Na scenie jestem gejzerem

Na scenie jestem gejzerem

Joanna Kołaczkowska
Joanna Kołaczkowska / Źródło: Newspix.pl / DAREK KAWKA
– Siedemnaście lat temu bałam się, że po kabarecie Potem nic ważnego w mojej karierze nie może się już wydarzyć. Na szczęście szybko odkryłam dzikie energie, które we mnie drzemią – mówi Joanna Kołaczkowska, aktorka kabaretu Hrabi.

Słyszałem, że ludzie kabaretu wstają wcześnie, jednak nie wcześniej niż o dziewiątej.

To absolutna prawda. Ostatnio udaje mi się wstawać o 9.00, a nawet o 10.00. Dawniej, kiedy odwoziłam dziecko do szkoły, przez dziewięć lat musiałam się budzić o 6.30. To był dramat. Teraz jestem szczęśliwa, zwłaszcza że przeważnie zasypiam o drugiej czy trzeciej w nocy. Dzisiaj musiałam wstać o szóstej, więc ledwo żyję

Wszystko przez promocję wydanej właśnie książki – „Hrabi. Duszkiem tak!”. Skąd pomysł, by powstała?

Jakub Jabłonka i Paweł Łęczuk przyszli z propozycją, żeby napisać o nas książkę. Od dawna nic nie wydaliśmy, ostatnio chyba program w 2012 r., nie mamy płyty, rzadko też się pojawiamy w telewizji. Pomyśleliśmy więc, że to dobry pomysł. Bardzo się cieszymy, bo czytać książki jest miło, a jeszcze milej się w nich wypowiadać. Zawsze czułam, że w wywiadach nie można do końca wytłumaczyć procesu twórczego, mogliśmy to zrobić dopiero w książce.

Artyści często piszą książki z okazji jubileuszu, wasz kabaret dopiero w przyszłym roku osiągnie pełnoletniość.

Zwyczajowo nie obchodzimy jubileuszy, dziesięciolecia w ogóle nie świętowaliśmy. Jednak Dariusz Kamys wymyślił ostatnio, że może warto będzie uczcić osiemnastkę, więc za rok coś na pewno wymyślimy. Jednak nie w formie jubileuszu, ale np. imprezy z karaoke, tak jak to robią 18-latki.

Szykuje się też nowy program.

Premiera będzie 29 marca, czyli już niedługo. Wymyśliliśmy też tytuł, z którym mocowaliśmy się ponad rok. Na-zwaliśmy go „Ariaci”.

Praca nad książką stała się okazją do wspomnień?

Na szczęście Łukasz Pietsch bardzo dobrze pamięta różne fakty. Ja jestem od takich rzeczy, jak daty, miejsca, a Łukasz – od wydarzeń. Darek Kamys i Tomek Majer mają problem z pamięcią, ale dla nas wszystkich praca nad książką to była podróż przez całe nasze życie. To był cudowny czas, bo przypominaliśmy sobie różne rzeczy, zupełnie jakbyśmy na nowo przeżywali naszą historię.

Siedemnaście lat temu towarzyszył pani strach, czy się uda.

Bałam się, że po kabarecie Potem nic już ważnego nie może się wydarzyć, że nie uda się stworzyć zespołu, który będzie tak dobry jak poprzedni. Dziwiłam się wtedy Darkowi, prywatnie mojemu szwagrowi, że wierzy w sukces.

Wywiad został opublikowany w 2/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także