Kartka

Kartka

Dodano:   /  Zmieniono: 
Słowa polityków nie zastąpią rzeczywistości
Lubię pisać markowym piórem na dobrym gatunkowo papierze. Przed rozpoczęciem pracy zaginam szeroki margines na poprawki w tekście. Nie wystarczy pisać, trzeba przepisywać i poprawiać. Tylko tak można się zbliżyć do ideału: "Aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa", jak to przekazał nam wieszcz. Mój ulubiony bohater literacki, Benia Krzyk z "Opowiadań odeskich" Izaaka Babla, "mówił mało, ale on mówił smacznie". A pod koniec trzeba rzecz podpisać. Albo podrzeć.
Przyglądając się naszemu nie ocenzurowanemu życiu publicznemu, mam wrażenie, że ludzie, którzy tak chętnie prezentują się wszem i wobec, mówią i piszą bez marginesu na niezbędne korekty. A już na pewno nie patrzą, że decydujący jest moment podpisu, autoryzacji. Zapisy, które pozostawiają, mówią same za siebie: Verba volant, scripta manent. Pewnie dlatego dobry smak publiczności wciąż jest naruszany.
Złudne jest przekonanie, że obraz rzeczywistości, który politycy próbują wymalować słowami, może w dobie mass mediów zastąpić samą rzeczywistość. Scenariusze polityczne muszą być jeszcze nakręcone. Publiczność czyta nasze myśli poprzez fakty dokonane, poprzez postawy, poprzez charaktery uczestników akcji. Odkąd sam znalazłem się na scenie politycznej, mam dojmujące odczucie, że osoby publiczne zagadują didaskaliami brak słów odpowiadających czynom. Rozdrażniona publiczność widzi, że namalowany horyzont nie zastąpi akcji, bez względu na to, jak bardzo by się trudzili medialni dekoratorzy, styliści, wizażyści.
Zaczęła się kampania wyborcza. Nie ma w niej nowych aktorów. Znamy te postacie: Kanclerz, Kombatant, Intelektualista, Rycerz. Jeden dosiada konia, inny trybuny, a publiczność ziewa. Może jednak warto spróbować mojego testu A4. Wziąć kartkę papieru, napisać, kim się jest, co, kiedy, z kim i za jakie pieniądze podatników jest się gotowym zrobić. I podpisując, zastanowić się przez chwilę, czy nie pora już podrzeć kartki, zanim skreśli ją sam wyborca.
Więcej możesz przeczytać w 29/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0