Poczta

Poczta

Powiem ci, kim jesteś
Przypadł mi do gustu pomysł Tomasza Raczka ("Powiem ci, kim jesteś", nr 20), by poznawać nowych znajomych metodą badania ich telewizyjnych predylekcji. Ktoś, kto nie ma odbiornika, nie jest z pewnością przeciętnym osobnikiem. Z kolei odbiorca Polsatu to pochłaniacz uproszczonych fascynacji, o dość plebejskich upodobaniach. Między tymi biegunami mieści się sfera kinomanów (HBO, Ale kino!), złaknionych wiedzy wielbicieli stacji Discovery oraz widzów TVN - miłośników popularnej kultury zachodniej. A co z abonentami telewizji publicznej? Czyżby nie przyznawali się do niej, nie istnieli albo byli tak nijacy, że giną? Niestety, jeśli oglądasz wymienione programy, masz nikłe szanse na sukces! Teraźniejszość domaga się wyrazistych aspiracji. Liczy się oryginalność i nieszablonowość. Warto więc - za radą autora "Ekranu osobistego" - użyć pilota, wybierając rodzaj medialnej rozrywki, a później zrobić to samo z jakością życia.

ELŻBIETA JACKOWSKA
Grudziądz


Ręka kostuchy
Tomasz Nałęcz w felietonie "Ręka kostuchy" (nr 20), broniąc programu Unii Pracy, zarzucił publicyście "Gazety Wyborczej" tanią demagogię. Socjaliści zawsze mieli problemy z akceptacją faktów. A fakty nieubłaganie przemawiają przeciwko polityce pełnego zatrudnienia, tworzonej i realizowanej przez przedstawicieli tej formacji politycznej. Spadek bezrobocia w Niemczech to - mówiąc delikatnie - wielka manipulacja i mistyfikacja. Liczba bezrobotnych w Niemczech jest klęską gabitetu Schrödera. Rozpaczliwe próby poprawienia sytuacji sprowadzają się do manipulacji statystycznych i nie zmieniają faktu, że Niemcy po raz pierwszy od 1993 r. przeżywają tak poważny kryzys. Znowu się okazuje, że za deklaracjami socjalistów nie stoją działania polepszające poziom codziennego życia, lecz tania demagogia.

SŁAWOMIR ŚWIDERSKI
Kaarst, Niemcy


Cyberpiraci
Wyjaśniamy, że w artykule "Cyberpiraci" (nr 14) znalazły się nieścisłe informacje zagrażające dobrom osobistym agencji reklamowej Young & Rubicam Poland sp. z o.o. Podczas przeszukania siedziby agencji policja zakwestionowała legalność części stosowanego tam oprogramowania. W sprawie tej toczy się postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową Warszawa Śródmieście, jednak do tej pory prokuratura nie postawiła nikomu zarzutu popełnienia przestępstwa. Według informacji kancelarii prawnej reprezentującej Business Software Alliance, organizacja ta nie miała związku z akcją przeprowadzoną wyłącznie przez policję. Young & Rubicam Poland sp. z o.o. w ogóle nie używa oprogramowania Corel i Symantec. Jeśli zaś chodzi o zakwestionowane przez policję oprogramowanie Microsoftu, Spectrum Software (Adobe) oraz SAD sp. z o.o. (Quark), prokuratura dysponuje pismami, w których ich producenci nie wyrażają zastrzeżeń co do używania tego oprogramowania przez agencję Young & Rubicam Poland sp. z o.o. i powołują się na zawarte porozumienia. Jednocześnie zaprzeczamy, aby kiedykolwiek zostały złożone propozycje ewentualnej rekompensaty za używanie pirackiego oprogramowania, Young & Rubicam Poland sp. z o.o. nie poczuwa się bowiem do winy.

Wojciech Szpil
prezes zarządu Young & Rubicam Poland sp. z o.o.


Orli lot
Zajmowałem się promocją oscarową kilku polskich filmów i mogę trochę więcej powiedzieć o ich przyjęciu za oceanem. Tomasz Raczek pisze o plotce na temat masowego opuszczania widowni podczas projekcji filmu "Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową" i o satysfakcji, z jaką selekcjonerzy Akademii odrzucili ten obraz ("Orli lot", nr 18). Muszę zdecydowanie zaprzeczyć. W tym roku spośród 46 filmów 12, w tym film Zanussiego, mogło dostać nominacje do Oscara. Polska jest krajem dla wróbli, jeśli któremuś wyrośnie kolorowe piórko, reszta chce je wydziobać. Widziałem wiele polskich filmów zrobionych w ostatnim roku i uważam, że "Życie..." było najdojrzalszym z nich. Podobnego zdania jest wielu krytyków na Zachodzie (vide: "Variety", "Hollywood Reporter", "Los Angeles Times", "New York Times"). Pracowałem z Krzysztofem Zanussim dwa razy i pragnąłbym, żeby chociaż kilka procent ludzi kultury w Polsce tak profesjonalnie podchodziło do pracy. Żal mi tego wróbla, ale on już chyba przywykł, że mu kolorowe piórka rwą. Żal mi młodych wróbli, które do tego jeszcze nie przywykły i to rwanie je boli. Wierzę, że pojawi się grupa krytyków, którym zaczną rosnąć kolorowe piórka i zrozumieją, jak trudno być kolorowym ptakiem.

CHRISTOPHER WOJCIECHOWSKI
Los Angeles
Okładka tygodnika WPROST: 22/2001
Więcej możesz przeczytać w 22/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0