Opowiadanie wigilijne

Opowiadanie wigilijne

Prezenty, święta, zdj. ilustracyjne
Prezenty, święta, zdj. ilustracyjne / Źródło: Unsplash / Thought Catalog
Proszę! Sprzedawca w TK Maxxie, młody chłopak, miał na głowie – jak cała reszta obsługi – czapkę świętego mikołaja, która przykro kontrastowała z jego kompletnie wyczerpaną, szarą twarzą. Spróbował przesłonić ją jakimś uśmiechem, ale ten był tak krzywy i wymuszony, że natychmiast z niego zrezygnował i spojrzał w wykładane na ladę, przecenione i wzgardzone przez innych przedmioty jak w lufę pistoletu. Za to zakupy, niechciane dotąd, nareszcie dziś zostały przez kogoś docenione, przygarnięte i zostaną zabrane do domu! Tylko one uśmiechały się więc szeroko i tryumfalnie.

Wzgardzona przez innych pretensjonalnie opakowana herbata zostanie wypita, wzgardzona sól do kąpieli wreszcie, po latach czekania, rozpuści się w ciepłej wodzie, odrzucony dziadek do orzechów zajmie się działalnością niszczycielską, zapomniany w magazynach świata sweter z reniferem ogrzeje się o gorące ciało, ocalony w ostatniej chwili od ostatecznego rozkładu na czynniki pierwsze krem do rąk o zapachu werbeny wniknie w dłonie przekładające niespiesznie kartki powieści – chłopak skanował to wszystko jak automat. Na chwilę podeszła do niego pryszczata koleżanka w czapce z groteskowymi wełnianymi rogami renifera, jakby zeszła z tego swetra, z napisem „uczę się” na plakietce i podkrążonymi oczami. Nagle wybuchła i zagłuszyła wszystko kolęda „Jingle Bells”. Wiedziony nagłym impulsem, pod wpływem dzwoneczków, reniferów i czapek mikołajów, dorzuciłem jeszcze pięknie wymalowaną w to wszystko puszkę ciasteczek i odstawiłem koszyk na podłogę, sięgając do torby, którą, jak myślałem, położyłem obok.

Nie ma. Świat stał się kodem kreskowym, do którego nie miałem czytnika. W jednej sekundzie przedmioty na ladzie zwiędły, kolęda okazała się fałszywa, chłopak niecierpliwie stukał w blat palcem owiniętym w plaster, mnie oblał pot. W takich momentach nigdy nie potrafię krzyczeć na cały sklep, po prostu wstydzę się tego, że mi ukradli, a innym nie, może jest to najgłębiej zakorzeniony w nas lęk przed wyróżnieniem się z tłumu. Powiedziałem tylko szeptem do chłopaka. – Ukradli mi torbę. Sprzedawca westchnął, podniósł słuchawkę telefonu i zaczął gdzieś dzwonić. W jego oczach była absolutna rutyna. W te pędy, taranując ścianę tłumu, zbiegłem unieruchomionymi akurat, dawniej automatycznymi schodami na dół, do tego ochroniarza, co stoi przy drzwiach, i zapytałem, czy nie widział przypadkiem kogoś wychodzącego z czarną torbą, mój Boże, żeby chociaż zieloną! Oczywiście nic nie widział i wysłał mnie do kierownika sklepu.

Nawet zadzwonił po niego i oto już siedziałem na zapleczu zawalonym pudłami i włochatymi rogami reniferów. Spocony. Kierownik sklepu był, o ile to możliwe, jeszcze bardziej zmęczony życiem niż chłopak, który mnie obsługiwał. Cały czas drapał się po nosie. Wzdychał. Niby dzisiaj czynne tylko do piętnastej, ale było widać, że gdyby trzeba było pracować choć jedną sekundę dłużej, pękłby jak pusty w środku czekoladowy mikołaj. – To jest, niestety, bardzo częste, mamy tu już nawet cały zeszyt ze zdjęciami osób, które stale kradną, ale jak się zadzwoni po policję, to im się nie zechce przyjechać. Za mała szkodliwość społeczna czynu. To na pewno „Czarna Mamba”, widziałem ją dzisiaj, wiedziałem, że to się tak skończy... Amerykańskie kolędy brzmiały jak kakofonia szkockich dud i piszczałek, szalik kleił się zalotnie do spoconej szyi, bachory się darły. Kiedy tylko zaczęliśmy przeglądać nagrania z monitoringu, od razu stało się jasne, że to nie „Czarna Mamba”, tylko „Emerytka”.

Taką ksywę miała u obsługi kobieta, która na nagraniu kręci się przy moim koszyku. Ja sięgam po owe sole do kąpieli, stawiam czerwony kosz z torbą w środku i parą dżinsów na wierzchu, czytam jakiś skład chemiczny, a w tym czasie staruszka spokojnie grzebie w moim koszyku, podjeżdża ze swoim i przekłada do niego czarną torbę, na wierzch zaś kładzie jakieś szmaty. I dostojnie się oddala. Na innym nagraniu widać, jak dumna i zadowolona, schodzi zepsutymi automatycznymi schodami z moją torbą niezauważona przez ochroniarza na dole. Pełna profeska. Kobiecina jest już po sześćdziesiątce i wyglądałaby całkiem solidnie, jak każda poważna pani w leciech, czytująca „Twoje Imperium” i oglądająca seriale, konsumentka przepisów, krzyżówek i horoskopów, gdyby nie twarz. Nieuleczalnie zołzowata i jakaś czerwona, zacięta gęba, jakby pijaczki, wśród tych zadbanych, farbowanych na kasztanowo włosów do ramion.

– „Emerytka”, doigra się kiedyś! Kierownik zmiany pokazuje mi jej zdjęcie z zeszycie. No, ona. Teraz pamiętam, kręciła się przy mnie nie tylko na kosmetykach. Wścibski babsztyl w pięknym płaszczyku, może z ostatniego połowu. Teraz pewnie już chleje, w portfelu miałem świeżo wypłacone 3 tys. na prezenty i za mieszkanie, na szczęście część zdążyłem wydać, ale niewielką. Santa Claus is coming to town... Większość ludzi miała na twarzach wypisane absolutne szczęście wynikające z upolowania na koniec (bo w końcu dwa pełne dni bez handlu to jest jakiś rodzaj końca) upatrzonego fantu oraz zbliżającej się Wigilii w ciepłym domu.

Przybycie policji traktowali jak miłe urozmaicenie, to, że mi ukradziono torbę, także. Będzie o czym opowiadać wieczorem! Co prawda teściowa znów dostanie tylko skarpetki, ale za to w renifery! No, może, w ramach dnia dobroci dla zwierząt dobierzemy jej jeszcze lekko przeterminowany płyn do kąpieli. Policjanci powiedzieli, że oni tylko spisują, a jakbym chciał, aby „Emerytka” była ścigana, muszę iść na główną komendę na Kruczą. Bez kluczy do własnego mieszkania, bez komórki, bez możliwości zadzwonienia do kogokolwiek po pomoc, bez jednego grosza, szedłem w zacinającym lodowatym deszczyku przed siebie.

Głęboko zakorzeniony w ludzie polskim i poparty wieloletnim doświadczeniem lęk przed policją i przeświadczenie, że niczego nie wskóra, a tylko pogorszy sprawę, kazały mi zrezygnować z odwiedzenia komendy przy Kruczej. Czułem się, jakbym nie istniał, jakbym był przeźroczysty czy niewidzialny, przechodnie wpadali na mnie i długo rozglądali się dokoła, na kogo wpadli. Nikogo. Jak można iść przez miasto z pustymi obiema rękami, jak można iść bez torby? Niczym początkujący aktor recytujący wiersz nie wiedziałem, co zrobić z rękami. Czułem się tak lekki, że lada chwila mógł mnie porwać wiatr. Mimo że powinienem, nie myślałem, co zrobię, popadłem w rodzaj otępienia właściwego ludziom przywalonym zbyt wielkim nieszczęściem.

Wiedziałem tylko, czego nie zrobię. Nie napiję się kawy, nie zjem nic w restauracji, nie wrócę taksówką ani niczym innym do domu, bo nie mam na taksówkę, nie mam kluczy, nie pojadę do żadnego znajomego, bo w Warszawie ludzie nie mają zwyczaju odwiedzać się w domach jak bohaterowie Dostojewskiego, wskutek czego mają tylko niejasne wyobrażenie, w której stronie miasta kto mieszka. Nie pójdę do hotelu, jak ci weseli i lekko pijani turyści wykrzykujący coś po angielsku na całą Chmielną. Nie pójdę do głównej komendy na Kruczą, nie mam siły na użeranie się z policją. Pod Smykiem siedziała dziewczynka i znudzona bawiła się swoimi zapałkami. Zapalała, gapiła się w ogień i pstrykała w ciemność, w zabarwiony czerwonymi neonami smog. Byłem jednoosobową świętą rodziną, dla której zabrakło miejsca w gospodzie. Prowadzony kometą prześwitującej zza smogu czerwonej żarówki na Pałacu Kultury szukałem stajenki.

Na moją ukradzioną komórkę, zastawioną teraz pewnie w jakiejś melinie, co chwilę przychodziły esemesy z życzeniami, na które nikt nie odpowiadał. Pod pałacem sikał podpity święty mikołaj z pustym workiem. W końcu przyjęła mnie stajenka Dworca Centralnego, matka nasza niejadalna Centralna. Zanurzyłem się w odwieczny smród podziemi, którego nie wygnał remont dworca przy okazji Euro. Ochroniarze w ortalionowych kurtkach, z czerwonymi twarzami pilnowali nie wiadomo czego. Jednak szybko zauważyłem, że bez pieniędzy nawet nigdzie nie usiądę. Za darmo można tylko stać. A nie, da się usiąść na peronie! Jest tam zimno, ale stoją ławki. Tak jakoś zawsze miałem pociągi z peronu trzeciego, więc zszedłem unieruchomionymi automatycznymi schodami do lodowatego brzucha Matki Centralnej i usiadłem na najbardziej oddalonej ławce.

Musiałem przysnąć, a kiedy się obudziłem, stwierdziłem, że nie jestem sam. Nie było żadnych pociągów, żadnych zapowiedzi przez megafony. Elektroniczne tablice informacyjne milczały tępo jak nieprzygotowany uczeń wyrwany złośliwie do odpowiedzi. Mimo niedawnego remontu wzdłuż kolumn miarowo kapała z sufitu brązowa woda, robiąc na płytkach rdzawe zacieki. Na kiosku wisiał napis: „Lato smakuje lepiej z Lay’s”. W telewizorze zawieszonym naprzeciw automatycznych schodów bili się na pięści dwaj napakowani mikołaje. Zegar wskazywał drugą. Raczej w nocy. W kącie pod kolumną, stopniowo coraz bardziej mokra, dogorywała dziewczynka z zapałkami. Jej suchotniczy kaszel spłoszył podkradającego się do niej gołębia. Zdecydowanie nie mówił ludzkim głosem. Na ławce obok mnie siedziały dwie postaci okutane w różne ciuchy prosto z lumpeksu, brudne i zmarznięte.

On miał około trzydziestki i musiał pochodzić gdzieś z Syrii. Zarost zaczynał mu się zaraz pod samymi oczami. Zakwefionej kobiecie było widać tylko zmęczone spojrzenie. Nie twarz się narzucała, ale duży, ciążowy brzuch. Strasznie chciało mi się palić, a on miał papierosy. Kiedy wykonałem proszący gest w jego stronę, spojrzał na mnie zdumiony, bo mój strój nie zdążył jeszcze dostosować się do nowego statusu. Byłem bezdomnym żebrakiem ubranym wciąż jeszcze jak leming. Zrozumiał, że zaszło jakieś przesunięcie rzeczywistości, dał mi mocnego papierosa bez filtra, ale nie miał ognia. Znacząco spojrzałem w kierunku dziewczynki z zapałkami. Nie miałem jej czym zapłacić, a tak zabrać dziecku towar w noc wigilijną? Podszedłem do niej i zrozumiałem, że to już tylko kupa burych gałganków, po której chodzą szczury. Nie mówiły ludzkim głosem. Wziąłem staroświeckie, jakby dziewiętnastowieczne pudełko długich, solidnych

zapałek, jednak było nieco przemoczone. Na czerwonym tle widniało słońce, u góry napis „Polski monopol zapałczany” i cena rubli 5. Nikt z nas nie pamiętał, że nie można palić na peronach. Kobieta raz po raz stękała i przewracała oczami, a on spluwał miarowo i rozglądał się, jakby lada chwila miała na ten peron wjechać karetka przystosowana do odbierania porodów. Nic takiego nie nadjeżdżało. Na monitorze długonoga kobieta w seksownych pończochach, przebrana za mikołaja, ale tylko od pasa w górę, reklamowała gorący kubek Knorra. Zakwefiona położyła się na ławce i najwyraźniej parła. Zaczął się poród. Przejechał obojętny jak zawodowa akuszerka interregio, nie zatrzymując się ani nawet nie zwalniając. W końcu nadeszli sokiści w odblaskowych kamizelkach na ciemnych mundurach.

Objęli całą scenę wzrokiem strażaków, którzy przyjechali do pożaru za późno, to myśmy sobie tak spokojnie gawędzili, a tu następowały wypadki! Wyglądało to tak: zakwefiona kobieta rodzi na brudnej podłodze peronu, krew i śluz, nad nią panikuje dwóch facetów, jeden z tej samej bajki, południowiec ubrany jak żebrak, i wszystko to – mimo porodu – jeszcze mieściłoby się im w głowie, w konwencji dworcowych przypadków do opowiadania potem na emeryturze na działce, ale ten korpoludek w garniturku i eleganckim płaszczu z nimi... Dziecko wyśliznęło się nagle z kobiety: ciepłe, parujące, żywe. Odwiecznym ruchem wyciągnęła pierś.

Mały miał od razu czarne włosy i był dość ciemny, ale ci południowcy to jednak silni są. Sokiści zapytali mnie, czy to prawda, że Klara Pyrka odejdzie z „Barw”. Ich to jakoś specjalnie nie interesowało, ale ich żony – bardzo. Jakie będą dalsze losy Kniewskiego? Powiedziałem, że sam chciałbym wiedzieć, bo jak tak dalej pójdzie, to polegnie dziś z głodu i choroby. Musiałem opowiedzieć im moją historię wigilijną. I nic pan z tym nie robi? Nie wzywa pan żadnej pomocy? Kogo mam wzywać? Z jakiego telefonu? Za jakie pieniądze? Wszystkie bankomaty zaciskają przede mną paszcze i życzą miłego dnia. Nie są to życzenia spersonalizowane, ponieważ jest noc. A do domu pan nie jedzie? Chociaż na gapę? Nocnym autobusem? „Nie mam kluczy” – westchnąłem, odwróciłem się i zacząłem oddalać tunelem. Co miałem im powiedzieć? Że tylko taka wersja wypadków przyda mi się do prozy?

Okładka tygodnika WPROST: 51/2018
Felieton został opublikowany w 51/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Wszystko dzięki temu wspaniałemu człowiekowi, zwanemu dr Agbazarą, wspaniałemu czaru rzucającemu we mnie radość, pomagając mi przywrócić mego kochanka, który zerwał ze mną Cztery miesiące temu, ale teraz ze mną przy pomocy dr Agbazary, wielkiego zaklęcia miłosnego odlewnik. Wszystkim dzięki niemu możesz również skontaktować się z nim o pomoc, jeśli potrzebujesz go w czasach kłopotów poprzez: ( [email protected] ) możesz również Whatsapp na ten numer ( +2348104102662 )

    Spis treści tygodnika Wprost nr 51/2018 (1866)

    • Jak zatrzymać Święta na dłużej 16 gru 2018, 20:00 To jeden z najbardziej nerwowych tygodni w roku. W pracy pośpiech i liczne obowiązki, w sklepach tłok, na ulicach miast korki. Paradoks polega na tym, że ten szalony czas poprzedza dni dla wielu z nas uroczyste i wzruszające, Wigilię oraz... 8
    • Niedyskrecje parlamentarne 16 gru 2018, 20:00 WEWNĘTRZNE WAŚNIE TO SPORY PROBLEM ZJEDNOCZONEJ PRAWICY. – Prezes powiedział, że nasi ludzie źle wypadają w mediach, że chodzą do nich nieprzygotowani, a w ogóle pokazują się nie ci, co powinni, i że nad tym trzeba popracować –... 12
    • Obraz Tygodnia 16 gru 2018, 20:00 150 dolarów Kosztuje para majtek zaprojektowanych i promowanych przez Emily Ratajkowski, top modelkę o polskich korzeniach 7 011 000 zł zapłacono na warszawskiej aukcji za pięć – traktowanych jako całość – obrazów Wojciecha Fangora.... 16
    • Info radar 16 gru 2018, 20:00 Szach premiera Pomysł Mateusza Morawieckiego, by złożyć wniosek o wotum zaufania dla premiera, stanowił ściśle strzeżoną tajemnicę nawet w obozie Zjednoczonej Prawicy – ustalił „Wprost”. Zarówno posłowie PiS, jak i opozycji... 18
    • Morawiecki jak Tusk 16 gru 2018, 20:00 MATEUSZ MORAWIECKI NAUCZYŁ SIĘ UWODZIĆ I CZAROWAĆ SŁUCHACZY PODCZAS publicznych wystąpień. Jego ostatnie przemówienie przypominało wystąpienia Donalda Tuska z czasów, gdy lider PO nie był jeszcze zmęczony władzą. Szef rządu był w... 19
    • Po naszej publikacji poseł pod lupą ABW 16 gru 2018, 20:00 Po naszej publikacji na temat kulis działalności posła Kukiz’15 Pawła Skuteckiego szef sejmowej komisji ds. specsłużb zwrócił się do ABW o wyjaśnienia w tej sprawie. – W ubiegłym tygodniu zwróciłem się do szefa Agencji... 20
    • Czego Polacy szukali w Google 16 gru 2018, 20:00 Ile palców ma koń, ile kosztuje szczepionka na odrę i co to jest niepodległość? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań szukali polscy internauci w wyszukiwarce Google w mijającym roku. Co roku firma publikuje listę haseł najbardziej... 21
    • Polski reporter w Angoli 16 gru 2018, 20:00 Rozmowa z Danielem Nenowem, współreżyserem pełnometrażowej animacji – „Jeszcze dzień życia”. 22
    • Czołganie Theresy May 16 gru 2018, 20:00 TO JEST KOMPLETNA PORAŻKA SZEFOWEJ RZĄDU JEJ KRÓLEWSKIEJ MOŚCI. Theresa May najpierw odłożyła głosowanie nad planem brexitu w Izbie Gmin, bo wiedziała, że je przegra. Potem przetrwała próbę odwołania ją przez własną partię,... 23
    • Ludzkim głosem, ale o czym? 16 gru 2018, 20:00 lewo CO BY BYŁO, GDYBY POLITYCY PRZEMÓWILI LUDZKIM GŁOSEM? Nic! Mówią przecież takim głosem codziennie! Irytuje mnie określenie „mówić ludzkim głosem”. „Ludzkim”, czyli lepszym, tak jakby głos zwierząt był gorszy,... 24
    • Prognozy dla Polski i świata na kolejne 35 lat 16 gru 2018, 20:00 Z okazji 35-lecia naszego tygodnika poprosiliśmy laureatów tytułu Człowiek Roku „Wprost”, który przyznajemy od 1991 r., o ich prognozy dotyczące Polski, Europy i świata. Obecni i byli premierzy, prezydenci oraz liderzy opinii. Osoby, które przez ostatnie dekady kształtowały... 27
    • Wiara i cała reszta, czyli jezuicki poradnik świąteczny 16 gru 2018, 20:00 Na szczęście rady udzielane przez księży nie u wszystkich cieszą się uznaniem. Mimo to proponuję krótki bożonarodzeniowy poradnik: „Jak stać w świątecznym rozkroku i nie upaść na głowę”. 34
    • Nie zamierzam odpoczywać 16 gru 2018, 20:00 Słyszałam: „Masz nazwisko i twarz Dymnej, to ci pomoże, ludzie ci ufają, niejeden potencjalny sponsor kochał się kiedyś w Marysi Wilczurównie”. Dlatego założyłam tę fundację – mówi Anna Dymna 38
    • Powrót do wigilijnego stołu 16 gru 2018, 20:00 Po latach odchodzenia od tradycji Polacy znów się fascynują kuchnią staropolską. Najlepszą okazją, by znów poczuć stare smaki, jest wigilia. 43
    • Nie umiem stać z boku 16 gru 2018, 20:00 Z okazji świąt Polakom życzę wyciszenia. A Polsce? Dobrej zmiany. Ale tym razem naprawdę dobrej, już bez cudzysłowu – mówi Jolanta Kwaśniewska, prezeska Fundacji Porozumienie bez Barier. 49
    • Człowiek na dyżurze 16 gru 2018, 20:00 Jak ktoś starszy zaczyna mówić, to ja już nie mam w sobie pośpiechu – mówi Mariusz Szczygieł. 54
    • Gorące christmasy 16 gru 2018, 20:00 Podniosły nastrój? Choinka i prezenty? Śnieżek prószy, zimowa sielanka? Nic bardziej mylnego – większość wielkich świątecznych hitów powstaje… w wakacje. 56
    • Jestem raczej wytrawna 16 gru 2018, 20:00 Długo dojrzewała na teatralnych deskach, ale okazało się, że czas działał na jej korzyść. Od kiedy o Dorotę Kolak upomniało się kino, apetyt na jej aktorstwo nie maleje. 58
    • Opowiadanie wigilijne 16 gru 2018, 20:00 Proszę! Sprzedawca w TK Maxxie, młody chłopak, miał na głowie – jak cała reszta obsługi – czapkę świętego mikołaja, która przykro kontrastowała z jego kompletnie wyczerpaną, szarą twarzą. Spróbował przesłonić ją jakimś uśmiechem, ale ten był tak krzywy i wymuszony, że... 63
    • Alfabet 2018 16 gru 2018, 20:00 Działo się, oj, działo tego roku w polityce i życiu publicznym. Wiele było wpadek, pomyłek, śmiesznych wydarzeń, choć nie wiemy, czy wypada z nich wszystkich żartować, bo jak to w polityce, nawet głupstwa miewają mocne konsekwencje. 69
    • Schyłek trzech królów 16 gru 2018, 20:00 Rok 2018 jest koronnym dowodem na to, jak naiwni są politycy i komentatorzy, powtarzający w kółko słówka: „stabilność”, „przewidywalność”, „kontynuacja”. Co jak co, ale te ich ulubione słówka w najmniejszym nawet stopniu nie opisują dziś politycznej rzeczywistości naszego... 75
    • Rokita dla „Wprost”: Symbolicznym końcem 2018 r. jest jednoczesne podważenie przywództwa 3 najważniejszych mocarstw w UE 17 gru 2018, 18:41 Rok 2018 jest koronnym dowodem na to, jak naiwni są politycy i komentatorzy, powtarzający w kółko słówka: „stabilność”, „przewidywalność”, „kontynuacja”. Co jak co, ale te ich ulubione słówka w najmniejszym nawet stopniu nie opisują dziś politycznej rzeczywistości naszego... 75
    • O byłych dziennikarzach 16 gru 2018, 20:00 :Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich właśnie złożyło pozew do sądu przeciwko dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” Wojciechowi Czuchnowskiemu za jego tekst: „Stowarzyszenie Donosicieli Polskich” – o tym, jak SDP wysłało list do TVN... 76
    • Jesień życia na plus 16 gru 2018, 20:00 Polacy są coraz bardziej starzejącym się społeczeństwem. Wyzwaniem staje się zmiana postrzegania starości i zapewnienie seniorom programów, które pozwolą im na zachowanie aktywności i w razie potrzeby zapewnią dostęp do specjalistycznej opieki. 78
    • Wojna o karpia 16 gru 2018, 20:00 Kilka milionów karpi, które miały w tym roku trafić na świąteczne stoły, poczeka do kolejnej Wigilii w polskich stawach. Markety w ostatniej chwili zdecydowały, że żywego karpia sprzedawać nie będą. Cieszą się ekolodzy, hodowcy liczą straty. 80
    • Know How 16 gru 2018, 20:00 Borys, prawie robot Każdy chce w dzisiejszych czasach być nowoczesny. Rosja też. Tamtejsza telewizja Russia 24 zademonstrowała nowy cud rosyjskiej techniki, czyli robota Borysa. Prezentacja odbyła się na forum Projektoria, gdzie pokazywane... 84
    • Zrównoważona moda 16 gru 2018, 20:00 Świat wielkiej mody coraz chętniej otwiera się na recykling tekstyliów i tworzyw sztucznych, coraz częściej budując swój image na koncepcji zrównoważonego rozwoju. 86
    • Abonament na samochód 16 gru 2018, 20:00 Firmy Sixt rent a car oraz BP uruchomiły program długookresowego najmu samochodów. To odpowiedź na nowy trend w motoryzacji – coraz większą popularność wynajmu pojazdów zamiast ich kupowania. 88
    • BIOdoskonałość 16 gru 2018, 20:00 Nasza linia produktów ekologicznych „I am BIO” jest odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku – mówi Dariusz Polinceusz, prezes zarządu Excellence SA z siedzibą w Lipie koło Strykowa. 90
    • Wyprzedaże z niską ratą 16 gru 2018, 20:00 Wyprzedaże to dobry czas na zakup auta z Grupy Volkswagen. Dzięki atrakcyjnemu finansowaniu można zyskać podwójnie. 92
    • Zagrożony gatunek człowieka 16 gru 2018, 20:00 Największym zagrożeniem dla plemion unikających kontaktu z cywilizacją są organizacje ekologiczne zabiegające o tworzenie wielkich parków narodowych – mówi Jonathan Mazower z organizacji Survival International. 95
    • Dziękuję, ale nie przełknę 16 gru 2018, 20:00 Ucisk w żołądku, uporczywe mdłości, skurcze jelit. Co robić, gdy męczy nas niestrawność lub przesadziliśmy z alkoholem? 98
    • Metamorfozy są w DNA aktora 16 gru 2018, 20:00 Grzeczna dziewczyna, miła pani, dama – z tym kojarzycie Małgorzatę Kożuchowską? Zapomnijcie o tych wizerunkach i przygotujcie się na dużą zmianę. 100
    • Hity i kity, czyli podsumowanie roku 2018 16 gru 2018, 20:00 Popkultura OCENIA Bartosz Czartoryski Polskie konwenty Może i San Diego Comic-Con pozostaje niedoścignionym ideałem, ale polscy fani popkultury mają do wyboru coraz więcej imprez na europejskim poziomie, z Pyrkonem (43 tys. gości!) na czele.... 104
    • Moje pół wieku na scenie 16 gru 2018, 20:00 Mój zawód jest piękny. Ma ogromny sens społeczny i moralny – mówi Andrzej Seweryn, wybitny aktor, który świętuje 50-lecie pracy artystycznej. 108
    • Na pewno coś pozostało 16 gru 2018, 20:00 10 grudnia podczas koncertu „Gintrowski – a jednak coś po nas zostanie...” na scenie Teatru Polskiego w Warszawie wystąpili wielcy artyści, a specjalną nagrodą został uhonorowany Franciszek Pieczka. 110
    • Polska głównym daniem uczty 16 gru 2018, 20:00 Celem projektu „Niepodległa” jest budowa na świecie silnej marki polskiej kultury – mówi Krzysztof Olendzki, dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza. 112
    • Recenzje 16 gru 2018, 20:00 Powrót do domu Alfonso Cuarón ogląda się wstecz. Po trzech dekadach emigracji i po 17 latach od poprzedniego filmu czarno-białą „Romą” wraca do rodzinnego kraju i do dzieciństwa. Podkreśla, że nie ma tu jednej zmyślonej sceny i... 116
    • Kłopoty z kolędami 16 gru 2018, 20:00 Rok temu omawiałem liczne nieporozumienia co do tekstów polskich kolęd, wynikające już to z niezrozumienia archaicznych wyrazów, już ze złej akustyki w kościele. Dość, że wielu z nas żyło w fałszywym przekonaniu, że „Jezus... 118
    • ...udane prezenty pod choinkę 16 gru 2018, 20:00 Głośne „Wow!” czy lapidarne „nie trzeba było”? Jak na twoje prezenty gwiazdkowe reagują najbliżsi? Oto 5 sposobów, by prześcignąć samego Świętego Mikołaja. 120
    • Zrób sobie… Dzieciątko 16 gru 2018, 20:00 Na gorące, rozpolitykowane głowy w świąteczny czas polecamy domową terapię Dzieciątkiem. 122

    ZKDP - Nakład kontrolowany