Jak Merkel rozegrała Europę

Jak Merkel rozegrała Europę

Donald Tusk i Angela Merkel
Donald Tusk i Angela Merkel / Źródło: Flickr / Rada Europejska
Niemiecka kanclerz obsadziła Timmermansa w roli płachty, a Polskę w roli byka, żeby postawić swojego człowieka na czele Komisji Europejskiej. Nawet pogłoski o złym stanie zdrowia zagrały na jej korzyść.

Na wieśćo tym, że niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen, a nie holenderski socjalista Frans Timmermans, zostanie szefową Komisji Europejskiej, przedstawiciele polskich władz bardzo się ucieszyli. Z punktu widzenia PiS lepsza matka siedmiorga dzieci i luteranka niż socjalista, angażujący swoją pozycję, ale także emocje, do zwalczania polskiego rządu. Polska prawica na pewno ma powody do zadowolenia, bo przecież Timmermans przepadł w wyścigu o schedę po Jean-Claude Junckerze m.in. z powodu ostrego sprzeciwu Warszawy. Wzmacniało go poparcie ze strony krajów Grupy Wyszehradzkiej. Zarówno czeski premier Babiš, jak i węgierski Viktor Orbán też mają na pieńku z Timmermansem. Blokowanie wyszło więc nam świetnie. Pytanie tylko o konstruktywny efekt naszego weta dla interesów istotnych dla rządu w Warszawie. Pani von der Leyen z pozoru może się wydawać dobrym dla Polski wyborem. Zwolenniczka sankcji wobec Rosji i wzmacniania wschodniej flanki NATO na czele Komisji Europejskiej to ktoś, kto powinien znaleźć wspólny język z władzą w Polsce. Tyle że jeszcze niedawno wspierała ona antyrządowe demonstracje w Warszawie, prowokując ostry sprzeciw polskiego rządu. No, chyba że teraz większe znaczenie niż tamte słowa ma jej arystokratyczne pochodzenie. Może wyklucza ono radykalnie lewicowe sympatie, które są dyskwalifikujące z punktu widzenia obozu rządzącego w Polsce?

Arystokratka i heretyczka

Na YouTubie można znaleźć filmik z lat 70., na którym młoda Ursula wraz z mamą i rodzeństwem śpiewa w telewizji niemieckiej piosenki. Śpiewającą rodzinę zapowiada jej tata Ernst Albrecht, ówczesny premier landu Dolnej Saksonii. Albrecht pochodzi ze starego rodu hanowerskich patrycjuszy, służących od pokoleń dynastii hanowerskiej, z której wywodzi się brytyjska rodzina królewska. Albrecht był wysokim urzędnikiem Komisji Europejskiej. Ursula dorastała więc w Brukseli i do dziś uważa francuski, obok niemieckiego, za język ojczysty. W latach 70. żyła też w Londynie pod pseudonimem Rose Ladson, bo jej ojciec obawiał się, że może zostać porwana przez lewackich terrorystów. Po mężu Ursula weszła w jeszcze bardziej błękitnokrwiste koligacje. Heiko von der Leyen wywodzi się bowiem z arystokratycznego rodu potentatów w branży tekstylnej. Krwawo stłumiony przez wojsko bunt w przędzalniach należących do jego przodków został przez Karola Marksa nazwany pierwszym powstaniem robotniczym w Niemczech. Taka historia może więc robić wrażenie, i to nie tylko w Warszawie. Ursula von der Leyen chętnie chwali się zresztą swoim szlachetnym pochodzeniem. Jednak konserwatystką wcale nie jest. Gdy w 2010 r. Angela Merkel forsowała jej kandydaturę na prezydenta Niemiec, odrzuciło ją prawe skrzydło partii CDU.

Partyjni koledzy mieli jej za złe sprzyjanie lewicowym poglądom, gdy jako minister rodziny wprowadziła urlopy macierzyńskie dla ojców. Potem, gdy została ministrem obrony, zarzucano jej zaniedbywanie potrzeb Bundeswehry i osłabianie obronnych zdolności Niemiec. Co prawda pani minister stopniowo zwiększa budżet na zbrojenia, ale jest to związane nie tyle z koniecznością spełnienia amerykańskich postulatów wydawania 2 proc. PKB na zbrojenia, ile z projektem budowy wspólnej europejskiej armii, której podporą ma się stać Bundeswehra. Polska ten projekt popiera, ale z umiarkowanym entuzjazmem, obawiając się, żeby nie stał się on konkurencją dla NATO i relacji sojuszniczych Europy z USA. I tu w poglądach nowej szefowej Komisji zaczynają się schody, o które może się potknąć polski entuzjazm. Von der Leyen jest bowiem zagorzałą zwolenniczką stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Wiele razy mówiła w różnych wywiadach, że Unia powinna być tworem federalnym na wzór USA czy Niemiec. Wedle niej decyzje władz centralnych w Brukseli powinny górować nad interesami poszczególnych rządów narodowych. Dla prezesa Kaczyńskiego i jego doradców takie słowa to herezja, za którą pali się ludzi na politycznych stosach. A nie są one przecież żadną gafą czy przejęzyczeniem. Ursula von der Leyen także dzięki takim poglądom została szefową Komisji Europejskiej. Jej wybór był możliwy m.in. dlatego, że kanclerz Angela Merkel umiejętnie rozegrała polską niechęć wobec Timmermansa.

Tusk w roli posłańca

Panią von der Leyen umieszczono na szczycie brukselskiej biurokracji, kreując bardzo dynamiczny spektakl, obfitujący w dramatyczne spięcia i gwałtowne zwroty akcji, prowadzące do zaskakującego zakończenia. Jeszcze kilka dni przed szybkim przyjęciem jej kandydatury przez szefów rządów państw członkowskich wszyscy spodziewali się długich tygodni negocjacji. Wszystko dlatego, że Berlin nie mógł znaleźć poparcia dla bawarskiego polityka Manfreda Webera, który miał być pierwszym od dziesięcioleci Niemcem na czele Komisji. Niestety, w ostatnich wyborach do europarlamentu frakcja chadecka, którą reprezentował Weber, straciła sporo mandatów.

Dało to innym grupom politycznym pretekst do kwestionowania prawa chadeków do obsadzenia szefostwa Komisji. Ruszyła karuzela nazwisk, zwiastująca długie przepychanki. Jednak do zakulisowych ustaleń doszło bardzo szybko, w wąskim gronie czterech przywódców, którzy pojechali na szczyt G20 do Japonii. Z dala od Europy kanclerz Merkel, francuski prezydent Macron, holenderski premier Mark Rutte i hiszpański Pedro Sánchez ustalili bardzo karkołomny plan. Zamiast chadeka Webera na czele Komisji miał stanąć socjalista Timmermans, a liberałowie mieli wziąć Radę Europejską, czyli zgromadzenie przywódców państw członkowskich, dotąd prowadzone przez Donalda Tuska. Chadekom na otarcie łez zostałby europarlament, gdzie wstawiono by pokonanego Webera.

Sprawę udało się utrzymać w całkowitej tajemnicy. Obecni na szczycie G20 w Osace dziennikarze bardziej niż wyborem szefa Komisji Europejskiej interesowali się stanem zdrowia Angeli Merkel. Pani kanclerz dwa razy w ciągu tygodnia była widziana publicznie w niebezpiecznych drgawkach. Niechętni jej politycy, także w łonie jej własnej partii, zaczęli wieszczyć rychły koniec jej rządów, wspierając się sondażami pokazującymi, że ponad 50 proc. Niemców chciałoby przedterminowych wyborów i wyłonienia nowego kanclerza. Kiedy więc obecny na szczycie G20 w Osace Donald Tusk przywiózł do Brukseli ustalenia przywódców, w szeregach frakcji chadeckiej dosłownie zawrzało. Grupa może i straciła mandaty, ale ciągle jest największa w europarlamencie. Premierzy chadeccy nie widzieli więc powodów, żeby oddawać Komisję socjalistom i zadowolić się Parlamentem Europejskim, instytucją o znacznie mniejszym niż Komisja znaczeniu. Kiedy więc pani kanclerz stawiła się w Brukseli przed kolegami z frakcji chadeckiej, by bronić ustaleń z Osaki, została dosłownie zakrzyczana. Okazało się bowiem, że nikt z nich nie wiedział o żadnych rozmowach Merkel z Macronem. Szczególnie wściekli byli wyznaczeni na chadeckich negocjatorów premierzy Chorwacji i Łotwy, których kompletnie pominięto w rozmowach. Teraz więc w obecności Merkel dawali oni upust swojej frustracji, oskarżając ją o zdradę interesów chadeckich w UE i próbę dopieszczenia socjalistów, z którymi tworzy koalicję rządową w Niemczech.

Zrezygnowana Merkel opuściła spotkanie przed końcem dyskusji, zostawiając kolegów sam na sam z ich pretensjami i karuzelą alternatywnych kandydatów. Czujne europejskie media zaczęły za to pisać o kompletnym upadku politycznym Merkel, przeciwko której buntuje się jej własne polityczne zaplecze. Sugerowano także winę Tuska, który jako posłaniec przybywający z ustaleniami z Osaki nie zdołał przygotować gruntu pod akceptację planu Merkel. Gdy prasa pisała o zmęczeniu jej bezbarwnymi rządami, do boju z ustalonym w Osace planem podziału łupów w UE ruszyli eurosceptycy i Europa Wschodnia. Weto Timmermansowi postawił populistyczny rząd włoski. Premier Morawiecki bez większego trudu zmobilizował do oporu przeciwko holenderskiemu socjaliście Czechów, Słowaków i Węgrów. Przyłączyli się także Rumuni i upokorzeni szefowie rządów Łotwy i Chorwacji. Tusk ciągle przekładał bezowocne obrady szczytu UE w Brukseli. Zapowiedzi długiego pata w obsadzie szefostwa Komisji zaczęły się materializować. Zwłaszcza że zbliżał się dzień inauguracji nowego europarlamentu. Posłowie mieli wybrać swojego szefa, istniało więc ryzyko, że wybiorą któregoś z kandydatów branych pod uwagę w układance w Komisji, co jeszcze bardziej skomplikowałoby sytuację. I wtedy właśnie pojawiło się rozwiązanie w postaci Ursuli von der Leyen, która w cudowny sposób pogodziła wszystkie skłócone ze sobą frakcje i państwa.

Straszenie socjalistą

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że cała ta polityczna psychodrama została wcześniej precyzyjnie ukartowana. Wiadomo było od dawna, że chadecy nie przeforsują Webera na szefa Komisji. Merkel zgodziła się więc na zaskakujące jej własne polityczne zaplecze ustępstwo w sprawie Timmermansa, zdając sobie sprawę, że ma on w UE wielu zaciekłych przeciwników. Socjaliści dostali szansę, o którą zabiegali, ale przecież nie mogą winić Merkel, że wściekli polscy nacjonaliści do spółki z Orbánem i populistami Salviniego utrącili ich charyzmatycznego kandydata. Także zignorowanie chadeckich premierów podziałało na nich dyscyplinująco. Nie brakowało bowiem głosów, żeby w miejsce Webera, dla którego nie było poparcia, wstawić kogoś z innego kraju, choćby i z Europy Środkowej. Wizja oddania konfitur w Komisji socjalistom przerwała jednak te zabawy, skracając proces akceptowania podsuniętego przez Berlin kandydata. Ursula von der Leyen gwarantuje przecież chadecji utrzymanie ciągłości kontroli nad Komisją, realizując jednocześnie główny zamysł.

Polega on na tym, żeby był to niemiecki chadek. Nie chodzi tylko o większą kontrolę Brukseli przez Berlin, ale także o poprawę notowań partii rządzącej w Niemczech, która zdolna była umieścić swojego człowieka na czele UE. W geście kurtuazji wobec swoich socjalistycznych partnerów w Berlinie Merkel wstrzymała się nawet od głosu przy zatwierdzaniu von der Leyen. O tym, że taki scenariusz jest prawdopodobny, świadczyć może upór, z jakim Donald Tusk powtarzał od miesięcy, że zależy mu, żeby na czele Komisji stanęła kobieta. Wtedy nie miało to większego sensu, bo jedyną pretendentką była duńska liberałka Margrethe Vestager, postać zasłużona w Komisji i charyzmatyczna, ale ciesząca się zbyt słabym poparciem głównych graczy w Berlinie i Paryżu. Być może więc Tusk od dawna wiedział, że cała zabawa z Weberem, a potem z Timmermansem w roli stracha na wróble służy przygotowaniu gruntu pod zastąpienie Junckera niemiecką minister obrony. Większość biorących udział w tej zabawie graczy coś dla siebie dostała. Socjaliści mają ciągle Timmermansa w roli pierwszego wiceszefa Komisji, skąd może skutecznie kontrolować krnąbrne rządy z Europy Środkowej, a także Josepa Borrella jako szefa unijnej dyplomacji.

Liberałowie wsadzili belgijskiego premiera Charlesa Michela na następcę Tuska. A co z PiS, który odwalił brudną robotę z utrąceniem Timmermansa? Konserwatyści, do których należy polska partia rządząca, nie zdołali nawet przepchnąć swojego kandydata Zdzisława Krasnodębskiego na wiceszefa europarlamentu. Stało się tak ponoć wbrew ustaleniom z innymi frakcjami. Europoseł Stanisław Legutko nazwał to nawet zdradą, rozgoryczony zapewne tym, że jedynym przedstawicielem Polski w prezydium Parlamentu Europejskiego będzie była premier Ewa Kopacz. Rządzącemu w Polsce obozowi pozostała satysfakcja z zablokowania Timmermansa. Sformowanie skutecznej koalicji blokującej decyzje Rady Europejskiej to cenna umiejętność, którą premier Morawiecki właśnie opanował i chwała mu za to. Jeśli jednak to wszystko rzeczywiście było ustawką, to jest to chwała wątpliwa. Bo kto cieszyłby się z roli byka, któremu wystarczy pokazać płachtę, żeby zareagował w przewidywalny sposób?

Okładka tygodnika WPROST: 28/2019
Więcej możesz przeczytać w 28/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 28/2019 (1893)

  • Pora przywrócić zaufanie do państwa 7 lip 2019, 20:00 Początek wakacji przyniósł dwa ważne wydarzenia dla portfeli Polaków, które mają wcale nie taki oczywisty wspólny mianownik. Pierwszą sprawę nagłośnił „Puls Biznesu”. Pod koniec czerwca Związek Banków Polskich wysłał list do... 4
  • Niedyskrecje parlamentarne 7 lip 2019, 20:00 MAREK BIERNACKI, BYŁY POSEŁ PO, NAJNOWSZY NABYTEK PSL, będzie kandydował do Sejmu z listy Stronnictwa w okręgu Gdynia-Słupsk. Ludowcy zaproponowali mu tam jedynkę, a pomoc w zdobyciu mandatu zaoferował EUGENIUSZ KŁOPOTEK, rodowity... 8
  • Obraz tygodnia 7 lip 2019, 20:00 1% tylko taki procent elektoratu PiS widziałby prezesa na stanowisku premiera (wg IBRiS dla „Rz”) 0 km autostrad przybyło w Polsce w ostatnich dwóch latach Wygrany Tomasz Kot Jego międzynarodowa kariera nabiera tempa. Zagra główną rolę... 12
  • Info radar 7 lip 2019, 20:00 Nagroda księdza Kaczkowskiego Odważni, walczący o równość, godność i indywidualne podejście do drugiego człowieka. Do 15 lipca można zgłaszać ich do nagrody „Okulary ks. Kaczkowskiego. Nie widzę przeszkód”. Rodzina i przyjaciele... 14
  • Chlastanie Tuska w europarlamencie 7 lip 2019, 20:00 EURODEPUTOWANI NIE MIELI LITOŚCI DLA DOPCHNIĘTEJ KOLANEM kandydatury niemieckiej minister obrony na szefową Komisji Europejskiej. Zachęcający ich do poparcia faworyty Angeli Merkel Donald Tusk dostał w Parlamencie Europejskim ostre lanie za... 15
  • Biblią w gejów 7 lip 2019, 20:00 Czy IKEA miała prawo zwolnić pracownika, który powołując się na Stary Testament , krytycznie wypowiadał się o LGBT? 17
  • Bunt w Platformie 7 lip 2019, 20:00 W Platformie Obywatelskiej wrze. Jak ustalił „Wprost”, partyjne doły tak bardzo buntują się przeciwko koalicji z SLD, że Grzegorz Schetyna zaczął poważnie rozważać samodzielny start w wyborach. 18
  • PiS i tak wygra wybory 7 lip 2019, 20:00 Nie będę opowiadał bajek, PiS i tak wygra jesienią. Martwię się, żeby nie zdobył większości konstytucyjnej – mówi Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL. 22
  • Pożegnanie Petru 7 lip 2019, 20:00 Ryszard Petru odchodzi z polityki. Stworzony przez niego projekt Nowoczesnej też się kończy. Najbardziej przysłużył się on PO. 25
  • Piękny koniec dnia 7 lip 2019, 20:00 Pamiętam parę – oboje po osiemdziesiątce, zadzwonili, żeby powiedzieć, że właśnie przed chwilą się kochali 26
  • Porzucone sutanny 7 lip 2019, 20:00 W ostatnim czasie kilku znanych polskich księży ogłosiło odejście z kapłaństwa. Tymczasem już jesienią z inicjatywy Franciszka odbędzie się największa od dziesięcioleci dyskusja, czy w pewnych sytuacjach nie zrezygnować z celibatu rzymskokatolickich duchownych. 29
  • Planeta nie dla idiotów 7 lip 2019, 20:00 Należy zrzucić z siebie tępe przekonanie, że człowiek jest władcą przyrody, a nie jej częścią 34
  • Seks Polek – kobiety bez inicjatywy 7 lip 2019, 20:00 Polki lubią seks, ale wolą zaspokajać potrzeby mężczyzn niż własne. Na drodze do erotycznego spełnienia hamują nas Kościół, rząd i obyczaje. 36
  • Duży kłopot z Luksemburgiem 7 lip 2019, 20:00 Wszyscy wiedzą, że w Luksemburgu liczyć się będą nie wyrafinowane argumenty prawnicze, ale czysta polityka 40
  • 100 Najbogatszych Polaków - Spadkobiercy 7 lip 2019, 20:00 Kiedyś opalali się w blasku fortuny swoich rodziców. Dzisiaj przejmują po nich majątki warte miliardy. Poznajcie najbogatsze rodziny w Polsce, gdzie do gry wchodzą właśnie synowie i córki polskich milionerów. 42
  • Wszystko zostaje w rodzinie. Prawie 7 lip 2019, 20:00 Właściciele budowanych przez ostatnie trzy lub cztery dekady „starych fortun” stają dziś przed wyzwaniem sukcesji. Co się stanie z ich firmami, gdy sami zaczynają myśleć o emeryturze? 52
  • Cena piękna 7 lip 2019, 20:00 Nawet pół tysiąca różnych związków chemicznych mogą codziennie nakładać na siebie Polki. Producenci uspokajają, że kosmetyki są bezpieczne, ale naukowcy biją na alarm: używane w nadmiarze konserwanty, barwniki i substancje zapachowe mogą prowadzić do alergii, niepłodności, a... 57
  • Ceny warzyw i owoców w Polsce powariowały. Taniej nie będzie 7 lip 2019, 20:00 Ceny cebuli wyciskają łzy, a za kilogram malin można by zjeść dobrą kolację w knajpie z przewodnika Michelin. Ceny warzyw i owoców w Polsce powariowały, ale taniej nie będzie. 63
  • Hossa Bessa 7 lip 2019, 20:00 Ojciec Mustanga W zeszłym tygodniu zmarł Lee Iacocca, legenda motoryzacji, wieloletni szef koncernów motoryzacyjnych Ford i Chrysler. Ten drugi ocalił przed bankructwem. Sam zmniejszył swoją pensję do jednego dolara na czas... 65
  • Epicka opowieść o dziejach Polski 7 lip 2019, 20:00 „Orzeł i Krzyż – Zwycięskie Powstanie” w podpoznańskiej Murowanej Goślinie to największe plenerowe widowisko w Polsce. 66
  • Jak Merkel rozegrała Europę 7 lip 2019, 20:00 Niemiecka kanclerz obsadziła Timmermansa w roli płachty, a Polskę w roli byka, żeby postawić swojego człowieka na czele Komisji Europejskiej. Nawet pogłoski o złym stanie zdrowia zagrały na jej korzyść. 68
  • Powrót Moby Dicka 7 lip 2019, 20:00 Przywrócenie przez Japonię komercyjnych polowań na wieloryby wywołało powszechne oburzenie na całym świecie. Niepotrzebnie, bo decyzja rządu w Tokio doprowadzi raczej do wygaszenia wielorybnictwa niż do jego rozkwitu. 72
  • Traumy nowego wieku 7 lip 2019, 20:00 Wiwisekcje trudnej historii, interwencyjne teksty na najboleśniejsze tematy społeczne, ale też relacje z krajów, których sytuacja staje się lustrem naszej rzeczywistości. Polski reportaż rośnie w siłę. Tylko kim są jego odbiorcy? 77
  • Rok bez Kory 7 lip 2019, 20:00 Tam ona ma tysiące strojów i kapeluszy przywiezionych z jakiegoś nieznanego kraju, ma książki 80
  • Tanie podróżowanie 7 lip 2019, 20:00 Żeby odbyć wyprawę w ciekawe miejsce, nie musisz wydawać majątku. Wystarczy, że wyjazd przygotujesz z głową i będziesz bardziej podróżnikiem niż turystą. „Wprost” podpowiada, jak to robić. 82
  • Jak przetrwać rodzinny urlop 7 lip 2019, 20:00 Zapomnijcie o sielance w czasie rodzinnych wakacji. Co nie znaczy, że nie warto jechać na urlop z najbliższymi. Wręcz przeciwnie! 86
  • Muzyka szuka przyjaciela 7 lip 2019, 20:00 W natłoku wydarzeń łatwo odnieść wrażenie, że widziało się i słyszało już wszystko. Ale letnia scena festiwalowa to nie tylko Nowa Muzyka i Open’er. I właśnie ruszyła z kopyta. Przeglądamy bogatą ofertę i łuskamy z niej propozycje dla każdego. 88
  • Wydarzenie 7 lip 2019, 20:00 Czułość i pożądanie Pedro Almodóvar wraca w sierpniu do polskich kin z najnowszym filmem „Ból i blask” – właśnie objawił się również w naszym teatrze. I jest to objawienie godne mistrza. Zawsze najbardziej uderzała i wzruszała... 90
  • Film 7 lip 2019, 20:00 Siła ducha Nie da się ukryć: większość dzieci dorasta na amerykańskich animacjach, a nie kenijskich fabułach. A szkoda, bo „Supa Modo” to film absolutnie przepiękny. Matka Jo nie chce, by jej córka w terminalnym stadium choroby... 91
  • Muzyka 7 lip 2019, 20:00 Wysoka półka Jedna z największych polskich gwiazd koncertowych, Bitamina, tuż przed występem na głównej scenie festiwalu Open’er przygotowała zestaw nowych piosenek. I udowadnia, że fascynacja ich twórczością wśród młodego... 92
  • Książka 7 lip 2019, 20:00 Moc pasji Phil Collins – jego niedawny koncert na Stadionie Narodowym wywołał duże zainteresowanie i nic dziwnego, że ukazało się poszerzone wydanie jego biografii. Na pierwszy rzut oka jego kariera przebiegała jak setki innych, tyle że... 93
  • Kalejdoskop 7 lip 2019, 20:00 Europejskie Gotham Batman. Mroczny książę z bajki” to ciekawy eksperyment. Jego pomysłodawcy zderzyli europejskiego twórcę z 20-letnim stażem – Enrico Mariniego, z komiksowym mitem Batmana. Efektem jest pięknie namalowana, acz... 94
  • Przyroda to nieustająca inspiracja 7 lip 2019, 20:00 W podróży nauczyłam się szacunku dla innych kultur, także w kwestiach sprzecznych z moim systemem wartości. 95
  • Jak omul z koranem 7 lip 2019, 20:00 Świadomość, że jemy rybę endemiczną, przysmak występujący tylko w tym jednym miejscu na świecie, podnosi bardzo jej walory. 96
  • Co jadać w czasie urlopu 7 lip 2019, 20:00 Lato, słońce, upały to idealne warunki do rozwoju bakterii w nieodpowiednio przechowywanym pokarmie. W okresie wakacyjnym trzeba szczególnie uważać na to, co i gdzie jemy. 97
  • Zrób sobie... Janerkę 7 lip 2019, 20:00 Nagrywają polityków? Lepiej namówmy Lecha Janerkę, żeby nagrał w końcu nową płytę. O! Właśnie to robi! 98

ZKDP - Nakład kontrolowany