Biegiem przez życie

Biegiem przez życie

Biegiem przez życie
Biegiem przez życie
150 km po górach w trzy dni – o tym, co trzeba zrobić, aby się to udało, i o innych wyczynach opowiada Zygmunt Berdychowski, organizator Festiwalu Biegowego w Krynicy, zdobywca Korony Ziemi.

Czytał pan komiks „Tytus, Romek i A’Tomek”?

Przeglądałem.

A ten odcinek o wyspie sportowców, gdzie nawet do domu towarowego trzeba było się wspiąć po linie?

Rozumiem, nawiązuje pan do naszego biura (uśmiech, rozmawiamy w gabinecie na czwartym, najwyższym piętrze kamienicy bez windy na warszawskim Powiślu). Świetnie się sprawdza od lat, to bardzo dobra lokalizacja. Zajmujemy dwa piętra.

Nawiązuję również do pana pasji. Festiwal Biegowy w Krynicy, ogromna impreza, odbędzie się za nieco ponad miesiąc. Skąd się wziął pomysł?

Każdy, kto zna maraton w Nowym Jorku, a ja w nim uczestniczyłem, musi być pod wrażeniem ogromu tego przedsięwzięcia. Od strony organizacyjnej, logistycznej, finansowej i sportowej. Gdy się to zobaczy, odczuwa się pokusę, jak wspaniale byłoby zrealizować coś takiego w Polsce. Wraz z moimi współpracownikami postanowiliśmy, że zrobimy to w Krynicy. Najpierw miał być maraton, później – z roku na rok – nasz projekt się rozrastał.

Dlaczego w Krynicy?

Są tu bardzo dobre warunki, jest infrastruktura – miasteczko biegaczy przy deptaku jest niejako naturalną kontynuacją miasteczka kongresowego, które budujemy na Forum Ekonomiczne. Dlatego niewiele wydarzeń sportowych w Polsce ma tak przestronne, dobrze przygotowane obiekty, jak Festiwal Biegowy w Krynicy. Możemy się równać z najlepszymi. Są też bardzo dobre, naturalne warunki do organizacji biegów górskich. Mamy wreszcie świetny zespół ludzi, którzy potrafią wszystko przygotować. Grzechem byłoby nie wykorzystać takiego potencjału. Festiwal Biegów nie jest jednorazowym wydarzeniem sportowym, składają się na niego inne przedsięwzięcia. To nas wyróżnia. Wszystko zaczyna się w piątek po południu i zabawa w bieganie trwa przez cały weekend. Jeśli dołożymy do tego targi, Forum Sport, Zdrowie, Pieniądze – czyli rozmowę o tym, co dla przyjeżdżających jest interesujące – to powstaje program na dwu-trzydniowy wyjazd w góry dla całych rodzin. Bo bieganiem na deptaku bawią się nawet dzieci, które ukończyły trzy-cztery lata. Pokonują dystans 300 lub 600 m, a wraz z nimi ich rodzice. Którzy zresztą bardzo to przeżywają.

W festiwalu mogą brać udział i amatorzy, i wyczynowcy.

Oprócz zabawy przy deptaku, biegu przebierańców – to są dystanse nie dłuższe niż kilkaset metrów – mamy w Krynicy najdłuższy, najtrudniejszy bieg na 100 km, na 64 km, mamy maraton, biegi na milę, 3, 5, 7, 15, 21 km. Propozycji jest wiele, niektóre są skierowane do profesjonalistów. Mają o co walczyć, na nagrody wydajemy ogromne pieniądze jak na polskie warunki.

Jaka jest najwyższa nagroda?

Na przykład budżet nagród w biegu na 100 km sięga 80 tys. zł. Pula nagród w pozostałych biegach również wygląda imponująco. Ale Krynica to przede wszystkim zabawa, festiwal dla amatorów.

Patrząc na nazwy: Życiowa Dziesiątka, Bieg na Jaworzynę, Bieg w krawacie – widać marketingowe podejście. Wspominał pan w wywiadach, że organizacja imprezy biegowej to profesjonalne przedsięwzięcie.

Organizatorów takich wydarzeń w Polsce można podzielić na dwie kategorie: pierwszą tworzą samorządy, finansują 90 proc. imprez, pozostałe 10 proc. inni organizatorzy. My akurat bardzo dobrze współpracujemy z samorządem, ale nie zmienia to faktu, że odpowiadamy za zebranie pieniędzy na nagrody i niezbędnych do organizacji. Jeśli zbierzemy za mało, musimy wyłożyć swoje. Odpowiadamy za promocję i za to, aby wszystko, co zostanie obiecane, zostało dotrzymane. Na imprezach biegowych bardzo trudno jest zarabiać. Po pierwsze, rynek jest jeszcze nieukształtowany, nie mamy dostatecznie wielu partnerów, którzy widzieliby swój interes w tym, aby podczas takich wydarzeń promować swoją pozycję, osiągnięcia, poprzez marketing sportowy. Po drugie, koszty dużych wydarzeń sportowych są spore.

Jakiego rzędu są to wydatki?

Fundusz nagród festiwalu przekracza pół miliona złotych. I to jest pierwsza pozycja. Druga, bardzo istotna, to są wszystkie działania związane z promocją: reklamy na billboardach, drukowanie ulotek, wysłanie ludzi na imprezy biegowe, aby je rozdawali, reklamy w telewizji, własny portal biegowy, media społecznościowe, współpraca z portalami internetowymi etc. Trzecia to jest sama organizacja, obsługa – jak w ubiegłym roku – ponad 8 tys. ludzi. Potrzeba do tego kilkadziesiąt osób, osobna grupa do biegów – do tego w różnych kategoriach wiekowych, z podziałem na męskie i żeńskie – sprawa się komplikuje. Organizacja samych targów to również dodatkowi ludzie, a to i tak nie wszystko. W ubiegłym roku budżet przekroczył milion złotych, choć jesteśmy organizacją dość sprawną i nie ponosimy kosztów związanych z przygotowaniem infrastruktury, bo niejako ją przejmujemy. Bardzo bym chciał, abyśmy tak jak maraton w Nowym Jorku utrzymywali się z zainteresowania samych biegaczy. W tym roku organizujemy festiwal po raz ósmy, jeśli uda nam się to osiągnąć za mniej więcej osiem lat, to będzie nasz sukces. Rynek biegów w Polsce dopiero się kształtuje. Mamy przykład imprezy o wiele większej, czyli Orlen Warsaw Marathonu, gdzie liczba uczestników co roku jest porównywalna. Wydaje się, że można to zmienić przez znacznie szerszą niż do tej pory promocję takich wydarzeń poza granicami kraju.

W Krynicy pan również bierze udział w zawodach?

Moim udziałem jest chyba najtrudniejsza konkurencja, nazwana przez biegaczy Iron Runem. W ciągu trzech dni startuje się w dziewięciu biegach, których łączna długość wynosi blisko 150 km, a w każdym z nich trzeba się zmieścić w limicie czasu. W biegu na 64 km w 10 godzinach, w maratonie – w czterech i pół godziny, w biegu na milę – w siedmiu minutach. Kto chce ukończyć tę konkurencję, musi dać z siebie wszystko. Iron Run to jedyne takie wyzwanie w Polsce. Jedyne tak ekscytujące, bo przez trzy dni towarzyszą ci emocje startowe. Przez kilkadziesiąt godzin żyjesz tylko tym, że masz przed sobą jeszcze jakiś bieg, że musisz zregenerować organizm. Zazwyczaj, jak się przyjeżdża np. na maraton do Warszawy, to albo w dzień biegu rano, albo poprzedniego dnia wieczorem zje się makaron, śpi, startuje, wyjeżdża i koniec. A gdy przyjeżdżasz do Krynicy na Iron Run, na starcie musisz być już w piątek. Pokonujesz najpierw 1609 m, później 15 km, potem 7 km, następnie musisz wstać w nocy i przebiec 64 km. Później chwila przerwy, biegniesz 3 km, chwila przerwy i biegniesz 5 km (śmiech). Potem jeszcze maraton, niemal pionowa wspinaczka w Biegu na Jaworzynę, a na deser jeszcze kilometr.

Ile trzeba trenować, aby podołać takiej konkurencji?

Ja na wiosnę pokonałem ok. 1300 km. Dziennie, w zależności od tego, czy to był początek cyklu treningowego, czy koniec, oznaczało to od 10-12 do 17-19 km treningu. Pięć dni biegu i zawsze jeden dzień przerwy. To samo w lipcu i sierpniu. Aby przebiec te 1300 km w pół sezonu, trzeba chcieć, mieć ogromną determinację i dobre warunki. Na balkonie w moim mieszkaniu stoi bieżnia, to mój warsztat pracy codziennie w godzinach od 20 do 22.

Ilu śmiałków sprawdza swoje siły w Iron Runie? Pomimo przygotowania, trudno pokonać kryzysy?

To konkurencja wyjątkowo trudna. W ubiegłym roku wystartowało 120 osób, ukończyło ją 59. Pamiętam bieg na 64 km, który odbywa się w sobotę. Temperatura około południa przekracza 30 stopni, a my musieliśmy się wspinać po trasie wyciągu narciarskiego w Wierchomli. No i wspinamy się, patrzę – wszyscy idą, nikt nie biegnie, nikt nawet nie próbuje. Podkreślam, to jest stok narciarski, na narty zjazdowe. Uśmiechasz się do siebie i do tych, którzy idą obok i mówisz sobie: „wystarczy biegu, teraz trzeba iść spokojnie”.

Są również i takie sytuacje, jak na początku trasy przy podbiegu na Przehybę, gdzie startujemy z poziomu ok. 400 m n.p.m. i przekraczamy 1100 m, a na pokonanie tych 700 m mamy jakieś 8 km. Czasami wchodzisz do lasu i masz po jednej i drugiej stronie chaszcze. Nie możesz się poruszać ani szybciej, ani wolniej, tylko w rytm rządku ludzi, którzy są przed tobą, i w taki sposób, żeby nie utrudniać poruszania się będącym za tobą. Niezależnie od tego, jak bardzo nie chciałbyś się poruszać do przodu, jesteś w szeregu i musisz spokojnie maszerować. Są również takie momenty, gdy trzeba zbiegać po bardzo stromej trasie stoku narciarskiego. Wszystko cię boli, wydaje ci się, że masz gwoździe w mięśniach, sądzisz, że najlepiej byłoby tam usiąść albo iść bokiem, albo może tyłem, tylko żeby tak bardzo nie bolało. To są takie momenty, które zmuszają do myślenia. A może by dać sobie spokój? Jednak odpuścić? Ale każdy, kto startuje, myśli sobie, że jeżeli dobrnie do mety, będzie wspaniale – widok ludzi, którzy stoją przy deptaku, którzy cię dopingują, przybijają piątki, to uczucie, że jesteś wtedy, w tym miejscu, kimś absolutnie wyjątkowym dla kibiców – dla takich chwil warto ze sobą trochę powalczyć.

Kiedy zaczął pan biegać?

Pasja pojawiła się w 2004 r., kiedy Jarek Szostakowski, prywatnie mąż mojej siostry [polityk PO – red.], mówi tak: „A może byśmy się przebiegli w półmaratonie?”. Ja zawsze byłem raczej wysportowany, więc pomyślałem, dlaczego nie. Pobiegliśmy w półmaratonie w Warszawie, w którym zdążyłem z Jarkiem przegrać o jakieś 14 minut. To był niewyobrażalny dla mnie teraz rezultat, uzyskałem wynik na poziomie 2 godzin 20 minut. Pomyślałem: przecież tak nie może być. I wtedy rozpoczęło się moje bieganie na poważnie. Dzisiaj mój rekord na tym samym dystansie to 1 godzina 31 minut.

Co daje bieganie w codziennym życiu?

Przede wszystkim to najlepszy reset po całym dniu. Przychodzisz umęczony tym, co spotkało cię w pracy – bo czasami się udało, czasami nie – wtedy wchodzisz na bieżnię. Ponieważ jest to duży, długotrwały wysiłek, organizm dostaje bardzo dużo endorfin. Schodzisz zatem z bieżni przeświadczony, że ze wszystkim sobie poradzisz, problemy wcale nie są takie wielkie. Jednym słowem bieganie jest przede wszystkim sposobem na to, aby uporać się ze stresem, który towarzyszy nam ciągle. Niezależnie od tego, co robimy, każdy z nas w jakiś sposób przecież go przeżywa. Ponadto bieganie jest obszarem dodatkowej aktywności, która uczy człowieka mobilizacji. Uczy, że musi mu na czymś zależeć, musi się ciągle podciągać, więcej wymagać od siebie. To jest niezwykle trudne, bo najłatwiej jest siąść przed telewizorem albo pójść do kina czy w jakiś inny sposób spędzać wolny czas. Trening wymusza zachowanie rytmu, co daje ci szansę, że w innych trudnych sytuacjach coś na sobie wymusisz. To właśnie daje bieganie.

Chodzi pan również po górach, w 2015 r. zdobył pan Koronę Ziemi, najwyższe szczyty wszystkich kontynentów. Czy to się różni od biegania?

Gór nie można porównywać z niczym, wysiłek, który ci towarzyszy, kiedy wchodzisz na Mount Everest, jest nie do opisania. Niezależnie od wysiłku czysto fizycznego, to również wyzwanie mentalne. Musisz być odporny, bo jest to niezwykle wysoko i jeśli zwątpisz, zawahasz się, stracisz determinację, możesz tam zostać. Góry, bardziej niż biegi, zmuszają do maksymalnego wysiłku. Te najwyższe są sposobem, aby wyrzucić wszystko z siebie, a wszystkiego, czego chcesz – dokonać. Gdy idziesz w góry i stamtąd wrócisz, masz dość na cały rok.

Czy na Mount Evereście czuje się to samo, co na mecie Iron Runu? Satysfakcję, radość czy raczej przychodzi zaduma i refleksja?

Po pierwsze, jak się wchodzi na Mount Everest, myśli się o tym, że przecież trzeba zejść (śmiech). To jest tylko moment, przystanek. Tak jak w moim przypadku, to determinacja – zrzucisz plecak, wyjmiesz flagę, zrobisz zdjęcie, schowasz flagę, napijesz się i uciekasz na dół. W przypadku mety Iron Runu czy innych biegów, to jest ogromna radość, nie myśli się, że coś jeszcze przede mną. Wejściu na górę towarzyszy czasami bardziej uświadomione, czasami mniej, poczucie ryzyka. To nie jest tak, że przyjeżdżając do bazy pod Everestem, w Himalaje, nie słyszy się o tym, że tam zostali ludzie, że komuś się nie udało, ktoś zamarzł. To jest częścią rozmów tych, którzy chcą wejść na najwyższą górę świata, tak zresztą jak i na inne. Chcesz czy nie, czasami o tym myślisz. Poza wszystkim, trasa jest taka, że człowiek musi się bać. Przynajmniej ja się bałem. Wychodziliśmy do ataku szczytowego na Mount Everest ok. godziny 23. W bazie docelowej pojawiliśmy się ok. 21.30, po 22 godzinach. Mieliśmy dwie dłuższe przerwy, jedną w trakcie powrotu na wysokości 7100 m n.p.m. i drugą w trakcie burzy śnieżnej na wysokości 7700 m, kiedy nie można było schodzić, tylko trzeba było siedzieć i czekać. Łącznie przerwy trwały razem może godzinę, co oznacza 21 godzin marszu. Do dyspozycji miałem tylko – uwaga – jeden litr herbaty. Wszystko. To jest straszna różnica, niewyobrażalna, w stosunku do jakiegoś innego wysiłku. Jak biegniesz w maratonie, to pijesz mniej i chudniesz dwa-cztery kilogramy. Nie sprawdzałem, ile straciłem na wadze po wejściu na Everest, ale niektórzy koledzy po powrocie do stolicy Nepalu to zrobili. Wychodziło 7, 10, 12 kg.

Biegi, niezależnie od wyczynu, przynoszą inne przeżycia?

Gdy widzisz rodziców, którzy biegną ze swoimi małymi dziećmi, nawet na dystansie 50 czy 100 m, to jest bardzo radosne, niesie ze sobą ogromne emocje. Wszystkim nawet w tych zawodach zależy na miejscach, ale to przede wszystkim zabawa. Każdy może znaleźć w biegach coś dla siebie.

Wywiad został opublikowany w 30/2017 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 30/2017 (1796)

  • Przełomowe reformy zasługują na debatę 23 lip 2017, 20:00 Pamiętam, kiedy zwątpiłem w nieomylność Sądu Najwyższego. 3
  • Marcin Dzierżanowski: Dlaczego byłem pod Pałacem Prezydenckim 23 lip 2017, 20:00 Rolą dziennikarza jest obiektywne informowanie opinii publicznej oraz wpływanie na jej poglądy przez publicystykę. Jest przyjęte, że dziennikarze nie działają w partiach politycznych, nie kandydują w wyborach, a nawet nie mówią, na kogo głosują. W zasadzie nie uczestniczą też... 4
  • Niedyskrecje parlamentarne 23 lip 2017, 20:00 Niech cię zobaczą – oto dewiza pani Irenki od protokołu (na zdj. w fioletowym kostiumie) JAK PRZEKUĆ PORAŻKĘ W SUKCES, DOWIEDZIELIŚMY SIĘ OD POSŁANKI PIS, która na spotkaniu wyborczym gdzieś w Polsce miała odpowiedzieć na pytanie,... 8
  • Obraz tygodnia 23 lip 2017, 20:00 100 mln Próg tylu subskrybentów na całym świecie przekroczył Netflix. W Polsce serwis ma 743 tys. użytkowników 16 MLN turystów zagranicznych odwiedza co roku Polskę, a ich wydatki sięgają ok. 13 mld euro. Udział turystyki w naszym PKB... 11
  • Info radar 23 lip 2017, 20:00 Chińczycy i Rosjanie na Bałtyku Niszczyciel rakietowy Hefei, fregata i okręt pomocniczy floty wojennej Chińskiej Republiki Ludowej wezmą udział w rosyjskich manewrach morskich na wodach wokół obwodu kaliningradzkiego. Chińska i rosyjska... 12
  • Czy prezydent znajdzie czas? 23 lip 2017, 20:00 Rafał Górski Od 2012 r. prowadzimy kampanię „Obywatele decydują”. Współpracujemy przy niej m.in. z NSZZ „Solidarność”, Klubem Jagiellońskim i Kongresem Ruchów Miejskich. W ramach kampanii przygotowaliśmy projekt nowelizacji... 12
  • Zdarzyło się jutro 23 lip 2017, 20:00 MARIUSZ CIEŚLIK I ROBERT GÓRSKI, KABARET MORALNEGO NIEPOKOJU Okoń na skuterze,czyli co wy na to mordeczki? TYDZIEŃ TEMU TRZEBA BYŁO TYLKO POWSTRZYMAĆ PIS. Teraz mamy już zamach stanu. Czyli Prezes czerpie z najlepszych polskich tradycji.... 14
  • Bo tak! 23 lip 2017, 20:00 WYDAWNICTWO TAKO WYDAŁO WŁAŚNIE KSIĄŻKĘ DLA DZIECI „Oto jest dyktatura”. Nie wiem, jaki ma nakład, ale z całą pewnością popyt przewyższy podaż. Rozsądni rodzice będą chcieli uświadomić dzieciom, gdzie dziś żyją i jaka... 15
  • Co będzie potem 23 lip 2017, 20:00 WŚRÓD NIE NAJMŁODSZYCH GAZET PRZECHOWYWANYCH W PUDLE MAM I TAKĄ Z PRZEŁOMOWYCH DNI ROKU, NO TAK, 1974. Rzecz jasna, rzecz dotyczy rewolucji goździków w Portugalii. Na jednym ze zdjęć więzienna cela, a pod zdjęciem radosny podpis, że w... 15
  • O dwóch takich 23 lip 2017, 20:00 W tle batalii o sądy toczy się zacięta rozgrywka dwóch prawników z UJ: prezydenta Andrzeja Dudy i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Każdy chciał być kiedyś tam, gdzie dziś jest drugi. 17
  • Sąd ostateczny 23 lip 2017, 20:00 Wojna o sądy obnażyła słabości obozu Zjednoczonej Prawicy i opozycji oraz pokazała siłę ulicy. PiS po raz pierwszy udało się uruchomić ogromne negatywne emocje społeczne wśród młodych ludzi. 20
  • Wewnętrzny rozpad prezesa 23 lip 2017, 20:00 Wydarzenia ostatniego tygodnia to dowód na bezsilność opozycji. Mimo różnic programowych powinna się ona jak najszybciej połączyć. Zagrożenia są zbyt poważne, żeby z tym zwlekać – mówi prof. Jadwiga Staniszkis, socjolożka. 24
  • Obejdźmy bokiem wojnę polsko-polską 23 lip 2017, 20:00 Musimy działać razem i skupić się na programie dla Polski, który połączy centrum, umiarkowaną lewicę i umiarkowaną prawicę. 27
  • Bywamy głupi 23 lip 2017, 20:00 Tylko wspólny, zdecydowany, ale rozważny protest większości z nas może pomóc zatrzymać bezprawie i psucie demokracji – mówi Daniel Olbrychski, aktor. 29
  • Biedademokracja 23 lip 2017, 20:00 Dziś, 20.07.2017 r., PiS ostatecznie zarżnął państwo prawa. Emocjonalne wzmożenie, choć zrozumiałe, jest trudne do wytrzymania. Jak w stanie wojennym. Na Facebooku szantaż moralny wobec tych, którzy zamiast pod Sejmem, leżą na plaży.... 32
  • Solidarność z PiS-em 23 lip 2017, 20:00 Solidarność wspiera PiS – i w polityce, i w zakładach pracy. Dla PiS takie wsparcie jest bezcenne. Pytanie, jak to się skończy dla związku. 34
  • Seks to zdrowie 23 lip 2017, 20:00 Seks starzeje się z nami, choruje z nami i umiera z nami – mówi Michał Pozdał, seksuolog, psychoterapeuta, założyciel Instytutu Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach. 37
  • Tarczyca – słaby punkt kobiety 23 lip 2017, 20:00 Choroby tarczycy mogą prowadzić do niepłodności, niedoczynności jajników i obniżenia libido – mówi prof. dr hab. med. Marek Ruchała, endokrynolog. 41
  • ABC zdrowia intymnego 23 lip 2017, 20:00 Infekcje dróg rodnych mogą prowadzić nawet do nowotworów. Wizyta u ginekologa raz w roku jest więc absolutną koniecznością. 43
  • Masowy zabójca Polek 23 lip 2017, 20:00 Rośnie liczba Polek umierających na raka płuca. Nowoczesne terapie wydłużają życie, ale do polskich pacjentów trafiają z kilkuletnim opóźnieniem. 44
  • Drapieżniki przy wodopoju 23 lip 2017, 20:00 Czym grozi powołanie Narodowego Instytutu Wolności – wyjaśnia Jakub Wygnański, socjolog, działacz społeczny, współtwórca polskiego trzeciego sektora. 46
  • ZUS – informatyczny rollercoaster 23 lip 2017, 20:00 Co nowy dyrektor, to nowa koncepcja na informatyzację ZUS. Efekt jest taki, że kluczowe przetargi stoją, a system nie jest wcale tańszy ani bezpieczniejszy. 50
  • Jak zarobić na piłce 23 lip 2017, 20:00 Piłka jest okrągła, bramki są dwie, czyli gra jest prosta. Ale jak zarobić na klubie piłkarskim, to już nie jest takie oczywiste. 55
  • Klienci drugiej kategorii 23 lip 2017, 20:00 W ZESZŁYM TYGODNIU SŁOWACKI RZĄD ZAGROZIŁ WSTRZYMANIEM IMPORTU ŻYWNOŚCI Z ZACHODU, jeśli jej jakość będzie gorsza niż sprzedawanej na Zachodzie. Premier Słowacji Robert Fico powiedział w ubiegły wtorek, że cała sprawa podwójnych... 58
  • Z Carsson nic cię nie zaskoczy 23 lip 2017, 20:00 Bez auta trudno się obyć. Nie chcesz tracić czasu i odwoływać spotkań? Skorzystaj z usług Carsson Car Rental. 59
  • Biegiem przez życie 23 lip 2017, 20:00 150 km po górach w trzy dni – o tym, co trzeba zrobić, aby się to udało, i o innych wyczynach opowiada Zygmunt Berdychowski, organizator Festiwalu Biegowego w Krynicy, zdobywca Korony Ziemi. 60
  • Google Glass dla robotników 23 lip 2017, 20:00 Google Glass, czyli słynne okulary, wracają. W nowej wersji i z nowym przeznaczeniem. Przez ostatnie dwa lata z tej wersji okularów Google Glass Enterprise Edition w tajemnicy korzystały setki pracowników firm takich jak GE, Boeing, DHL czy... 64
  • Kapitał o obiegu zamkniętym 23 lip 2017, 20:00 Oferując start-upom wsparcie na rynkowych zasadach, zwiększamy szanse na ich sukces. A gdy kapitał wróci, wspieramy kolejne firmy. 65
  • Kaczyńskiemu ku przestrodze 23 lip 2017, 20:00 Omawianie problemu wyjścia Polski z ue byłoby wielką porażką pisowskiej władzy. 67
  • Hulaj dusza, piekła nie ma 23 lip 2017, 20:00 Szanse Unii na skuteczną interwencję w sprawie zmian w polskim prawie są znikome. 68
  • Manifest prezydencki 23 lip 2017, 20:00 Sędziwy Bob Dole, kandydat na prezydenta USA w wyborach z 1996 r., ikona Partii Republikańskiej, uznał wystąpienie Donalda Trumpa w Warszawie za epokowe, a dziennik „Wall Street Journal” nazwał je programowym. Donald Trump po raz pierwszy... 69
  • To była bardzo polska narracja 23 lip 2017, 20:00 Prezydent, stojąc przed pomnikiem Powstania Warszawskiego, powiedział to, co słuchacze chcieli usłyszeć. Świadczyły o tym wiwaty na jego cześć – mówi o wystąpieniu amerykańskiego prezydenta na placu Krasińskich niemiecki historyk Gregor Feindt. 70
  • Czy Trump ma strategię 23 lip 2017, 20:00 WALDEMAR SKRZYPCZAK, generał broni Od blisko roku świat z uwagą śledzi dokonania nowego prezydenta USA. Obserwatorzy skupiają się na spotkaniach z liderami potęg światowych i na zaangażowaniu Trumpa w wydarzenia w skali globalnej.... 72
  • Marzenia o niepodległości 23 lip 2017, 20:00 W Kalifornii zaroiło się od separatystów. Jedni nie chcą już być częścią usa, inni chcą powołać nowy stan. Ale kto za nimi stoi? 74
  • Na krawędzi kosmosu 23 lip 2017, 20:00 Mimo że od katastrofy lotniczej concorde’a minęło 17 lat, eksperci nadal spierają się, czy dałoby się uniknąć tragedii i końca ery pasażerskich lotów ponaddźwiękowych. 76
  • Perfekcyjne malowanie 23 lip 2017, 20:00 Remont mieszkania nie musi się kojarzyć z bałaganem i użeraniem z ekipą budowlaną. Sami szybko i łatwo odświeżymy wnętrze. 78
  • Król jest tylko jeden 23 lip 2017, 20:00 Filmy i seriale, dzieła zebrane w księgarniach – takiego urodzaju Stephena Kinga w Polsce chyba jeszcze nie było. Wciąż jednak nie wiemy, co o nim myśleć. 83
  • Gdyby zapłonął cały świat 23 lip 2017, 20:00 Joe Hill ukrywał, że jest synem Stephena Kinga, aż uznał, że już nikt nie zarzuci mu, że karierę zawdzięcza ojcu. I teraz opowiada o literackim życiu rodzinnym. 84
  • Zostawią Polskę murowaną? 23 lip 2017, 20:00 Na kongresie PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział odbudowę piastowskich zamków. Pytanie zadawane często po wojnie – które zabytki odbudowywać i jak? – nagle znowu stało się aktualne. 86
  • Przed postępem nie ma odwrotu 23 lip 2017, 20:00 W czasach szalejącego populizmu najnowsza powieść Péreza-Revertego, mimo XVIIIwiecznego kostiumu, to ważny głos w dyskusji o tolerancji i wolności. 90
  • Wydarzenie 23 lip 2017, 20:00 FILM Byle przetrwać To nie jest film o walce. Raczej o desperacji, przetrwaniu, umierającej nadziei. O moralnych decyzjach, do podejmowania których żaden człowiek nie powinien być zmuszony. W „Dunkierce” Christopher Nolan opowiada o... 92
  • Koniecznie! 23 lip 2017, 20:00 FILM Zemsta małej Makbet WILLIAM OLDROYD SIĘGNĄŁ PO „POWIATOWĄ LADY MAKBET” – opowiadanie Nikołaja Leskowa z 1864 r., na podstawie którego Dmitrij Szostakowicz stworzył klasyczną operę i które zekranizował już Andrzej Wajda. Ale... 93
  • Powyżej średniej 23 lip 2017, 20:00 muzyka Atak świeżości Za anglojęzyczną nazwą i tekstami piosenek kryje się grupa młodych polskich muzyków zafascynowanych latami 60., przede wszystkim jeśli chodzi o warstwę aranżacyjną i wokalną. I nie jest to inspiracja... 94
  • Bez entuzjazmu 23 lip 2017, 20:00 KSIĄŻKA Putin bije naszych Pomysłwydawał się świetny. Atak putinowskiej Rosji na Polskę to temat, który można rozegrać w najlepszym stylu amerykańskich fachowców (choćby tak jak w „Dniu Niepodległości”). I przyznać trzeba, że... 95
  • Karolina Szostak: To się państwu spodoba 23 lip 2017, 20:00 WŁAŚNIE WRACAM Z KINA, KTÓRE JEST NA STACJI KOLEJOWEJ W FALENICY, ZALEDWIE 20 KM OD CENTRUM WARSZAWY. 96
  • O Bałkanach i głupiutkiej Heather 23 lip 2017, 20:00 W marcu jak w garncu” – mówi stare polskie przysłowie. Stare, ale jare i do tego prawdziwe, a pamiętamy wszak detektywa Banaczka z amerykańskiego serialu kryminalnego, który sypał jak z rękawa polskimi przysłowiami, z których żadne... 98