Muzy w sieci

Muzy w sieci

Dodano: 
W czasach, gdy nakłady papierowych pism kulturalnych wynoszą tysiąc lub dwa tysiące egzemplarzy, a liczba sprzedanych kopii rzadko przekracza kilkaset, niezależne pisma internetowe mają kilka lub kilkanaście tysięcy czytelników. Nie dość na tym. Wychodzący w każdy poniedziałek Latarnik.pl jest dziś jedynym polskim tygodnikiem literackim. Wiadomości w serwisie Independent są najświeższe, a z opiniami wygłaszanymi w sieciowym Rasterze liczą się najpoważniejsi krytycy sztuki współczesnej.

Multisztuka
Cechą wyróżniającą większość sieciowych pism kulturalnych jest ich zainteresowanie wieloma gatunkami sztuk. - Na serwis Koneser.pl składają się dwa bloki: repertuarowy oraz tekstowy. W pierwszym na bieżąco pojawiają się programy kin, teatrów, filharmonii, galerii oraz różnych ośrodków kulturalnych z całej Polski. Blok tekstów podzielono na działy, m.in. film, teatr, muzyka, książki, w których umieszczamy teksty pisane specjalnie dla naszego magazynu - prezentuje swój serwis Agnieszka Czardybon, redaktor naczelna Konesera. Artzin Esensja prezentuje obok tzw. sztuki wysokiej - prozy, poezji, krytyki literackiej - recenzje filmowe oraz komiksy. - Tak zróżnicowane pismo nie miałoby najmniejszych szans na zaistnienie w wersji papierowej - twierdzi Artur Długosz, naczelny serwisu Esensja. Wiarygodność wśród młodego pokolenia gwarantuje sieciowym pismom duch niezależności. - Liczymy na młodych ludzi, przede wszystkim licealistów i studentów, którzy żyją aktywnie i ciągle poszukują w kulturze i sztuce nowych wartości. Nie stronimy od kontrowersyjnych tematów. Prezentujemy artystów nie docenianych przez masowe media - deklaruje Bartłomiej Rusiński, twórca pisma kulturalnego Independent.

Życie w Internecie
Internet jest dobrym miejscem nie tylko do kreowania nowych pism kulturalnych, ale także do podtrzymywania życia istniejących dawniej wydawnictw, którym zabrakło pieniędzy na papierowe wydania. "Fototapeta", pismo poświęcone fotografii artystycznej, ukazywało się w latach 1992-1996. - Początkowo był to miesięcznik, potem kwartalnik, wreszcie zaczął się ukazywać nieregularnie. W lutym 1997 r. zdecydowałem się opublikować wersję on line. Od tego czasu serwis jest stale aktualizowany. Po czterech latach nieprzerwanej działalności w Internecie oceniam, że był to najlepszy i najskuteczniejszy, po prostu jedyny sposób, by pismo mogło się ukazywać - mówi Marek Grygiel, redaktor naczelny serwisu Fototapeta.

Prowincja kultury
Pisma internetowe odnajdują drogę do odbiorcy mieszkającego daleko od centrów kulturalnych. Jeśli nawet w małym mieście znajdziemy księgarnię, to sprzedaje ona głównie podręczniki i pocztówki. Jeszcze gorzej jest z dystrybucją kioskową. Ruch i inne firmy kolporterskie nie są zainteresowane rozprowadzaniem niskonakładowych periodyków.
Kulturalne pisma internetowe nie tylko trafiają do małych ośrodków, gdzie obieg ambitnych wydawnictw właściwie nie istnieje, ale też z powodzeniem są tam tworzone. Doskonałym tego przykładem jest promująca kulturę alternatywną Wywrota, serwis przygotowywany w Środzie Śląskiej. Lokalna witryna stała się po dwóch latach znana w całym kraju, angażuje współpracowników z wielu miejsc. - Wywrotę tworzą ludzie z całej Polski. Dział literacki mieści się w Toruniu, kulturalny w Krakowie i Beskidzie Niskim, a dział kina niezależnego w Warszawie - mówi Arkadiusz Janicki, redaktor naczelny Wywroty.

Cybernetyczny mecenas
Myśląc o rozwoju dobrych i niezależnych pism kulturalnych w Internecie, nie można zapominać o pieniądzach. Może rozwiązaniem byłaby zgoda na reklamy internetowe? - Nie chcemy na naszych stronach żadnych bannerów. Pieniądze z ich umieszczania są na razie niewielkie, a migoczący, szeroki na cały ekran obrazek rujnuje artystyczny układ strony - deklaruje Ewa Wieleżyńska, redaktor naczelna serwisu Latarnik.pl. Prowadzący pisma poświęcone kulturze pożegnali się już z myślą o dotacjach z Ministerstwa Kultury czy fundacji kulturalnych. - Przygotowujemy projekt rozszerzenia serwisu o dobry portal informacyjny. Pieniędzy będziemy szukać wśród dużych firm, niekoniecznie związanych z kulturą - twierdzi Ewa Wieleżyńska. Czy finansowanie internetowych serwisów kulturalnych za państwowe pieniądze ma sens? - Nigdy nie będę się starał o publiczne dotacje. Ważniejsze jest przeznaczenie ich na szkoły artystyczne lub niekomercyjne galerie sztuki - mówi Marek Grygiel z serwisu Fototapeta. Internetowe pisma obywają się więc bez pieniędzy podatników, przecząc tezie o braku zainteresowania kulturą wśród młodych ludzi.

Sieciowi czytelnicy
- Nie można narzekać na zły stan czytelnictwa w Polsce, bo nas czytają dziesiątki tysięcy osób. Przychodzi także wiele tekstów literackich. Na konkurs prozatorski zgłoszono ponad 300 prac. Nie wierzę w zły stan polskiej kultury. Trzeba ją natomiast proponować w odpowiedni, choćby internetowy sposób - przekonuje Artur Długosz z Esensji.
Może by więc zachęcić twórców niewielkich pism kulturalnych, borykających się z nieustannymi kłopotami finansowymi, uzależnionych od urzędniczych pieniędzy, aby przestawili się na wydawanie periodyków on line? Powstają już pierwsze projekty podniesienia świadomości internetowej wśród klepiących biedę papierowych pism kulturalnych.
- Koniecznie trzeba znajdować i popularyzować rozwiązania techniczne i organizacyjne, które pozwalają obniżyć koszty produkcji i dystrybucji. Obiecująca wydaje się technologia druku na żądanie (print-on-demand), dzięki której można tanio i szybko wydrukować nawet pojedyncze egzemplarze pisma, zachowując dobrą jakość druku - mówi Katarzyna Szotkowska, autorka projektu Witryna.Czasopism.pl, finansowanego przez Fundację Batorego.

Okładka tygodnika WPROST: 19/2001
Więcej możesz przeczytać w 19/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0