniem dokumentów dotyczących zbrodni wojennych. W wyniku tych działań zdołał doprowadzić przed wymiar sprawiedliwości 1100 przestępców wojennych.

Za jego największy sukces uważa się wyśledzenie w Buenos Aires Adolfa Eichmanna, odpowiedzialnego za eksterminację milionów Żydów w Europie.

Szymon Wiesenthal 56-letnią misję tropienia nazistów zakończył, mając 94 lata. "Udało mi się znaleźć tych morderców, których ścigałem. Wszystkich przeżyłem. Ci, których nie szukałem, są zbyt starzy i chorzy, aby można ich było legalnie skazać" - powiedział dla austriackiego czasopisma "Format" w 2003 r.

Polska współpracowała z Szymonem Wiesenthalem, przekazując Centrum jego imienia informacje o poszukiwanych przez niego sprawcach i dowodach popełnionych przez nich zbrodni - powiedział szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej prof. Witold Kulesza.

Jednym z efektów współpracy z Centrum Szymona Wiesenthala jest wkład IPN do corocznego raportu Centrum dotyczącego stanu ścigania zbrodniarzy nazistowskich na świecie.

Zdaniem ostatniego żyjącego dowódcy powstania w getcie warszawskim Marka Edelmana, po śmierci Wiesenthala centrum jego imienia powinno dalej działać, nawet jeśli nie będzie tak skuteczne jak za jego życia.

Według Edelmana, skuteczność Wiesenthala polegała na swego rodzaju działalności wywiadowczej w wielu krajach. W swoim śledztwie stosował on różne metody, również takie, które budziły etyczne wątpliwości, np. płacenie za informację o ludziach, którzy wydawali w czasie wojny Żydów hitlerowcom. Edelman uważa jednak, że takie metody przy poszukiwaniu zbrodniarzy wojennych były uprawnione.

"Szymon Wiesenthal słusznie był nazywany sumieniem holocaustu -  wytropił setki hitlerowskich zbrodniarzy w imię sprawiedliwości, a  nie zemsty" - powiedział PAP współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów Stanisław Krajewski. Według niego, Wiesenthal -  działając jako osoba prywatna - zrobił więcej dla ścigania zbrodniarzy wojennych niż specjalnie powołane do tego instytucje.

Szacunek dla Szymona Wiesenthala i żal po jego śmierci wyraził prezydent Aleksander Kwaśniewski. Jak podkreślił, Wiesenthal wyjątkowo zasłużył się dla ujawnienia prawdy o najnowszej historii świata.

"Wiesenthal zawsze podkreślał, że chodzi o sprawiedliwość i  kwestię moralną postawienia zbrodniarzy przed sądem, a nie o  zemstę. Nie działał z pobudek osobistych, ale walczył o  uniwersalną sprawiedliwość" - powiedział redaktor naczelny pisma o  tematyce żydowskiej "Midrasz" Piotr Paziński.

Zaznaczył, że Wiesenthalowi nie udało się postawić przed sądem wielu zbrodniarzy, ale najważniejsze było to, że są ścigani.

ss, ks, pap

Czytaj także

 0