Powódź maili

Powódź maili

Dodano: 
Jak się bronić przed zalewem listów elektronicznych
Steve Ballmer, prezes Microsoftu, dostaje kilkadziesiąt tysięcy e-maili dziennie! Na konta amerykańskich internautów korzystających z sieci zawodowo i prywatnie każdego dnia trafia kilkaset listów. Analitycy rynku komputerowego przewidują, że do 2004 r. w skrzynkach pocztowych przeciętnego użytkownika sieci będzie się codziennie pojawiało prawie tysiąc elektronicznych przesyłek.

Spam reklamowy
Co trzeci e-mail krążący w sieci należy do nie chcianych. Najbardziej uciążliwa jest poczta reklamowa, w żargonie zwana spamem (spam to mielonka w puszkach, czyli produkt, którego jest dużo, ale nie jest najlepszej jakości). Znany operator America Online już dziś musi się codziennie borykać z ponad milionem informacji mieszczących się w szeroko pojętej kategorii listów reklamowych. Spam to dobry i tani sposób promocji firmy. To także całkiem niezłe źródło dochodów dla przedsiębiorstw specjalizujących się w gromadzeniu adresów e-mailowych (adresów szuka się na listach dyskusyjnych, forach internetowych i sieciowych tablicach ogłoszeń). Największe amerykańskie firmy tego rodzaju chwalą się bazami danych z kilkunastoma milionami e-maili.
Powódź reklamowych e-maili przyczyniła się do powstania ruchu przeciwników tego typu korespondencji, którego najpoważniejszym przedstawicielem jest Coalition Against Unsolicited Commercial Email (Koalicja przeciwko Niepożądanym Komercyjnym Listom Elektronicznym). Celem stowarzyszenia jest stworzenie warunków prawnych umożliwiających karanie tych, którzy przekraczają granice przyzwoitości w rozsyłaniu komercyjnych listów. O popularności tej organizacji i potrzebie jej istnienia świadczy to, że ma ona już trzy duże "córki" - kanadyjską, australijską i europejską.
Producenci spamu, czyli spamerzy, odpowiadają na zarzuty w następujący sposób: jeśli treść nagłówka nie jest interesująca dla odbiorcy, w każdej chwili można za pomocą komendy "usuń" wyrzucić niepożądaną wiadomość. To prawda, że pozbycie się poczty nie jest kłopotem. Tyle że najczęściej na jednorazowym przekazie się nie kończy. Nadawca znający nasz adres e-mailowy i mający do zaoferowania wiele produktów, będzie nam podsyłał swoje propozycje bez końca. "Ilość spamu, który przychodził na moje konto, była tak przerażająca, że już dwa razy musiałem zmieniać adres mailowy" - przyznaje Andrzej z listy dyskusyjnej, na której omawia się sposoby walki z nie chcianą korespondencją.

E-mail w łańcuchach
"Niemal co tydzień dostaję listy z prośbą o pomoc. Ich czytanie zajmuje mi sporo czasu. Prawie zawsze okazują się jakimś zaśmiecającym skrzynkę absurdem" - pisze Greg, pracownik jednej z amerykańskich firm komputerowych. Sytuacje takie przydarzają się wszystkim internautom. To jedna z największych plag poczty elektronicznej - tak zwane listy łańcuszki. Ich papierowym protoplastą są łańcuszki św. Antoniego, rozprowadzane według schematu: wyślij dwadzieścia kopii tego listu - koniecznie samodzielnie przepisanych, najlepiej ręcznie - do dwudziestu znanych ci osób, a na pewno spotka cię szczęście, miłość i wszystko, co najlepsze. Jako że świat elektroniczny jest odbiciem realnego, podobne zabobony pojawiły się również w sieci. Zmienił się tylko sposób perswazji. Dzisiaj internauci najczęściej otrzymują listy z prośbą o spełnienie marzeń. Mały chłopiec jest chory i prosi, aby przysyłać mu elektroniczne pocztówki. Chce się dostać do "Księgi rekordów Guinnessa" jako odbiorca największej liczby e-maili z najdalszych stron świata. Inną często spotykaną formą listów łańcuszków są gry pieniężne. Stosując się do ich zasad, powinniśmy przesłać wskazanej osobie jakąś niewielką kwotę. W korespondencji znajdziemy również obietnicę, że za jakiś czas to nam inni będą wysyłać pieniądze i zbierzemy niezłą sumkę. Gra rozpowszechniła się zwłaszcza wśród anglojęzycznych internautów, którzy określają ją jako MMF (make money fast - szybkie zarabianie pieniędzy). "Korzystam z Internetu od ponad sześciu lat, ale nigdy nie spotkałem kogoś, kto by zarobił w ten sposób choćby dolara" - pisze Fish, uczestnik sieciowej akcji na rzecz ograniczenia tego rodzaju bezsensownej działalności.

Jak nie ilość, to "jakość"
Problemem jest nie tylko liczba przychodzących do nas maili, ale także ich zawartość. Najczęściej listy mają załączniki: programy komputerowe, pliki graficzne, muzyczne czy wideo. Miło jest oczywiście dostać inteligentny żart rysunkowy albo zabawną fotografię. Trzeba jednak pamiętać, że po drugiej stronie może siedzieć ktoś, dla kogo droga - dosłownie - jest każda sekunda spędzona on line. Zdarza się, że jeśli list ściągamy przez pięć czy dziesięć minut, to przestaje nam się podobać nawet najmilszy rysunek czy piosenka do niego dołączona.
Nie tylko zresztą osoby prywatne wysyłają nadmiernie obciążone maile. Podobne błędy, nawet nieświadomie, popełnia wiele firm. Świetnym przykładem są oficjalne pisma. Przychodzi do nas e-mail zawierający tylko jeden, z pozoru niegroźny plik tekstowy. Po jego wczytaniu okazuje się, że ma 2 MB objętości. Czyżby przesłano nam dzieła wszystkie Szekspira i dołączono jeszcze Pismo Święte w szesnastu wersjach językowych? Nie, po prostu sekretarka wkleiła w list logo firmy w rozdzielczości pozwalającej wydrukować je na billboardzie!

Dobre rady
Konto trzeba szanować. Nie musimy się nim dzielić ze wszystkimi, tak jak nie każdemu od razu dajemy numer telefonu. Korzystne jest także dysponowanie kilkoma adresami - jednym w pracy, tylko do kontaktów służbowych, drugim przeznaczonym dla przyjaciół i znajomych. Wiele osób otwiera jeszcze trzecie konto - wyłącznie na użytek wycieczek po Internecie. Ten adres można podawać w ankietach.
Absolutnie niezbędna dla użytkownika takiego programu pocztowego jak Outlook jest znajomość obsługi funkcji filtrowania. Po wprowadzeniu konkretnych adresów e-mailowych, spod których uporczywie wysyłany jest do nas spam, lub hasła, na które jesteśmy uczuleni, zmuszamy program do ignorowania nie chcianej poczty. Dużo skuteczniejsze jest jednak skontaktowanie się z administratorem serwera obsługującego naszą skrzynkę. Założenie filtrów na jego poziomie powoduje, że spamerska korespondencja jest od razu usuwana i nie zajmuje cennego miejsca na dyskach.

Okładka tygodnika WPROST: 20/2001
Więcej możesz przeczytać w 20/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0