Sztuka bez granic: od malowideł naskalnych po architekturę obliczeniową
Artykuł sponsorowany

Sztuka bez granic: od malowideł naskalnych po architekturę obliczeniową

Wystawa Michaela Hansmeyera „Digital Grotesque III” w warszawskim Nowym Teatrze będzie czynna od 6 października
Wystawa Michaela Hansmeyera „Digital Grotesque III” w warszawskim Nowym Teatrze będzie czynna od 6 październikaŹródło:Materiały prasowe
Potrzeba artystycznej ekspresji towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Dlatego sztuka była tworzona od zawsze i za pomocą wszystkiego, co było dostępne. Z czasem – w miarę postępu techniki – ewoluowała, aby przekroczyć dziś bariery, które ograniczały twórców nawet jeszcze kilka lat temu.

Wszystko zaczęło się od surowców, które można znaleźć w naturze, i pracy rąk. Mamy więc glinę uformowaną w kształt zwierzęcia czy malowidła tworzone za pomocą barwników roślinnych i mineralnych. W końcu pojawiają się narzędzia, dzięki którym można obrabiać kamień – powstają więc petroglify i oczywiście rzeźby.

Te najdawniejsze były najczęściej poświęcone bóstwom, miały wyrażać religijne emocje, ale też służyć jako wota dziękczynne. Za pierwszą rzeźbę figuratywną jest uważany Człowiek-Lew – statua z Hohlenstein-Stadel, jaskini położonej w Jurze Szwabskiej. To figura, którą udało się naukowcom zrekonstruować z tysięcy kawałków znajdowanych na stanowisku archeologicznym przez wiele lat. Ktoś, kto ją wyrzeźbił, musiał mieć do dyspozycji precyzyjne narzędzie – przyjmuje się, że był to krzemienny nóż. Umożliwiło to wyrażenie konkretnych emocji i wpłynięcie tym samym na tych, którzy posągowi oddawali cześć.

To właśnie w sztuce kamienia – rzeźbiarstwie i architekturze – widać najwyraźniej, jak rozwój technologiczny wpłynął na skalę obiektów i rozmach przedsięwzięć. Do dziś nie wiemy, jak tak naprawdę powstał najsłynniejszy posąg starożytnego bóstwa – Wielkiego Sfinksa, należącego do kompleksu piramid w egipskiej Gizie. Jedno jest pewne – w przypadku rzeźby tak gigantycznej, bo mierzącej aż 73 metry, a w dodatku wykutej z monolitu, nic nie byłoby możliwe, gdyby nie technologia. To ona doprowadziła do tego, że Sfinks zapiera dech w piersiach do dziś.

Barwniki i pierwsze fotografie

A co z malarstwem? Kawałek węgla, kolorowa skała, sok wyciśnięty z owoców – to one były pierwszymi barwnikami, kórymi malowano na ścianach jaskiń. Wiele wieków później skałę zastąpiło płótno, które rozpięte na ramach (blejtramie) okazało się świetną podstawą do malowania. Czym? No właśnie – gdyby nie rozwijająca się wiedza, nie pojawiłyby się farby olejne. Nie podziwialibyśmy więc zadziwiającej gry świateł na płótnach Caravaggia ani nie doświadczylibyśmy niezwykłych emocji, które towarzyszą nam, gdy obcujemy ze sztuką Leonarda da Vinci.

To także dzięki technologii mistrz Canaletto był w stanie tak precyzyjnie odtworzyć krajobrazy Warszawy. Wiemy, że wykonywał zdjęcia camera obscura – aparatem otworkowym, za pomocą którego uzyskiwał nie tylko możliwość określenia prawidłowej perspektywy, odwzorowania detali i uchwycenia chwili mimo zmian oświetlenia i otoczenia, ale też uzyskania znacznie szerszego kąta. To właśnie dzięki zastosowaniu zaawansowanej jak na XVIII wiek technologii na obrazie możemy dostrzec obiekty, których nasze oko nie jest w stanie uchwycić na jednej płaszczyźnie.

Michael Hansmeyer tworzy dzieła oparte na skomplikowanych algorytmach, przetwarzane cyfrowo, a potem drukowane w technologii 3D lub wyświetlane w wielkiej skali

Technologia w służbie sztuki

A jak nowe technologie wpływają na twórczość artystów dziś? Cóż, nie będzie chyba przesadą, jeśli powiemy, że stanowią one nierzadko trzon ich działalności. „Przyszłość to sztuka” to podtytuł najnowszego otwarcia BMW Art Club, w trakcie którego możemy oglądać niezwykłe przedsięwzięcia artystyczne, powstałe dzięki mecenatowi BMW. Tym razem to wystawa Michaela Hansmeyera, twórcy o niestandarowym backgroundzie – jest bowiem także programistą. Wystawa, którą możemy odwiedzić w warszawskim Nowym Teatrze od 6 października, nosi tytuł: „Digital Grotesque III”. Ma ona na celu pokazanie relacji między człowiekiem, sztuką i technologią. Ta ostatnia odgrywa w projekcie bardzo istotną rolę. Jest odpowiedzialna zarówno za powstawanie dzieła, jak i jego prezentację. W tym drugim, multimedialnym aspekcie przedsięwzięcie wsparła firma Epson, zapewniając najwyższej jakości projektory laserowe 3LCD.

Michael Hansmeyer tworzy sztukę nietuzinkową. Jego projekty czerpią inspirację z organicznych form, ale powstają z nowoczesnych tworzyw, a sam Hansmeyer swoją sztukę określa jako architekturę obliczeniową. Należy bowiem do coraz większego grona artystów tworzących obiekty oparte na skomplikowanych algorytmach, a następnie przetwarzane cyfrowo i drukowane warstwowo w technologii 3D lub wyświetlane w wielkiej skali. Istotnym elementem twórczości Hansmeyera jest zdekonstruowany i zmodernizowany ornament – coś, co wydaje się zapomniane w dzisiejszej architekturze, tutaj wraca i wywołuje niemałe emocje. Bogactwo detali jest u niego kluczowe – tworzy niemal baśniową atmosferę, otwierając wszechświaty wyobraźni. Wszystko to jest możliwe dzięki między innymi nowoczesnym urządzeniom drukującym.

„Żyjemy w świecie, który wciąż korzysta z założeń modernizmu – to rzeczywistość kątów prostych i płaskich multiplikowanych powierzchni. Technologia druku 3D umożliwiła zaś twórcom takim jak ja powrót do detalu, do ornamentu, z której to możliwości korzystam” – podkreśla Hansmeyer.

Na warszawskiej wystawie obrazy powstają dzięki instalacyjnym projektorom 3LCD Epson EB-PU1008B

Na warszawską wystawę składa się 360-stopniowa multimedialna instalacja i architektoniczna rzeźba stanowiąca kontrapunt wideo-artu. Sprzęt, udostępniony na wystawę dzięki uprzejmości firmy Epson – partnera technologicznego przedsięwzięcia, zapewnia odbiorcom wyjątkowe doświadczenia wizualne. Płótnem artysty są tu instalacyjne projektory 3LCD Epson EB-PU1008B (w ich przypadku natężenie światła białego i barwnego jest jednakowe, dzięki czemu obraz jest wyjątkowo jasny), zapewniające najwyższą jakość obrazu w niemal każdych warunkach oświetleniowych. Istotny jest też rozmiar urządzeń – w swej klasie są niewielkie, dzięki czemu można z nich skorzystać w najbardziej nietypowych przestrzeniach. Dodatkowo zapewniają one wyjątkową rozdzielczość i możliwość dopasowania wyświetlanego obrazu do niestandandardowej powierzchni. W przypadku prac takich twórców jak Hansmeyer to niezwykle istotne. Jego dzieła, tworzone z niemal chirurgiczną precyzją, wymagają wysokiego poziomu zaawansowania technologicznego, ale też tak naprawdę tego rodzaju twórczość umożliwiają.

„Tradycyjnie technologia była traktowana przez długi czas jako narzędzie, ale dziś przejmuje role, które często przynależały artyście. Sztuczna inteligencja bierze udział w procesie kreacji. Czy więc artysta wciąż pozostaje na swojej pozycji? Myślę, że tak, na pewno, ale po prostu nie musi kontrolować każdego etapu, każdego apektu tworzenia. Na projekt, który prezentuję w Warszawie, złożyło się na przykład kilka milionów powierzchni – nie byłem w stanie zdecydować o kształcie każdej z nich. Oddałem więc pole technologii” – dodaje artysta.

Myśl techniczna była sprzymierzeńcem artystów, wytwórców, rzemieślników od momentu, kiedy człowiek zaczął sztukę tworzyć. Dziś jest jej nieodłączną częścią i sprzymierzeńcem. To komputer może i niejednokrotnie jest współczesnym płótnem, a pędzlem i dłutem – algorytmy oraz drukarki i projektory pozwalające nam współczesną sztukę podziwiać.

Wystawa Michaela Hansmeyera
Wystawę w Nowym Teatrze w Warszawie będzie można oglądać

od 6 do 22.10.2022