Litwo, ojczyzno moja

Litwo, ojczyzno moja

Warto śledzić litewskie kłopoty ze sformowaniem rządu, bowiem niedługo takie same problemy może mieć Polska.
Po ostatnich wyborach sytuacja w Polsce i na Litwie jest podobna: w każdym z tych krajów dużą część sceny politycznej zajmują populiści. Rok temu w Wilnie po długich targach udało się stworzyć rząd będący efektem kooperacji demagogicznej Partii Pracy z socjaldemokratami. Upadł on jednak po ujawnieniu serii skandali korupcyjnych wokół lidera Partii Pracy, Wiktora Uspaskicha. Długotrwały kryzys rządowy udało się zażegnać tylko częściowo, bowiem nowy rząd Gediminasa Kirkilasa jest mniejszościowy. Należy się więc spodziewać kłótni w Sejmasie przy właściwie każdym głosowaniu. Mimo tego, nikt nie chce rozwiązać parlamentu, bojąc się utraty diet poselskich.

Historia kołem się toczy, a polska kultura polityczna jest podobna do litewskiej. Jest więc duża szansa, że Warszawa powtórzy scenariusz, który powstał w Wilnie. Obecny kryzys rządowy pokazuje (jak wcześniej na Litwie), jak ciężko współpracuje się z populistami. A może być jeszcze gorzej. Za mniej więcej rok Andrzej Lepper lub Roman Giertych (a może obaj?) powinien skompromitować się jakąś aferą i stracić miejsce w rządzie. Na przedterminowe wybory nie zgodzą się Samoobrona i Liga Polskich Rodzin, bojąc się utraty popularności. W konsekwencji mniejszościowy rząd PiS będzie wegetował, żebrząc o poparcie przy każdym głosowaniu (ciekawe, czy zwróci się o pomoc do SLD?).

Scenariusz nieprawdopodobny? Od uzyskania niepodległości przez Polskę w 1989 roku i Litwę dwa lata później, losy naszych krajów ściśle się ze sobą przeplatają. W Wilnie zawsze są wybory rok przed naszymi i w Polsce zawsze powtarza się litewski scenariusz - jak u nich wygrywa prawica, to u nas jest tak samo. Rok temu na Litwie wygrali populiści - w Polsce także demagodzy z LPR i Samoobrony stali się częścią koalicji rządzącej. W takiej sytuacji pytanie jest tylko jedno - kto wyłoży się pierwszy - Lepper, czy Giertych?

Czytaj także

 0