Liban: wielka antyrządowa demonstracja

Liban: wielka antyrządowa demonstracja

Setki tysięcy zwolenników szyickiego Hezbollahu i współdziałających z nim ugrupowań prosyryjskich demonstrowały w Bejrucie przed siedzibą premiera Libanu Fuada Siniory, domagając się jego ustąpienia.
Popierany przez Iran i Syrię Hezbollah piętnuje obecny rząd Libanu jako proamerykański.

"Wzywam premiera i jego ministrów, by ustąpili" - powiedział przywódca chrześcijańskiej opozycji Michel Aoun, wywołując tymi słowami aplauz demonstrantów. W imieniu całej opozycji zażądał utworzenia rządu jedności narodowej.

Według wysoko postawionego źródła opozycyjnego, na które powołuje się Reuter, utrzymywana początkowo blokada kompleksu rządowego została później rozluźniona. Dojazd tam otwarto w rezultacie rozmów przedstawicieli opozycji z dyplomatami arabskimi.

"Rząd otrzymał nasze posłanie" - zaznaczył rozmówca Reutera.

Kilka tysięcy opozycjonistów rozbiło namioty w pobliżu siedziby rządu, zamierzając spędzić tam noc i w ten sposób kontynuować protest. Budynki, w których przebywał Siniora wraz z wieloma swoimi ministrami, oddzielał od protestujących kordon sił bezpieczeństwa z transporterami opancerzonymi.

Organizatorzy szacują, iż w demonstracji wzięło udział milion ludzi - co oznaczałoby ponad jedną czwartą ludności Libanu. Zastępca przywódcy Hezbollahu, szejk Naim Kassem, oświadczył jeszcze przed piątkową demonstracją, że protesty będą trwać aż do ustąpienia rządu.

Hezbollah oskarża rząd, iż nie okazał mu wystarczającego poparcia podczas akcji zbrojnej Izraela w Libanie latem bieżącego roku.

Siniora oświadczył w czwartek, że rząd nie rozwiąże się. Gabinet został jednak w ubiegłym miesiącu osłabiony wyjściem z niego sześciu opozycyjnych ministrów i zamordowaniem 21 listopada chrześcijańskiego antysyryjskiego ministra przemysłu Pierre'a Dżemajela. Jego pogrzeb, w którym wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, przerodził się w antysyryjską demonstrację.

Przywódca libańskich druzów Walid Dżumblatt, uważany za najbardziej wyrazistego politycznego przeciwnika Syrii, wezwał swych zwolenników do spokoju i unikania konfrontacji ulicznych. Jego zdaniem Hezbollah chce rozciągnąć nad krajem kuratelę Syrii i Iranu.

"Pozostaniemy nieugięci. Nasza konfrontacja (z opozycją) będzie pokojowa. Pozostaniemy w naszych domach i będziemy wywieszać libańskie flagi. Poczekamy miesiąc, dwa i będziemy ich obserwować" - oświadczył Dżumblatt w piątek na konferencji prasowej.

Wielu Libańczyków obawia się, że protesty mogą doprowadzić do aktów przemocy. Napięcie między szyitami i sunnitami jest znaczne, również wśród chrześcijan ujawniają się podziały na tle popierania rywalizujących ze sobą obozów.

Stronnictwa antysyryjskie oskarżają opozycję o chęć udaremnienia bezstronnego, prowadzonego z udziałem wspólnoty międzynarodowej procesu podejrzanych o zamordowanie byłego premiera Rafika al- Haririego w 2005 roku. Zginął on w zamachu bombowym, który w opinii wielu inspirowała Syria.

 

Damaszek zaprzecza, by miał cokolwiek wspólnego ze śmiercią Haririego, ale w jej następstwie musiał wycofać swe wojska z Libanu w kwietniu 2005 roku, do czego przyczyniły się zarówno demonstracje w Libanie, jak też naciski Stanów Zjednoczonych i Francji.

Jak ustaliło śledztwo ONZ, zamach na Haririego był dziełem funkcjonariuszy syryjskich i libańskich służb bezpieczeństwa.

pap, ss

Czytaj także

 0