Klient nasz sponsor!

Klient nasz sponsor!

10 milionów klientów TP SA sprzedano France Telecom oraz Kulczyk Holding jak niewolników
Czas to pieniądz i niewielu rozumie to równie dobrze jak Telekomunikacja Polska. Tomasz Szyszko, były szef byłego Ministerstwa Łączności, zwlekając z wydaniem przepisów regulujących zasady konkurencji na rynku połączeń międzystrefowych, o półtora roku opóźnił liberalizację tego sektora gospodarki. TP SA zrobiła z prezentu użytek i - według konkurencyjnych operatorów - zarobiła przez ten czas na połączeniach long distance około miliarda dolarów! Nawet gdyby zgłoszony ostatnio projekt podziału TP SA doszedł do skutku, monopolista zdąży przelać na swoje konta kolejne miliardy.

Targ niewolników
Urzędnicy ministerstwa opóźniali liberalizację rynku telekomunikacyjnego, bo się do tego zobowiązali! Gdy w lipcu 2000 r. resort skarbu państwa podpisywał z France Telecom i Kulczyk Holding umowę sprzedaży 35 proc. akcji TP SA za rekordową kwotę 18,6 mld zł, minister łączności zawarł z Francuzami aneks do tej umowy. Niedawno ujawniony dokument gwarantuje zachowanie monopolu TP SA na połączenia międzynarodowe do 1 stycznia 2003 r. i międzystrefowe do 1 stycznia 2002 r. - Ceną za uzyskanie ogromnych pieniędzy za pakiet akcji była sprzedaż spółki wraz z tymi gwarancjami - mówi Krzysztof Rybiński, główny ekonomista ING Barings. - Negocjacje wyobrażam sobie mniej więcej tak: zapłacicie nam masę pieniędzy i przez pięć lat nie zwolnicie żadnego pracownika. Dobrze, ale w zamian chcemy wyłączności na rynku, żeby zrekompensować sobie koszty. - Większość rządzących polityków, niestety, wspiera monopole, dążąc do zwiększenia wartości branży w chwili prywatyzacji - potwierdza prof. Jan Winiecki, wykładowca Uniwersytetu Europejskiego we Frankfurcie. FT i Kulczyk Holding po cichu kupili nie tyle TP SA, ile niemal cały polski rynek telekomunikacyjny. Kupili monopol.
Krótkowzroczni politycy, łatając bud-żetowe dziury, nie zadbali, by po prywatyzacji TP SA (a jeszcze lepiej: przed) nastąpiły zmiany rynkowe. Monopol państwowy zamienił się w korporacyjny - jeszcze gorszy, bo ignorujący polityczne konsekwencje swoich działań i dbający tylko o własną kasę. Już w maju cena abonamentu wzrosła o 40 proc., a na jesień TP SA zapowiada kolejną podwyżkę. Ponad 10 mln abonentów w Polsce sprzedanych zostało wraz z TP SA jak niewolnicy. Wszyscy teraz płacą (i będą płacić) daninę na rzecz France Telecom i Kulczyk Holding w postaci najwyższych na świecie rachunków telefonicznych.
Tymczasem konserwowanie monopolu w tak ważnej dziedzinie jak telekomunikacja i usługi internetowe prowadzi do spowolnienia całej gospodarki. Straty zaczynają przekraczać wcześniejsze zyski. - Francusko-polskie konsorcjum dostało firmę "pewniaka", która dzięki zagwarantowanej dominacji nie ponosi właściwie odpowiedzialności wobec klientów, a konkurencję może lekceważyć i tłamsić - mówi poseł SLD Wiesław Kaczmarek.

Zniesienie niewolnictwa telekomunikacyjnego
Front antymonopolowy rośnie jednak w siłę i się radykalizuje. 24 lipca 29 posłów (z AWSP, SLD i UW) złożyło w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów i prawa telekomunikacyjnego - projekt lapidarny (zmieścił się na jednej kartce), lecz rewolucyjny. "Wypełniamy lukę w prawie, które wprawdzie zapobiega powstawaniu nowych monopoli, ale sankcjonuje zastane - tłumaczył reprezentujący wnioskodawców Radosław Gawlik, poseł UW.
- Nasza inicjatywa jest reakcją na bezsilność takich organów, jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów czy Urząd Regulacji Telekomunikacji.
Przeciw TP SA wytoczono najcięższe armaty - proponowana nowelizacja wspomnianych ustaw umożliwiłaby podział molocha na kilkadziesiąt podmiotów. - Chcemy, by prezes UOKiK mógł w razie stwierdzenia, że dany podmiot nadużywa pozycji, nakazać między innymi jego podział, sprzedaż całości lub części majątku. Samo posiadanie pozycji dominującej na rynku telekomunikacyjnym, nawet bez jej nadużywania, skutkowałoby zakazem prowadzenia działalności międzystrefowej i międzynarodowej oraz świadczenia usług telefonii komórkowej - tłumaczy główny autor projektu mecenas Antoni Łepkowski z kancelarii Łepkowski, Tokaj, Boszko.
Projekt posłów nie mówi wprost o TP SA, ale w praktyce jedynie ona spełnia kryterium podmiotu dominującego i by nie naruszyć nowego prawa, musiałaby się podzielić na 51 spółek: 49 działałoby w poszczególnych strefach numeracyjnych, jedna zajmowałaby się połączeniami międzystrefowymi, a ostatnia - międzynarodowymi. Nowe przepisy obowiązywałyby do 2011 r. - Do tego czasu na zdemonopolizowanym rynku konkurencja zdąży okrzepnąć i rozwinąć skrzydła. Dziś, aby zagrozić monopoliście, należałoby wyłożyć miliardy dolarów. Czym innym byłaby konkurencja z kilkudziesięcioma mniejszymi spółkami wyodrębnionymi z TP SA - uważa Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha. Wnioskodawcy liczą, że Sejm zajmie się projektem jeszcze w tej kadencji. W dniu jego zgłoszenia kurs akcji TP SA na warszawskiej giełdzie momentalnie spadł o 4,7 proc.

To już było
Pomysł rozbioru spółki nie wziął się z sufitu - przekonują posłowie. Najgłośniejsze podziały koncernów odbyły się w USA na mocy antytrustowej ustawy Shermana z 1890 r. W 1911 r. utrącono naftowy monopol należącego do Johna D. Rockefellera Standard Oil (wydzielono 33 firmy, między innymi dzisiejsze Exxon, Mobil, Chevron). W 1982 r. doszło do głośnego podziału telekomunikacyjnego molocha AT&T (Bell Telephone), o aktywach wartych wówczas prawie 150 mld USD. Powstało siedmiu regionalnych operatorów (tzw. baby bells). - Ceny rozmów spadły wówczas o kilkadziesiąt procent, a podział koncernu i uwolnienie rynku dały impuls do rozwoju całej gospodarki USA. Podobny efekt, z zachowaniem skali, dałby u nas podział TP SA - mówi Andrzej J. Piotrowski, dyrektor Instytutu eGospodarki CAS. Piotr Gawron, rzecznik Telekomunikacji, jest oczywiście odmiennego zdania: - Rozbioru AT&T dokonano kilkanaście lat temu, a w telekomunikacji to kilka epok. Dziś trendy są zupełnie inne i firmy prą do koncentracji, by sprostać globalnej konkurencji. - W UE nie dzieli się operatorów dominujących na rynku. Co najwyżej nakazuje zaprzestania działalności w pewnym segmencie rynku - potwierdza Anna Bossang, szef działu badań telekomunikacji w banku CA IB w Londynie. - Rozbicie telekomu wielkości TP SA byłoby w Europie ewenementem. Sama idea podziału firmy nie byłaby jednak w Polsce nowością. Dokonano już rozdziału Poczty Polskiej i telekomunikacji. CPN podzielono na CPN, Naftobazy i Dyrekcję Eksploatacji Cystern. Wydzielenie z NBP w 1989 r. dziewięciu banków komercyjnych zakończyło się sukcesem i stworzeniem realnej konkurencji na rynku usług finansowych!

Bananowa republika
Brawurowa akcja 29 posłów chcących rozbić monopol TP SA może się jednak okazać spóźniona i drogo nas kosztować. Podział spółki miał bowiem sens, ale przed sprzedażą konsorcjum FT i KH 35 proc. akcji. Rozparcelowanie firmy w tej chwili dałoby inwestorom strategicznym pretekst do żądania astronomicznego odszkodowania. - Zerwanie umowy fatalnie odbiłoby się na reputacji skarbu państwa za granicą. Dość już nabroił minister Andrzej Chronowski, grożąc anulowaniem umowy sprzedaży 30 proc. akcji PZU konsorcjum Eureko i BIG BG - potwierdza Krzysztof Rybiński. Skarga Eureko dotarła wtedy nawet do Komisji Europejskiej w Brukseli. - W przyszłości obcy kapitał byłby ostrożniejszy, ceny oferowane za prywatyzowane firmy zapewne by spadły, a skutki dla budżetu byłyby opłakane - dodaje Rybiński. Inicjatorzy zajazdu na TP SA mało się tym przejmują. - Rząd ani minister nie mogą obiecywać komukolwiek, że prawo w tym kraju się nie zmieni i na przykład spółka nie zostanie podzielona, bo to leży w gestii parlamentu, a nie władzy wykonawczej - mówi mecenas Łepkowski. - Równie dobrze rząd mógłby Francuzom obiecać, że klimat się w Polsce nie oziębi - wtóruje mu Sadowski.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2001
Więcej możesz przeczytać w 31/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0