Grosza daj Wiedźminowi

Grosza daj Wiedźminowi

Komputer gamingowy (zdj. ilustracyjne)
Komputer gamingowy (zdj. ilustracyjne) / Źródło: Wikimedia Commons / www.deviantart.com/MarcusBurns1977
Polskie firmy marzą o tym, żeby powtórzyć sukces „Wiedźmina” CD Projektu. W ubiegłym roku na GPW zadebiutowało 10 firm z sektora gamingowego, a w tym roku ma być ich już dwa razy więcej.

Prawie dekadę temu akcje CD Projekt kosztowały 2 zł. Ktoś, kto wydałby wówczas 1000 zł na ich zakup i miał po drodze stalowe nerwy, żeby do dziś się ich nie pozbyć, trzymałby teraz w portfelu ok. 140 tys. zł. Ale spać spokojnie i tak by nie mógł. Kilka dni temu akcje CD Projektu taniały nawet 12,5 proc. w czasie sesji. Wszystko za sprawą decyzji o przesunięciu premiery gry „Cyberpunk 2077” z kwietnia na wrzesień 2020 r. Spółka stwierdziła, że potrzebuje więcej czasu na doszlifowanie swojej najnowszej produkcji, co nie jest znowu też czymś nowym, bo podobna sytuacja miała miejsce przy okazji premiery „Wiedźmina 3”. Straty jednak szybko odrobiła, a na obniżce kursu skorzystali ci, którzy chcieli dokupić akcji po niższej cenie.

Gwiazda parkietu

W ubiegłym roku władze warszawskiej giełdy zdecydowały o utworzeniu specjalnego indeksu – WIG Games. Spółki z tej branży zaczynają odgrywać coraz większą rolę na GPW. Piotr Woźniak, prezes firmy doradczej Zenit Management, wskazuje, że w ubiegłym roku większość spółek sektora gamingowego na  odniosła sukces rynkowy, dając łącznie 88-procentowy zarobek swoim akcjonariuszom. Wartość wszystkich spółek tego sektora na koniec 2019 r. wyniosła 32 mld zł wobec 17,1 mld zł rok wcześniej. Firmy, które zadebiutowały w 2019 r., dodały do wartości rynkowej niecałe 300 mln zł. Na koniec 2019 r. na GPW notowanych było łącznie 35 podmiotów, które zajmują się produkcją gier.

– Oczywiście niekwestionowanym liderem branży pozostaje CD Projekt, którego wartość na koniec 2019 r. wyniosła 26,9 mld zł. Spółka staje się ikoną polskiej giełdy. Patrzymy na nią jak na globalnego gracza z siedzibą w Polsce, co potwierdza chociażby rozmach jej działalności i rozpoznawalność marki – podkreśla Woźniak.

Rafał Dobrowolski z funduszu Tar Heel Capital podkreśla, że zainteresowanie inwestorów na giełdzie spółkami z branży gamingowej jest potęgowane również tym, że na warszawskim parkiecie nie ma zbyt dużo firm technologicznych.

– Jeżeli chodzi o boom w Polsce, to przede wszystkim zasługa bardzo specyficznych sukcesów polskich firm. W szczególności mam tu na myśli grupę CD Projekt, która będąc od ponad 10 lat na GPW, umożliwia wielu inwestorom z polskiego rynku osiąganie ponadprzeciętnych stop zwrotu w skali światowej. W tym zakresie występuje też pewne zjawisko negatywnej selekcji – na GPW nie ma obecnych wielu przedstawicieli branż nowej ekonomii z globalnymi sukcesami i potencjałem wzrostu – mówi Dobrowolski.

Lem na giełdzie

Eksperci wskazują, że wiele firm marzy o tym, żeby pójść w ślady twórców „Wiedźmina”, więc wchodzą na giełdę, żeby pozyskać pieniądze na realizowanie swoich planów. W ubiegłym roku na 16 debiutów giełdowych 10 pochodziło właśnie z branży gier. W tym roku ma być ich nawet około 20.

Jednym z debiutantów jest warszawska firma Gaming Factory, która dotychczas bardziej inwestowała w producentów, niż sama tworzyła gry. W 2019 r. zmieniła jednak strategię. Powołała także nową spółkę – Ultimate VR, która ma dostosowywać gry znajdujące się w portfolio firmy do wirtualnej rzeczywistości.

Na GPW wybiera się również firma Starward Industries z Krakowa. Studio pracuje nad grą inspirowaną twórczością Stanisława Lema. Grafika ma nawiązywać do realiów lat 1945-1965. Gra ma być wydana w 2021 r., w setną rocznicę urodzin pisarza.

Ślub z grą

Rafał Dobrowolski z Tar Heel Capital wskazuje, że polskim firmom w rozwoju sprzyjają poprawa dostępu do finansowania, niższe koszty, a także dostęp do wysokiej klasy pracowników. Sam boom jest efektem rosnącego zainteresowania branżą na świecie, a także zachodzących w niej zmian. Rośnie baza konsol bieżącej generacji i urządzeń mobilnych. Rozwijają się cyfrowa dystrybucja gier oraz gigantyczny azjatycki rynek, gdzie wzrasta liczba graczy. No i w końcu ludzie przeznaczają coraz więcej czasu na granie.

– W ślad za tym stworzył się potężny ekosystem generujący olbrzymie zyski, już nie tylko od premiery do premiery, ale w dużo bardziej stabilny sposób, co oczywiście uwielbiają inwestorzy. Nie obyło się też bez trendów, które wystawiły na próbę wiele studiów, takich jak np. rozwój rynku „free-to-play” [możliwość wykorzystania mikropłatności do kupowania samych dodatków do gier – red.] kosztem premium [kupowanie całych gier albo miesięcznych abonamentów – red.]. Dzięki temu powstali globalni liderzy o wielomiliardowych wycenach i przychodach, tacy jak np. Supercell (należący do japońskiego SoftBanku) czy King (część kalifornijskiej grupy Activision od 2016 r.) – podkreśla Dobrowolski.

Według eksperta biznes firm gamingowych ewoluuje w kierunku długoterminowego związku z graczem – sprzedaż czy ściągnięcie jednej gry jest dopiero początkiem wieloletniej przygody i relacji. Oznacza to znaczne wydłużenie cyklu życia dla produktów, które okazały się sukcesem.

Rentgen przed debiutem

Ale nie każda firma gamingowa wchodząca na warszawską giełdę odniesie sukces na skalę CD Projektu. Piotr Woźniak z Zenit Management wskazuje, że najistotniejszą kwestią jest właściwa ocena modelu biznesowego każdej ze spółek.

– Będziemy mieli np. grupę spółek bez historii, których sukces będzie uzależniony od wyników sprzedaży kluczowego tytułu. Drugą grupę będą stanowiły spółki, które muszą się koncentrować na poszukiwaniu dodatkowych źródeł finansowania działalności ze względu na przeinwestowanie w nietrafione tytuły. Będzie też grupa spółek dochodowych, które potrafią generować przychody ze sprzedaży oraz przekładać je na zyski – tłumaczy Woźniak.

Pozostaje pytanie: w których firmach udziały będą chcieli mieć w portfelach inwestorzy? Zaufają debiutantom, którzy dziś dopiero raczkują, ale mogą za parę lat stworzyć grę na miarę CD Projektu? A może jednak sypną jeszcze grosza „Wiedźminowi”?

Okładka tygodnika WPROST: 5/2020
Artykuł został opublikowany w 5/2020 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także