Reality show

Reality show

Dodano:   /  Zmieniono: 
W demokracji najgorsze jest schlebianie ludowi
Zdarzyło mi się ostatnio oglądać program typu reality show (czyli "gra w rzeczywistość") pod tytułem "Ekspedycja", w którym czujne oko kamery obserwuje zarówno ryzykowne przedsięwzięcia uczestników, jak i ich przeżycia. W "Ekspedycji" to uczestnicy głosują, kto ma odpaść z gry, w której stawką jest wielka nagroda. W praktyce polskiego reality show wygląda to tak, że już na samym początku, gdy gracze się poznają, dokonuje się eliminacja najlepszych, wybijających się. W tych sprawach słabi szybko się porozumiewają.
Kiedy oglądałem "Ekspedycję", przyszła mi do głowy inna osoba wypędzona z grona małej społeczności. Z górą pięćdziesiąt lat po wypędzeniu z Jedwabnego państwa Wyrzykowskich, którzy ryzykując życie swojej rodziny, przez dwa lata przechowywali w skrytce pod podłogą chlewu siódemkę jedwabieńskich Żydów, miejscowa społeczność zmusiła do opuszczenia miasteczka Leszka Dziedzica. Jego rodzina też pomagała Żydom podczas pogromu, więc trudno, żeby nie znał on ponurej prawdy o sąsiadach. Podczas gdy cała Polska musiała sobie poradzić z małą hańbą domową, w Jedwabnem nastąpił ciąg dalszy konfliktu. Polak, który nie nienawidził Żydów, został znienawidzony przez swoich rodaków. Żydzi chcieliby, aby ich wszyscy kochali. Zaiste jest to trudne. Ale nie znaczy to, że wolno ich mordować. Nie znaczy to również, że tych, którzy pomagali niedoszłym ofiarom, należy nienawidzić.
Mylą się ci, którzy próbują porównać zachowanie w polityce i życiu publicznym do biznesu. W interesach osoby, które polegając na sprycie, wyparły z rynku innych, są po prostu lepsze - jeśli postępują zgodnie z prawem - bardziej skuteczne. W życiu publicznym wyparcie z rynku innych może oznaczać upadek. Społeczność Jedwabnego nie przeżyła katharsis, które było udziałem polskiej opinii publicznej. Wygnawszy Leszka Dziedzica, tak jak kiedyś wygnała Antoninę Wyrzykowską, zastosowała się do reguł gry kierujących uczestnikami reality show. W demokracji najgorsze jest schlebianie ludowi. To, co ludzkie, bywa okropne, a czasem po prostu nieludzkie.
Więcej możesz przeczytać w 28/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0