Peru: socjaldemokrata prezydentem

Peru: socjaldemokrata prezydentem

Były prezydent Peru, socjaldemokrata Alan Garcia, wyraźnie prowadzi po podsumowaniu 77,3 procent głosów oddanych w niedzielę w drugiej turze wyborów prezydenckich w Peru - wynika z pierwszego oficjalnego komunikatu.
Jak podała około północy (w poniedziałek nad ranem czasu polskiego) państwowa komisja wyborcza, oddano na niego 55,46 proc. spośród podliczonych do tej pory głosów. Na jego jedynego konkurenta w drugiej turze, byłego oficera, nacjonalistę Ollantę Humalę oddano 44,54 proc. podliczonych głosów.

Wstępne wyniki oficjalne są zgodne z opublikowanymi w poprzednich godzinach wynikami sondaży przeprowadzanych przy wyjściu z lokali wyborczych (exit pools). Już po ich opublikowaniu 57-letni Garcia ogłosił na transmitowanym przez telewizję wiecu z udziałem tysięcy zwolenników swe zwycięstwo.

Na podobnym wiecu w stolicy Peru Limie Humala potwierdził w pierwszej chwili swą porażkę, ale tylko pośrednio, mówiąc o "zwycięstwie lewicy". 2 godziny później na konferencji prasowej przyznał się do porażki i pozdrowił przeciwników politycznych, Alana Garcię.

"Uznajemy (oficjalne) wyniki (...) i pozdrawiamy te siły, które konkurowały z nami, które poparły pana Garcię" -powiedział Humala dziennikarzom.

Druga tura potwierdziła spektakularny come back Garcii, który zwyciężył mimo, że poprzednie jego rządy w latach 1985-90 doprowadziły kraj do chaosu i gospodarczej ruiny. W czasie gdy sprawował władzę, jako jeden z najmłodszych wiekiem szefów państw na świecie, Peru było wstrząsane falą wewnętrznych walk i szczególnej aktywności zbrojnych ugrupowań skrajnej lewicy.

Obecne zwycięstwo Garcii oznacza prawdopodobnie pozostanie Peru w orbicie wpływów politycznych i gospodarczych USA. Wygrana Humali, majora w stanie spoczynku, który uzyskał największą liczbę głosów w pierwszej turze wyborów, 9 kwietnia (30,6 proc.), doprowadziłaby natomiast prawdopodobnie do przyjęcia przez Peru kursu na uniezależnianie się od wpływów Waszyngtonu i pójście podobną drogą, jak ta która wybrała Wenezuela pod rządami prezydenta - populisty Hugo Chaveza.

Zwycięstwo Garcii, który w 2001 r. przegrał rywalizację o fotel prezydencki z obecnym szefem państwa Alejandro Toledo, może mieć kluczowe znaczenie dla sytuacji politycznej w Ameryce Południowej. Prawdopodobnie wzmocni ono układ krajów umiarkowanie reformatorskich, w którego skład wchodzą m.in. Chile i Kolumbia.

Tymczasowy przewodniczący Organizacji Państw Amerykańskich, były minister spraw zagranicznych Argentyny Rafael Bielsa, oświadczył w przeddzień peruwiańskich wyborów, że będą one miały "nadzwyczajne, historyczne znaczenie".

pap, ss

Czytaj także

 0