Wirtualne wici

Wirtualne wici

Strona internetowa www.protest.net przypomina kartę dań restauracji z marzeń sennych szalonego anarchisty. Jak listę potraw przeglądamy na niej zaproszenia do antykapitalistycznych bojkotów, protestów, zadym. Na dziś, na przyszły tydzień, na jesień. W Europie, Stanach Zjednoczonych, wszędzie. Kimkolwiek jesteś, cokolwiek myślisz i gdziekolwiek mieszkasz, na pewno znajdziesz coś dla siebie. Tak wygląda kuźnia cyberaktywistów.

Globalna sieć antyglobalistów
Najsłynniejszą grupą działaczy społecznych są obecnie antyglobaliści. Nie stanowią jednej zwartej formacji, ale łączą ich dwie rzeczy: niechęć do globalizacji i Internet, czyli sieć w najwyższym stopniu globalna.
Podobnie jak nie ma jednej organizacji antyglobalistów, nie ma też centralnej strony WWW. Istnieje za to przeogromna siatka serwisów setek stowarzyszeń pozarządowych. Doskonale funkcjonujący system wymiany informacji w kilkunastu językach sprawia, że apele trafiają do serc i skrzynek pocztowych bez opóźnień. Setki czy tysiące buntowników stawia się na czas przed każdym kongresem Światowej Organizacji Handlu, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, szczytami Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz Unii Europejskiej. O rzutkości organizatorów cyberprotestów niech świadczy to, że z okazji szczytu G8 przygotowują symultaniczne protesty w kilkudziesięciu miastach na całym świecie! I nie jadą na akcje nieświadomi. "Podręcznik aktywisty" opublikowany na stronach serwisu Protest.net zawiera taktyki buntu, metody obywatelskiego nieposłuszeństwa. Uczy, jak się trzymać razem i działać razem, zmierzając do wspólnego celu. Dzięki wymianie e-maili internauci antyglobaliści już na kilka dni przed rozruchami wiedzieli, na których ulicach Seattle, Pragi czy Nicei powinny zapłonąć barykady.
Z nowoczesnych technologii korzystają również co bardziej krewcy polscy działacze. Sztandarowym przykładem jest działalność Andrzeja Leppera. Samoobrona blokuje drogi i przejścia graniczne, porozumiewając się za pomocą telefonów komórkowych i SMS-ów. Sam zaś przewodniczący spogląda dobrotliwie ze swojej strony WWW reklamującej go jako najlepszego kandydata na urząd prezydenta RP.

Kij, łańcuch, Internet
Sieć służy nie tylko do organizowania światowych protestów. Dobrze sprawdza się także w skali jednego kraju. Wystarczy wspomnieć, że stała się ostatnio obok kija baseballowego i łańcucha największym klejnotem w skarbczyku kibica. Fora dyskusyjne stron WWW największych klubów piłkarskich to kloaka, która może zadziwić nawet osoby przywykłe do nie zawsze parlamentarnego języka internautów. E-mailem obraża się wielbicieli drużyny przeciwnika, prowokuje do burd, wreszcie ustala datę i miejsce bijatyki. W kwietniu ubiegłego roku sieć posłużyła do uzgodnienia terminu starcia zwolennikom Polonii Bytom i Lechii Gdańsk. W sierpniu 2000 r. internetowe deklaracje przekroczyły granice Rzeczypospolitej - kibice chorzowskiego Ruchu wypowiedzieli e-mailowo wojnę fanom wileńskiego Żalgirisu. Po elektronicznych zniewagach przeszli do rękoczynów. Na dwie godziny przed meczem rozegrała się regularna bitwa: dwóch chorzowian trafiło do szpitala, ranni zostali również litewscy stróże porządku. Internet okazał się jednak bronią obosieczną. Fani Żalgirisu po otrzymaniu pogróżek z Polski szybko rozesłali maile do innych klubów litewskich. Dzięki temu w obronie Wilna brali udział także kibice z Kłajpedy.

Depesze z pomidorami
Emocje wzbudzają nie tylko występy zespołów piłkarskich. Brytyjska formacja Depeche Mode od ponad piętnastu lat cieszy się w Polsce tak niezwykłą popularnością, że łamią sobie nad tym głowy socjologowie i historycy kultury. Zjawisko to sięga coraz dalej i opanowuje kolejne dziedziny życia. Najpierw polszczyzna doczekała się osobnego słowa określającego wyznawców tego zespołu - "depesze". Teraz okazuje się, że bity sieciowych informacji doskonale współbrzmią z dźwiękami jednego z najważniejszych zespołów elektronicznego rocka. Poprzez Internet dokonuje się konsolidacja wielbicieli Depeche Mode. W wielu miastach organizowane są zloty, na które przyjeżdżają setki i tysiące osób z całej Polski. Dzięki internetowym łączom informacja dociera do zainteresowanych tak szybko, że w ciągu godziny po jej wysłaniu można otrzymać ponad 300 wiarygodnych potwierdzeń przybycia. Tylko dwóch godzin potrzeba, żeby na jednym z polskich serwisów fanowskich pojawił się pełen zapis konferencji prasowej Depeche Mode z... Hamburga. A takiej sprawności może już pozazdrościć niejedna agencja prasowa. W ostatnich tygodniach internauci depeszowcy dokonali jednak rzeczy naprawdę spektakularnej. Dowiedzieli się nieoficjalnie, że przed warszawskim koncertem grupy, który ma się odbyć we wrześniu, wystąpi Various Manx (zespół nijak nie pasujący do stylistyki muzycznej brytyjczyków), i zalali organizatorów imprezy tysiącami listów. Twierdzili w nich, że albo zbojkotują koncert, albo obrzucą lidera nie chcianego zespołu pomidorami. Protest miał także charakter konstruktywny: fani wskazali inny zespół - Agresivę 69 - jako swojego faworyta. Mailowy lobbing odniósł skutek. Organizatorzy już oficjalnie potwierdzili, że właśnie Agresiva będzie rozgrzewała fanów przed widowiskiem w wykonaniu Depeche Mode.

Internetowy tłum
Do listy antykapitalistów, kibiców, fanów można dopisać ekologów, feministki, obrońców praw zwierząt, hobbystów, wyznawców i ewangelizatorów wszystkich religii, maniaków, nawiedzonych na dowolnym tle. Wydaje się, że nawet mimo spektakularnych sukcesów sami cyberaktywiści nie do końca zdają sobie sprawę z potęgi drzemiącej w szybkich łączach. Potęgi, nad którą trudno będzie zapanować, jeśli ktoś ze złymi intencjami i dobrą socjotechniką zechce poważnie manipulować internetowym tłumem. Problem ruchów społecznych wywodzących się z sieci nie jest wyssany z palca. Obserwatorzy wirtualnego świata nie mają wątpliwości, że jeśli pojawi się jakaś znacząca organizacja zdolna poderwać do działania już nie tysiące, lecz dziesiątki i setki tysięcy osób, to miejscem, z którego wyruszy na podbój świata, będzie właśnie Internet.

Okładka tygodnika WPROST: 25/2001
Więcej możesz przeczytać w 25/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0