Wprost od czytelników

Wprost od czytelników

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zawód bandyta
Artykuł "Zawód bandyta" (nr 17) o fenomenie wyboru przestępstwa jako sposobu na życie przez pół miliona młodych Polaków wywarł na mnie spore wrażenie. Wilcze metody osiągania materialnych sukcesów to codzienność. Otacza nas zło, na które zobojętnieliśmy. Autorzy tekstu unaoczniają cynizm przestępczych kalkulacji, przeprowadzonych z premedytacją i precyzją. Decyzję o złamaniu prawa uzasadnia fakt, że jest to droga do "najlepszej firmy na lokalnym rynku pracy", czyli wyspecjalizowanego gangu. Dominuje poczucie bezkarności, świadomość realnej opłacalności procederu przestępczego. Nie ma, niestety, prostych recept na walkę z postępującą degrengoladą. Praktyka życiowa demaskuje nieskuteczność rygorów policyjnych, sądowych i więziennych wobec potencjalnych złoczyńców. W sferze pobożnych życzeń pozostaje również taki rozkwit ekonomiczny i dobrobyt, który gwarantowałby legalne zaspokojenie aspiracji finansowych.

ELŻBIETA JACKOWSKA
Grudziądz

Bohater negatywny
Mam 18 lat i myślę, że znacznie lepiej orientuję się w realiach życia polskiej młodzieży niż autorzy artykułu "Zawód bandyta" (nr 17). Owszem, są tacy, którzy wybierają zawód bandyty świadomie, jednak jest to bardzo mały procent. Nieprawdą jest, że to niskie kary zachęcają do takich kalkulacji i że zrównanie kar dla nieletnich i dorosłych coś zmieni. Najważniejsze jest zorganizowanie zajęć, wskazanie perspektyw. Młodzież poszukuje autorytetów wśród ludzi z najbliższego otoczenia. Tymczasem nie ma ich ani w szkole (na palcach jednej ręki policzyć można nauczycieli, którzy wzbogacili mój światopogląd), ani w telewizji, ani w sporcie. Zaostrzenie kar nic nie da, ponieważ wracający z więzień witani są przez znajomych jak bohaterowie. Zyskują niezwykły prestiż środowiskowy, stają się idolami.

TOMASZ BOREJZA

Globalna fikcja?
W artykule "Globalna fikcja?" (nr 15) pada stwierdzenie, że redukcja emisji dwutlenku węgla zgodnie z wymaganiami traktatu z Kioto zniszczyłaby gospodarkę USA. Na pewno groziłoby to ograniczeniem zysków wpływowego przemysłu naftowego. Myślę, że na działalność prof. Richarda Lindzena należy patrzeć w tym kontekście. Większość klimatologów twierdzi, że katastrofa klimatyczna jest realna. Według prof. Lindzena, to wynik międzynarodowego spisku! Łatwiej mi uwierzyć w doraźne interesy koncernów naftowych niż w taki spisek...

TOMAS HAKANSON
Sztokholm
Więcej możesz przeczytać w 19/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0