Libia: bułgarskie pielęgniarki poczekają do stycznia

Libia: bułgarskie pielęgniarki poczekają do stycznia

Libijski Sąd Najwyższy przełożył na 31 stycznia przyszłego roku rozpatrzenie apelacji w sprawie pięciu bułgarskich pielęgniarek i palestyńskiego lekarza skazanych na kary śmierci za rzekome zarażenie dzieci w 1998 r. wirusem HIV.
W maju 2004 r. sąd w Bengazi uznał ich za winnych spowodowania epidemii AIDS i świadome zarażenie wirusem HIV 426 dzieci w  miejscowym szpitalu dziecięcym. Według władz libijskich, 51 dzieci już zmarło.

Decyzja sądu wywołała oburzenie wśród rodzin zarażonych dzieci. Przybyli na rozprawę z Bengazi natarli na budynek sądu, obrzucając go kamieniami. Uwięzili wewnątrz obserwujących przebieg rozprawy dyplomatów i dziennikarzy. Niektórzy z nich odnieśli obrażenia -  jak informuje korespondent bułgarskiej agencji BTA.

Obserwatorzy w Sofii nie wykluczają związku między wtorkowym odroczeniem sprawy i mającą odbyć się 17 grudnia wizytą sekretarz stanu USA Condoleezzy Rice w Trypolisie.

W ostatnich tygodniach na Libię wywierano silny nacisk, by  uwolniła Bułgarki. W ich obronie wypowiedzieli się prezydent George W. Bush, Unia Europejska i szereg międzynarodowych organizacji, w tym Human Rights Watch i Adwokaci bez granic.

W Bułgarii panuje przekonanie, że los pielęgniarek rozstrzygnie się poza salą sądową: albo dojdzie do porozumienia z Libią w  sprawie odszkodowań w postaci pomocy humanitarnej, albo do wymiany pielęgniarek na libijskiego terrorystę, który dokonał zamachu nad Lockerbie w 1988 r. i odsiaduje wyrok w brytyjskim więzieniu.

Rzecznik MSZ Dimityr Canczew wyraził we wtorek zaniepokojenie przewlekaniem sprawy, podkreślając, że więzione Bułgarki są na  skraju wytrzymałości.

W Bułgarii w kampanię obrony pielęgniarek oprócz władz i  organizacji pozarządowych włączył się Kościół prawosławny. Od  niedzieli w całym kraju odprawia się msze za ocalenie skazanych Bułgarek, zbierane są podpisy pod petycją w ich obronie.

Jedynym dowodem winy Bułgarek i palestyńskiego lekarza, którzy spędzili w libijskim więzieniu 2472 dni, są zeznania dwóch ze  skazanych kobiet, złożone w śledztwie. Na rozprawie pielęgniarki odwołały je, podkreślając, że zostały wymuszone.

Sąd uniewinnił jednak prowadzących śledztwo oficerów, uznając, że  nie ma dowodów na maltretowanie aresztowanych. Nie przyjął też do  wiadomości opinii biegłych, w tym odkrywcy wirusa HIV prof. Luca Montagniera, według których epidemia została wywołana złymi warunkami i nieprzestrzegania higieny w szpitalu.

Ze strony libijskiej kilkakrotnie napływały sygnały o możliwości zwolnienia Bułgarek, jeśli Sofia zgodzi się na zapłacenie ogromnych odszkodowań rodzinom zarażonych dzieci. Według bułgarskich mediów, chodzi o ponad miliard dolarów. Sofia odmawia, gdyż obstaje przy stanowisku, że pielęgniarki są niewinne. Zgadza się udzielić Libii pomocy w leczeniu zarażonych dzieci w ramach międzynarodowej akcji.

Ostatnio pojawiły się informacje o tajnych negocjacjach między władzami Bułgarii, Libii i Wielkiej Brytanii na temat ewentualnej wymiany pielęgniarek na odsiadującego wyrok w Szkocji libijskiego terrorystę, który dokonał zamachu na samolot PANAM nad Lockerbie. W poniedziałek bułgarski minister sprawiedliwości Georgi Petkanow powiedział, że "taka wymiana jest możliwa".

W piątek libijski przywódca Muammar Kadafi powiedział telewizji CNN, że jeśli jedyne dowody przeciw Bułgarkom i Palestyńczykowi zostały wymuszone torturami, należy je uznać za nieważne. W  czwartek wpływowy syn Kadafiego, Saif al-Islam, przyznał w  wywiadzie dla agencji Reutera, że osobiście nie wierzy w winę bułgarskich pielęgniarek.

ss, pap

Czytaj także

 0