Złoto dla naiwnych

Złoto dla naiwnych

Kto ma władzę, ten ma kasę. Partia Kornowskiego sprzedaje obietnice. Ich wartość wycenia uczciwie - na jeden złoty polski


Co można kupić za złotówkę? Nadspodziewanie wiele, między innymi prawo do odpisu od podatku dochodowego 5 tys. zł, poręczenie kredytowe lub budowlane. Ten cud, porównywalny tylko z rozmnożeniem ryb i chleba przez Chrystusa, oferuje partia, o której mało kto słyszał, czyli Polska Unia Gospodarcza. Nieważne, że nie ma takiego interesu, który z zainwestowanej złotówki dałby 500 tys. proc. zysku (możliwa jest zaś inflacja o takiej wartości). Ważne, że ktoś odważył się tak piramidalną bzdurę upublicznić. Przy koncepcji PUG czwarty czy piąty wymiar Stana Tymińskiego wydaje się przykładem twardego realizmu.
Założycielem i szefem PUG jest Wojciech Kornowski, właściciel kilku prywatnych szpitali, prezes Konfederacji Pracodawców Polskich. PUG różni się od innych partii. Wszystkie ugrupowania obiecują, że gdy przejmą władzę, sprowadzą na polską ziemię i jej mieszkańców niebywałe szczęście. Partia Kornowskiego natomiast nie obiecuje - ona sprzedaje obietnice. I trzeba docenić to, że wartość swych obietnic Kornowski wycenił uczciwie - na jeden złoty polski.

Jak zamienić makulaturę w złoto
W ogłoszeniach zamieszczonych w ogólnopolskiej prasie PUG przedstawia "Program rozwoju przedsiębiorczości". Pod tą dumną nazwą kryje się informacja, że oto już wkrótce "w wyznaczonych punktach" oraz w systemie audiotele (4,22 zł z VAT za minutę) każdy będzie mógł kupić certyfikat PUG o wartości 5 tys. zł. Okazja to niebywała, gdyż będzie kosztował tylko marną złotówkę. Po co komu certyfikat? Interes, przekonują reklamodawcy, jest korzystny. Certyfikat będzie uprawniał do wielu przyjemnych rzeczy, takich jak odpisy od podatku dochodowego, poręczenia kredytowe dla małych i średnich firm, spółdzielni mieszkaniowych ("celem budowy bądź utrzymania mieszkania"), studentów i założycieli rolniczych fundacji. Certyfikat zapewni także dopłaty państwowe do inwestycji "powodujących zatrudnienie powyżej stu osób", pozwoli na uzyskanie ulg przy zakupie leków, mienia komunalnego, wreszcie akcji skarbu państwa. Oferta nie jest, niestety, pełna, gdyż nie gwarantuje on ulg przy zakupie mleka, gumiaków, wkładek ortopedycznych ani nawet kompletu garnków emaliowanych. Niemniej jednak każdy, kto ma zmysł ekonomiczny, musi pojąć, że kupując certyfikat, zrobi interes życia.
Jest tylko jedno "ale". Jak lojalnie ostrzegają autorzy ogłoszenia, certyfikat będzie można zrealizować wówczas, gdy PUG "osiągnie w wyborach taki wynik, by poprzez swoich parlamentarzystów mogła uchwalić odpowiednią ustawę". I tu dostrzegamy przebłysk genialności prezesa Kornowskiego. Pomysł jest prosty jak konstrukcja cepa: miliony Polaków rzuci się, aby kupować certyfikaty. Żeby mieć z tego jakąś korzyść, ich nabywcy zagłosują na PUG. Partia zdobędzie władzę, a potem uchwali, jak przepompować pieniądze z kieszeni milionów podatników do kieszeni milionów podatników. Genialne? Jeszcze nie. Bo przecież może się zdarzyć, że PUG władzy nie zdobędzie. I certyfikaty nie będą warte zapowiadanych 5 tys. zł. I co? I nic, bo zostaną kupione za złotówkę. To przy dobrej promocji może dać kilka milionów złotych zysku. Teraz to już naprawdę genialne.

Kto się nie czuje sprawcą dziejów
Program rozwoju przedsiębiorczości Kornowski twórczo wzbogaca od dawna. W PRL przedsiębiorczość krzewił w szeregach Stowarzyszenia Patriotycznego Grunwald, które zwalczało "Solidarność" i zgniłoliberalne miazmaty w PZPR. W III RP został przedsiębiorcą, którego poza reperowaniem gałek ocznych nadal interesowała polityka. Ponieważ w wyborach startował bez powodzenia, został prezesem Konfederacji Pracodawców Polskich. Jako szef KPP atakował Leszka Balcerowicza, gdy ten był wicepremierem, ministrem finansów i liderem Unii Wolności. Pół roku temu z KPP wyłoniła się PUG, której animatorzy z nieco fałszywą skromnością zastrzegli: "Nie zamierzamy budować monopolu na wiedzę i mądrość, nie czujemy się sprawcami dziejów". Jaka szkoda!
Czy można Kornowskiemu zarzucić, że jako osoba mająca do czynienia z okulistyką mydli oczy wyborcom? Przecież nie on jeden! W istocie "certyfikaty" rozdaje wielu polityków zarówno lewicy, jak i prawicy. "Zagłosujcie na nas - apelują - a damy kredyty preferencyjne dla rolników, wybudujemy tanie mieszkania, uratujemy bankrutujące firmy, zapewnimy renty byłym pracownikom pegeerów i pensje rodzinom wielodzietnym. Wszystko to pod warunkiem, że zdobędziemy władzę". Z dwojga złego lepsi ci, którzy uważają, że kto ma kasę, ten ma władzę, niż twierdzący, że kto ma władzę, ten ma kasę. Wymaganie, by miał jeszcze rozum, wydaje się zbyt ekstrawaganckie.

Więcej możesz przeczytać w 22/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0