Z gabinetu do więzienia

Z gabinetu do więzienia

Korupcja w służbie zdrowia
Korupcja w służbie zdrowia / Źródło: Fotolia / Autor: niyazz

Może być zasiłek z opieki społecznej – powiedział chirurg biednej matce chorego dziecka, domagając się łapówki przed operacją. – Doktor Jan S. zaprowadził mnie do brudownika – zeznała w śledztwie Ewa W., matka trzymiesięcznego Jacka, który urodził się z deformacją twarzy, czaszki oraz rozszczepionym podniebieniem. Do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu przyjechała z nadzieją, że dziecko będzie szybko operowane. Liczył się każdy dzień, bo miało za małą czaszkę, a mózg się rozrastał. Oddziałem chirurgii plastycznej i rekonstrukcji oparzeń kierował wtedy doktor S. – W brudowniku – mówiła Ewa W. – ordynator powiedział, że może operować już jutro, ale to kosztuje co najmniej 5 tys. zł. Nie miałam pieniędzy, nawet na bilet kolejowy, do Krakowa jechałam z dzieckiem na gapę. Mąż odszedł, kiedy urodził się Jacuś, zostawił mnie z czwórką małych dzieci. – A co stoi w oborze? – zapytał doktor. – Kilka kurek, kaczki i jedna świnka. Pokręcił głową, to za mało. Kazał mi przemyśleć sprawę do jutra. Całą drogę do domu płakałam. Rano znów byłam z dzieckiem w szpitalu, ale pod gabinetem samego dyrektora. Kiedy mnie przyjął, zapytałam, co zrobić, aby doktor S. bezpłatnie zoperował mojego synka… Dyrektor kazał mi poczekać w recepcji. Nie zdążyłam tam dojść, gdy znajoma pielęgniarka, którą spotkałam na schodach, szepnęła: na bloku operacyjnym straszna chryja, ale Jacuś będzie dziś operowany. I tak się stało. Po zabiegu ordynator minął mnie na korytarzu bez słowa, natomiast inny lekarz przygadał: – To przez panią mamy kłopoty.

Chyba że…

Sprawa chirurga Jana S., jako biorącego pieniądze od rodzin pacjentów operowanych w państwowym szpitalu, wyszła na jaw zupełnie przypadkiem podczas innego śledztwa. Żadne z rodziców, którzy potem w sądzie byli świadkami oskarżenia ordynatora, nie doniosło organom ścigania, że w Prokocimiu za operacje trzeba płacić. – Ja dałabym wszystkie pieniądze, aby syn był zdrowy – powiedziała na rozprawie matka chłopca, którego leczył doktor S. – Tak, przyznała się, wręczyłam lekarzowi 600 zł. Doktor Jan S. ma opinię świetnego chirurga; do jego gabinetu zawsze się ustawiała kolejka małych pacjentów. Jako pierwszy w Polsce zastosował tzw. agresywne leczenie polegające na wczesnym wycinaniu martwych tkanek, co uratowało życie wielu chorym. Był też pionierem w rekonstrukcji najbardziej zdeformowanych dziecięcych główek. W krakowskiej prokuraturze znano tego lekarza z mniej chlubnej strony jeszcze przed dochodzeniem w sprawie łapówek.

Jak wyśledziła „Gazeta Krakowska”, w prywatnej klinice, gdzie chirurg dorabiał, bezprawnie żądał pieniędzy za zabiegi wykonywane laserem do usuwania blizn, kupionym przez fundację parafialną z Modzurowa w powiecie raciborskim. Parafia przekazała lekarzowi takie nowoczesne urządzenie, bo szpital w Prokocimiu leczył poparzoną Paulinkę Srokę, która, gdy wybuchł pożar w jej domu, wbiegła między płomienie, aby ratować babcię. Na apel proboszcza parafianie zebrali 200 tys. zł, za które kupiono laser do usuwania blizn. Szef fundacji ks. Joachim Kroll i doktor S. umówili się, że zabiegi laserem będą wykonywane bezpłatnie. Jednakże nie sporządzono pisemnej umowy i doktor S. kazał sobie płacić 300 zł za 10-minutowe używanie takiego urządzenia. W tej sprawie nie doszło do oskarżenia chirurga – jedyną karą było zabranie mu lasera. W przypadku łapówek prokurator zebrał dowody od ponad 100 świadków. Ich zeznania i wpisy na portalu oceniającym lekarzy świadczyły o dużych umiejętnościach ordynatora w manipulowaniu zrozpaczonymi rodzicami małych pacjentów. Zazwyczaj byli to biedni ludzie zdruzgotani nieszczęściem, jakie ich spotkało. Wiedzieli jedno: operacja musi się odbyć jak najszybciej, bo kalectwo dziecka uniemożliwia jego rozwój. Doktor to wykorzystywał. Kiedy w jego gabinecie padało trwożliwe pytanie o zabieg, zaczynał swoją grę. Miał kilka wypróbowanych aktorskich chwytów. Jak powiedziała prokuratorowi matka kalekiego dziecka Teresa B., lekarz poinformował ją o bardzo odległych terminach operacji; gdy zaczęła płakać, dodał: – Chyba że… I tu zamilkł. – Zapytałam – zeznała – jak przyspieszyć, a on: jeśli dostanie na dobrą flaszkę, postara się zmienić harmonogram. Wtedy wyciągnęła z kieszeni 200 zł. Karol K. trafił do szpitala dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu jako noworodek.

Miał rozszczepienie wargi i podniebienia. Podczas drugiej wizyty doktor S. powiedział ojcu dziecka wprost: jeśli zapłaci, wady zostaną skorygowane podczas jednego zabiegu, dzięki czemu dziecko uniknie kolejnych narkoz. W przeciwnym razie tych raz po raz przeprowadzanych operacji będzie kilka. Rodzice Karola wręczyli doktorowi S. w kopercie tysiąc złotych. Zabieg się powiódł, kolejny przeprowadzono dopiero po czterech latach. Wtedy matka dziecka dała chirurgowi 500 zł, tłumacząc się, że tylko tyle udało się jej pożyczyć od rodziny. Jak twierdzili świadkowie, doktor S. zazwyczaj sam ustanawiał zawartość wręczanej mu koperty. Ale jeśli dostał mniej, nie odrzucał łapówki. Przyjmował wtedy pozę brata łaty. Elżbiecie B., której czteromiesięczna córka miała rozszczepienie wargi i podniebienia, doktor powiedział w czasie wizyty, że już „dziś zarobił na śniadanie, teraz przydałoby się na obiad”. Kobieta wyjęła z portmonetki 100 zł, a gdy po zabiegu rozeszły się szwy, dołożyła jeszcze 200 zł. Kiedy nadal były komplikacje, pojechała z dzieckiem do innego szpitala. Rozgoryczona zamieściła w internecie komentarz, że nie poleca doktora S., bo u niego liczy się tylko koperta. Natomiast Renata P., matka czteromiesięcznej Basi, kiedy usłyszała od doktora, że „przydałyby się jeszcze jakieś pieniądze” (a już dała 1000 zł), poprosiła o zwłokę. Ma przyznane 300 zł zasiłku z opieki społecznej, jak tylko listonosz przyniesie przekaz, odda go doktorowi w całości. S. zgodził się poczekać, ale po tygodniu zagadnął ją na szpitalnym korytarzu: – Ma pani wreszcie te pieniądze? Nie miała, zapomogi jeszcze nie wysłali, choć napisała im, aby się pospieszyli. Ostatecznie pani P. musiała przenieść córkę do Instytutu Matki i Dziecka. A to dlatego, że do doktora S. przyszło pismo z Ośrodka Pomocy Społecznej w miejscowości, w której mieszkała, z pytaniem, dlaczego ich podopieczna musi wnosić opłaty za operację córki w państwowym szpitalu. Doktor S. pokazał Renacie P. drzwi. Katarzynie M., matce chorego chłopca, powiedział przed zabiegiem: – Chcecie mieć zrobione, jak trzeba, to się należy 1500 zł. Kobieta tłumaczyła potem prokuratorowi: – Mam pięcioro dzieci, nie stać mnie było na taką kwotę. Mąż na budowach, ale tylko w sezonie, ja pracowałam w szwalni, płacili 400 zł na rękę.

Poprosiłam mego ojca, aby wziął 1500 zł kredytu w Banku Spółdzielczym w Spytkowicach. I te pieniądze, choć nie w całości, bo trochę zabrałam na buty dla dzieci, poszły na łapówkę. Innym sposobem na zmuszenie rodziców pacjenta do płacenia w szpitalu było wmawianie im, że jeśli „dadzą”, ich dziecko dostanie lepsze leki. Ciężko poparzony syn Doroty K. z Tarnobrzega został przywieziony do Prokocimia helikopterem. W czasie hospitalizacji stwierdzono niewydolność serca z powodu zakrzepów krwi. Doktor S. surowo zganił matkę, że nie upilnowała własnego dziecka; naraziła je na wielki ból, oszpecenie i niebezpieczeństwo zatrzymania akcji serca. Kiedy się rozpłakała, pocieszył: można by zastosować bardzo drogi amerykański lek, ale to dla szpitala wielki wydatek, chyba że ona się dołoży. – Wyciągnęłam z portfela 1000 zł – zeznała pani K. – Od tej chwili doktor stał się wręcz serdeczny, powiedział, że wszystko będzie dobrze, i rzeczywiście syn wrócił do zdrowia. Oczekujący na wejście do gabinetu ordynatora tworzyli swego rodzaju giełdę wymiany informacji. Co do tego, że doktor bierze, nikt nie miał wątpliwości. W sali chorych podchodził do jednych rodziców, długo z nimi rozmawiał, pocieszał, a innych wyraźnie omijał. Nie było natomiast jasnej odpowiedzi na pytanie, ile trzeba dać, bo lekarz ustanawiał stawki według swego widzimisię. – Żeby pani nie stała się krzywda, a ja był zadowolony, to operacja córki będzie kosztowała w granicach 600-800 zł – powiedział matce małej Ani. Kobieta wyciągnęła z torby 600 zł. Rozstali się w zgodzie.

Naganiaczami łapówek były zaufane pielęgniarki ordynatora. Babcia małego Dawidka poparzonego w czasie opalania z resztek pierza zabitych gęsi właśnie od pielęgniarki dowiedziała się, że „doktor lepiej popatrzy, gdy coś dostanie”. Dostał 500 zł, to były pieniądze za sprzedaną krowę. Matka Jakuba zeznała: – Moje dziecko już było na sali operacyjnej, kiedy wyszedł doktor S., mówiąc: „Nie będę operował, bo nie mam teraz humoru”. I zamknął się w swoim gabinecie. Wtedy podeszła do mnie pielęgniarka: – „Nie posmarowaliście, to teraz macie” – szepnęła. Jakubek został wypisany do domu.

Chodziło mi o dobro pacjentów

Organom ścigania udało się udokumentować przestępstwo dr. Jana S. z art. 228 k.k. („Kto w związku z pełnieniem funkcji publicznej przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnice…”) w 28 przypadkach. Część czynów się przedawniła. W czasie pierwszego przesłuchania podejrzany odmówił składania wyjaśnień. Następnie uzgodnił z prokuratorem warunki dobrowolnego poddania się karze. Podczas rozprawy wycofał się z tej deklaracji, twierdząc, że łapówek nie przyjmował. Sąd na różne sposoby weryfikował prawdomówność świadków. Jeśli były to osoby starsze, na przykład dziadkowie chorego dziecka, poddawał je badaniu, czy zachowały zdolność realnego postrzegania danej sytuacji. Poza jednym wyjątkiem, rodziny małych pacjentów nie zmieniły zeznań złożonych w śledztwie. Tym przypadkiem było pewne małżeństwo, które w międzyczasie się rozpadło; rozwód został orzeczony z winy męża i przed sądem dyskredytował on każde słowo byłej żony. Również twierdzenie, że aby przyspieszyć operację swego dziecka, wręczyli ordynatorowi łapówkę. Kiedy nie było już argumentów merytorycznych, adwokat oskarżonego lekarza usiłował przedłużyć proces, domagając się bezpośredniego przesłuchania wszystkich 130 świadków, którzy składali zeznania w śledztwie. Sąd odrzucił taki wniosek. Tuż przed ogłoszeniem wyroku doktor Jan S. oświadczył: „Przez te wszystkie lata czynnego wykonywania przeze mnie zawodu lekarza kierowałem się nie tylko najwyższą dbałością o dobro pacjentów, własnym sumieniem, ale również zasadą, która winna przyświecać wszystkim wykonującym ten zawód – primum non nocere”. – Brzmi szlachetnie – skomentował to sędzia – ale przecież pan prokurator nie kwestionował medycznych umiejętności oskarżonego. W marcu 2016 r. po 42 rozprawach Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza orzekł, że Jan S. jest winny brania łapówek od kilkudziesięciu osób. Czynił to przez 11 lat, uzależniając wykonanie operacji od otrzymania pieniędzy. Lekarz został nieprawomocnie skazany na cztery lata więzienia, 30 tys. zł grzywny oraz pięcioletni zakaz pełnienia kierowniczych funkcji w służbie zdrowia.

„Wobec popełnienia 27 przestępstw warunkowe umorzenie byłoby w ocenie sądu jawną niesprawiedliwością i w istocie sankcjonowaniem pobierania korzyści majątkowej przez lekarzy, na co sąd nigdy się zgodzić nie może” – stwierdzono w pisemnym uzasadnieniu wyroku. W październiku 2016 r. sąd apelacyjny złagodził wyrok, skazując już prawomocnie doktora na dwa lata i osiem miesięcy więzienia. Instancja odwoławcza nie miała zastrzeżeń do ustaleń faktycznych sądu rejonowego, jednak orzeczoną karę uznano za zbyt wysoką dla 70-letniego lekarza. W ocenie sądu odwoławczego Jan S., będąc ordynatorem, ale również jednym z niewielu specjalistów w swej dziedzinie, doszedł do przekonania, że takie normy społeczne jak przyzwoitość czy uczciwość przestały go obowiązywać. Powoli, przez 10 lat, następowało u niego wypalenie etyczne, co przy braku reakcji m.in. dyrekcji szpitala spowodowało, że mylnie odebrał to jako środowiskowe przyzwolenie na tego rodzaju praktyki. Skazany chirurg nie przyszedł na ogłoszenie wyroku. Jego adwokat w styczniu bieżącego roku wniósł do Sądu Najwyższego kasację. Zarzucał w niej, że sąd niższej instancji nie wziął pod uwagę zeznań tych rodziców, którzy nie usłyszeli od ordynatora expressis verbis żądania korzyści majątkowej. Sami decydowali się na okazanie, jak się wyraził mecenas, „drobnego wyrazu wdzięczności”. – Mój klient – wnosił adwokat – jest osobą nieprzeciętną, orzeczona przez sąd kara więzienia eliminuje go z życia zawodowego.A sam proces wywołał u niego depresję. Mecenas złożył też wniosek o powstrzymanie do czasu rozpatrzenia kasacji wykonywania wyroku. Prokurator, uznając kasację za bezzasadną, powołał się na orzeczenie SN z grudnia 2016 r., który uznał za „absolutnie niedopuszczalne przyjmowanie pieniędzy od pacjentów lub ich rodzin przez lekarza zatrudnionego w publicznej służbie zdrowia i wynagradzanego ze środków publicznych”.

Będzie dobrze

Jeśli kasacja zostanie odrzucona – nie ma jeszcze terminu rozprawy w SN – chirurg z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu będzie pierwszym lekarzem w Polsce, który trafi do więzienia za korupcję. Wcześniej sądy karały lekarzy biorących łapówki wyrokami w zawiasach. Najnowszym przykładem tego rodzaju praktyk jest nieprawomocne skazanie na dwa lata więzienia w zawieszeniu prof. dr. hab. Andrzeja Sz., kierownika kliniki w warszawskim Centrum Onkologii. Znany w medycznym świecie krajowy konsultant ds. chirurgii onkologicznej był sądzony za przyjmowanie łapówek i mobbing. Proces trwał cztery lata. Akta sądowe liczyły 68 t. akt. I monstrualną – 904 nazwisk – liczbę świadków. Były nimi osoby, które wręczały bądź pośredniczyły w przekazaniu profesorowi łapówki. Nie poniosły odpowiedzialności karnej – prokurator odstąpił od postawienia im zarzutów. – Profesor Sz. jest wybitnym fachowcem w leczeniu nowotworów przewodu pokarmowego i z tego głównie powodu sąd zdecydował się zawiesić wykonanie kary pozbawienia wolności – stwierdzono w uzasadnieniu wyroku. Skazany ma zapłacić 30 tys. zł grzywny, zwrócić poszkodowanym lub ich rodzinom 34 tys. zł łapówek i przeprosić podwładnych, nad którymi się znęcał. Ponadto przez pięć lat nie wolno mu pełnić funkcji publicznej. Wyrok nie jest prawomocny.

Andrzej Sz., podobnie jak jego kolega po fachu ze Szpitala w Krakowie-Prokocimiu, nie brał od chorych dużych pieniędzy. Były to kwoty od 200 zł do 15 tys. zł. Zazwyczaj wpływały do kieszeni lekarza w czasie jego dyżuru w przychodni Polskiej Fundacji Europejskiej Szkoły Onkologii, drugim miejscu pracy profesora. Andrzej Sz. nie odrzucał kopert nawet od chorych, dla których – o czym dobrze wiedział – nie było już ratunku. Takie osoby bądź ich rodziny umawiały się z lekarzem na wizytę prywatną w fundacji i za pomocą łapówki załatwiały łóżko w Centrum Onkologii na oddziale kierowanym przez profesora. W wyniku uruchomionej przez CBA infolinii dla pacjentów i ich rodzin organy ścigania zdobyły dowody wskazujące na brak skrupułów etycznych utytułowanego lekarza. Prokurator przygotował bardzo długą listę świadków na tę okoliczność, ale przed sądem tylko dwóch chorych osobiście złożyło zeznania; pozostali z listy już nie żyli. Ich bliscy mówili z płaczem na rozprawie, że wręczając profesorowi pieniądze, wierzyli w jego zapewnienia, że będzie dobrze. Tymczasem śmierć już stała za progiem, a oni, lokując umierającego na szpitalnym łóżku, zabierali miejsce komuś, kto miał szanse na uratowanie życia. Gdyby onkolog uczciwie im to powiedział, zadbaliby o co innego – aby ich bliski znajdujący się w stanie terminalnym nie umierał wśród obcych. Szef kliniki nie gardził żadną kwotą – bardzo dobrze, jeśli w kopercie było 15 tys., ale gdy córka umierającej pacjentki wysupłała z portmonetki 200 zł, również te pieniądze schował do kieszeni. Nie bronił się też przed butelkami wódki nawet pośledniej jakości czy pudełkiem kawy. Profesor Andrzej Sz. po zatrzymaniu go przez CBA przyznał się do większości zarzutów korupcyjnych, choć zastrzegał, że nigdy nie zmuszał pacjentów do wyłożenia pieniędzy, sami wręczali mu koperty. On tylko je chował w szufladzie. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 34/2017
Więcej możesz przeczytać w 34/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 34/2017 (1799)

  • 20 sie 2017, 20:00 „Nie sądzę też, aby zamachy coś w Europie zmieniły, jeśli już, to na lepsze, budując solidarność na Starym Kontynencie i świadomość zagrożeń” – pisze we wstępniaku do najnowszego numeru „Wprost” redaktor naczelny tygodnika Jacek Pochłopień. 3
  • 21 sie 2017, 6:08 Żyjemy w czasach istotnej zmiany polityki i sposobu jej uprawiania – powracam do tej myśli w różnym kontekście. Uważam m.in., że od polityków szczebla centralnego będziemy w coraz większym stopniu oczekiwać tego samego, czego oczekujemy od lokalnych samorządowców, czyli przede... 3
  • 20 sie 2017, 20:00 Pan prezydent i pani premier – kiedyś blisko współpracowali, teraz znajdują się w przeciwnych podobozach PiS 6
  • 20 sie 2017, 20:00 40 mld zł wynosi roczna wartość handlu internetowego w Polsce. Nasz kraj jest piątym największym rynkiem e-commerce w UE (po Wielkie j Brytanii, Niemczech, Francji i Włoszech) Wygrany Łukasz Ossowski Sołtys Rytla – wsi najbardziej... 8
  • 20 sie 2017, 20:00 To nie byli sfrustrowani złym traktowaniem imigranci, wyładowujący swoje żale za kierownicą furgonetki rozjeżdżającej przechodniów. Seria ataków w Katalonii była zaplanowaną operacją wojskową, w której obok 14 europejskich cywilów... 10
  • 20 sie 2017, 20:00 W rolach głównych: Twitter i Tiger. No i kornik drukarz. NA AUKCJI W JANOWIE SPRZEDANO TYLKO SZEŚĆ KONI Z 25 ZA NIECAŁE PÓŁ MILIONA. Co powszechnie uznano za kompromitację. Koń by się uśmiał, gdyby się nie zawstydził. Na szczęście... 11
  • 20 sie 2017, 20:00 OSTATNI TYDZIEŃ MINĄŁ POD ZNAKIEM PARADNEGO MILITARYZMU. Myślę, że zbrojne przygotowania przed Bitwą Warszawską w 1920 r. były niczym w porównaniu z defiladą w 2017. Dawniej chodziło o zwycięstwo, tu – o ambicje. Dawniej to była... 12
  • 20 sie 2017, 20:00 MUSIAŁ TO BYĆ POCZĄTEK LAT 80. CZYTAŁO SIĘ WÓWCZAS „TYGODNIK POWSZECHNY”, a w nim przede wszystkim kilka rubryk. Do szczególnie cennych należał krótki felieton Piotra Wierzbickiego, opozycjonisty skądinąd. Pewnego dnia napisał pan... 12
  • 20 sie 2017, 20:00 Polskie aktorki przerywają milczenie. – Mamy dość dyskryminacji. Chcemy zarabiać tyle, co nasi koledzy mężczyźni – mówią coraz bardziej zgodnie. 14
  • 20 sie 2017, 20:00 Jest coś osobliwego i trudnego do pojęcia w tym, co podczas kryzysu koreańskiego mówiono i pisano w mediach na temat Donalda Trumpa. Na zdrowy rozum amerykański prezydent zrobił przecież dokładnie to, czego można by oczekiwać od... 19
  • 20 sie 2017, 20:00 Po nawałnicy na Pomorzu znowu okazało się, że ludzie w Polsce potrafią się świetnie zorganizować, tylko państwu się to nie udaje. 21
  • 20 sie 2017, 20:00 Są oczami i uszami premiera oraz ministra spraw wewnętrznych w poszczególnych województwach. Kim są wojewodowie, którym PiS krok po kroku dodaje kompetencji? 26
  • 20 sie 2017, 20:00 WALDEMAR SKRZYPCZAK, generał broni W mediach coraz częściej pojawiają się informacje o niebezpieczeństwie, jakie stwarza rosyjska agentura. Eksperci kluczowych potęg światowych systematycznie podnoszą temat wpływów Rosji na politykę... 29
  • 20 sie 2017, 20:00 Zanim znowu skoczymy sobie do oczu na ulicy, warto przyjrzeć się bliżej, o co się spieramy. W Polsce trójpodział władzy jest fikcją. 31
  • 20 sie 2017, 20:00 Dominik Tarczyński to klasyczny typ polityka, który wyznaje starą zasadę – nieważne, czy mówią dobrze, czy źle, byle po nazwisku. 34
  • 20 sie 2017, 20:00 EWA WANAT Długo i serdecznie śmiałam się, czytając na FB post Romana Giertycha pod dramatycznym tytułem „Moja najtrudniejsza decyzja”. Wyznanie to jest jednym z najbardziej narcystycznych tekstów, jakie ostatnio czytałam: „Dokładnie... 37
  • 20 sie 2017, 20:00 Przy obecnej słabości opozycji, po następnych wyborach PiS z Kukizem mogą mieć konstytucyjną większość. Dlatego musi powstać nowe ugrupowanie, które da nadzieję na nową jakość w polskiej polityce. 38
  • 20 sie 2017, 20:00 Pomidor wyhodowany między rzędami kamienic albo miód zebrany na dachu centrum handlowego to spełnienie marzeń niektórych mieszczuchów. Nie tylko o własnoręcznej uprawie i hodowli, ale też o budowaniu więzi społecznych. 40
  • 20 sie 2017, 20:00 Może być zasiłek z opieki społecznej – powiedział chirurg biednej matce chorego dziecka, domagając się łapówki przed operacją. – Doktor Jan S. zaprowadził mnie do brudownika – zeznała w śledztwie Ewa W., matka trzymiesięcznego... 44
  • 20 sie 2017, 20:00 Tam, gdzie mieści się duża państwowa firma, tam zarabia się najlepiej. Dlatego powiaty z najzamożniejszymi mieszkańcami tworzą na mapie Polski małe wysepki. 48
  • 20 sie 2017, 20:00 Długoletnie procesy, kompromitująca reklama. Tiger to dziś najbardziej poobijana marka na polskim rynku. Ale sam Maspex to nasz polski powód do dumy. 52
  • 20 sie 2017, 20:00 Twarde lądowanie Niemieckie linie lotnicze Air Berlin bankrutem. W zeszłym tygodniu drugi co do wielkości przewoźnik w Niemczech złożył w berlińskim sądzie rejonowym wniosek o wszczęcie postępowania upadłościowego. Żeby uniknąć... 54
  • 20 sie 2017, 20:00 JERZY WYSOCKI Informacje o transferze Neymara z FC Barcelona do paryskiego PSG ukazywały się w rubrykach i programach sportowych. Jednocześnie informacje o jakichś tam transakcjach w branży odzieżowej czy wydobywczej lądowały w sekcji:... 56
  • 20 sie 2017, 20:00 Elektryczna klasyka Infinity pokazało prototyp wyścigówki, która nie dość, że jest elektryczna, to na dodatek jest zachwycająco piękna. Infinity Prototype 9 to auto wzorowane na klasycznych wyścigówkach z lat 40. ubiegłego wieku, w... 57
  • 20 sie 2017, 20:00 Do długiej listy problemów premier Theresy May trzeba dodać posła Jacoba Reesa-Mogga. Ekscentryczny arystokrata zaczyna walkę o przywództwo w Partii Konserwatywnej. 59
  • 20 sie 2017, 20:00 W Ameryce od lat 60. trwa regularna wojna kulturowa, w której górą była dotąd lewica. Donaldowi Trumpowi będzie trudno zmienić ten wynik. 62
  • 20 sie 2017, 20:00 DR MATEUSZ GRZESIAK Najpotężniejszy jest ten, kto panuje nad sobą – mawiał Seneka. Czy ten rzymski filozof sprawdziłby się dziś jako lider? Sama filozofia może nie wystarczyć, wymagania są bowiem większe – trzeba jeszcze porywać... 64
  • 20 sie 2017, 20:00 Czeka nas eksplozja długowieczności, ale tylko od nas zależy, czy starość przeżyjemy szczęśliwie. 67
  • 20 sie 2017, 20:00 Zwracać uwagę na relację jakości do ceny, zarówno w sklepie, jak i w aptece – to zakupowa dewiza 80 proc. Polek przebadanych przez Ipsos. 69
  • 20 sie 2017, 20:00 Na serce czekają obecnie 402 osoby. Rocznie przeszczepia się ich około 100 – mówi prof. Mariusz Kuśmierczyk, kierownik Kliniki Kardiochirurgii i Transplantologii Instytutu Kardiologii w Aninie. 70
  • 20 sie 2017, 20:00 Nie pozwól mózgowi zardzewieć. Najgorsza jest rutyna. Przyjemna, ale dla mózgu zabójcza. 72
  • 20 sie 2017, 20:00 Innowacyjne suplementy diety wspomagające funkcjonowanie organizmu, a także nowoczesne produkty lecznicze – to źródło sukcesu rynkowego polskiej spółki LEK-AM. 75
  • 20 sie 2017, 20:00 Największym obciążeniem dla naszego kręgosłupa jest siedzący tryb życia – mówi dr n. med. Grzegorz Adamczyk, ordynator Centrum Medycznego Gamma. 76
  • 20 sie 2017, 20:00 Są czymś bardzo prywatnym i indywidualnym, ale to właśnie na płaszczyźnie emocji jesteśmy bardzo podatni na najrozmaitsze zewnętrzne wpływy. Zwłaszcza gdy nie jesteśmy ich świadomi. 78
  • 20 sie 2017, 20:00 Wydarzenia lipcowe pokazały, że Polacy potrafią wyjść na ulice, ale już niekoniecznie z pieśnią na ustach. Na razie przebojem walki politycznej jest… hymn. 82
  • 20 sie 2017, 20:00 Robił filmy, założył zespół muzyczny, tworzył ilustracje i okładki do książek, jest malarzem i designerem. No i myślicielem. Ryszard Antoniszczak-Antonius. Właśnie wydał nową powieść. 86
  • 20 sie 2017, 20:00 „Zawsze podążam w nowym kierunku” – mówi nam Franćois Ozon, którego dwa filmy – „Frantz” i „Podwójny kochanek” – weszły do polskich kin. 89
  • 20 sie 2017, 20:00 Stopa na wymiar Niby wszystko w „Małej Wielkiej Stopie” się zgadza. Dojrzewanie nastolatka zaburza nieoczekiwany fakt: okazuje się synem legendarnej Wielkiej Stopy. Dzięki temu chłopak odkrywa bogactwo świata przyrody i rusza w... 92
  • 20 sie 2017, 20:00 MUZYKA Muzyczna konkwista DLACZEGO PROMOWANA PRZEZ JEZUITÓW EUROPEJSKA MUZYKA NIE PRZYJĘŁA SIĘ W AMERYCE POŁUDNIOWEJ równie dobrze jak chrześcijaństwo? I czemu ponowne odkrycie latynoskiego baroku nie przekształciło się na Zachodzie w... 93
  • 20 sie 2017, 20:00 SZTUKA Nadworny malarz WYSTAWA PLERSCHA MA NIECODZIENNĄ FORMĘ SPACERU PRZEZ WSZYSTKIE NAJWAŻNIEJSZE BUDYNKI ŁAZIENEK. A w każdym czekają na nas albo jego oryginalne dzieła, albo ich rekonstrukcje. Ws zystkie ujawniają niezwykły talent... 94
  • 20 sie 2017, 20:00 Banały mlekiem i miodem płynące Jeśli czujesz, że czegoś ci brak, to chyba tego nie masz” – to typowy podpis z popularnych memów parodiujących napuszone banały Paulo Coelho. Gdyby Herbert pisał dziś „Potęgę smaku”, to słowa... 95
  • 20 sie 2017, 20:00 MOJE DZIECIŃSTWO WYPEŁNIONE BYŁO KSIĄŻKAMI. Miłość do książek zaszczepiła we mnie babcia Hela. Za każdym razem, kiedy ją odwiedzałem, była pochłonięta jakąś lekturą. Opowiadała mi o dalekich podróżach, o historii. Strasznie... 96
  • 20 sie 2017, 20:00 RYSZARD CZARNECKI Znalazłem się w kapsule czasu. Zostałem – za swoją zgodą, ba, z własnej inspiracji – przeniesiony do czasu przeszłego dokonanego. To znaczy, nam się wydaje, że on jest już zaprzeszły, a tymczasem on kwitnie w... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany