Bomba zapachowa

Bomba zapachowa

Po opublikowaniu raportu NIK o fatalnym stanie higieny w polskim wojsku pojawiły się ironiczne komentarze, że być może nasza armia chce wykorzystać swój zapach w działaniach bojowych. Pomysł ten wcale nie jest tak niedorzeczny, jak mogłoby się wydawać. Amerykanie w ramach programu Nonlethal Weapons, finansowanego przez resort obrony, prowadzą prace nad bombą, której niewyobrażalnie nieprzyjemny zapach wywoływałby nie tylko odrazę, ale także panikę i strach.
Andy Smulion z londyńskiej firmy zajmującej się ściąganiem długów miał na wierzycieli niezawodny sposób. Przychodził do nich w tak śmierdzących łachmanach, że ci, nie mogąc wytrzymać jego zapachu, bez mrugnięcia okiem oddawali pieniądze. Bomba zapachowa działałaby podobnie, ale na większą skalę. "Taka broń dałaby nam możliwość rozpędzenia dużych grup okupujących jakiś teren bez rozlewu krwi" - twierdzi podpułkownik George Rhynedance, rzecznik Pentagonu. Badania nad nową bombą prowadzone są przez zespół naukowców pod kierunkiem Pam Dalton, psycholog z Monell Chemical Senses Center w Filadelfii - ujawnił "New Scientist".

Zapach paniki
Pomysł skonstruowania bomby zapachowej nie jest nowy. Podczas II wojny światowej francuski ruch oporu stosował już substancję, której użycie miało ośmieszać niemieckich oficerów. Była ona jednak tak lotna, że człowiek, który próbował ją rozpylić, sam stał się jej ofiarą.
Naukowcom pracującym nad skonstruowaniem bomby zapachowej zależy na tym, by jej zastosowanie poza odrazą wywoływało strach i panikę. Cząsteczki zapachowe, osiadając na błonie śluzowej jamy nosa, uruchamiają dwie zasadnicze drogi przekazu impulsów nerwowych w mózgu. Pierwsza wiedzie do zapachowych ośrodków korowych, sprawiając, że jesteśmy świadomi odczuwanej woni i potrafimy ją zidentyfikować. Druga natomiast prowadzi do dwóch niewielkich struktur mózgowych - ciał migdałowatych w układzie limbicznym (ośrodku emocji). Badania na zwierzętach wykazują, że te struktury są pobudzane wówczas, gdy wzrok, słuch czy powonienie sygnalizują niebezpieczeństwo. "Ciała migdałowate odgrywają ważną rolę w powstawaniu strachu" - twierdzi José Pardo z Ośrodka Obrazowania Pracy Mózgu w Veterans Affairs Medical Center w Minneapolis.
Pardo oraz jego współpracownik David Zlad poddali kilka osób działaniu mieszanki gazów (pochodnych siarki) o bardzo nieprzyjemnym zapachu. Obserwowali następnie, które obszary mózgu reagują najintensywniej. Silną reakcję zanotowali w obu ciałach migdałowatych, jednak lewe zostało pobudzone w większym stopniu.

Smród lub perfumy
Problem z bombą zapachową polega na tym, że wonie uważane za nieprzyjemne w jednej kulturze, w innej uchodzą za przyjemne lub akceptowalne. "Ludzie, którzy żyją w pobliżu koni, często przyznają, że lubią zapach stajni i nawozu" - twierdzi Dalton. Wonie często wiążą się z osobistymi przeżyciami, mogą przywoływać dawne lęki. "U większości ludzi zapach palonego ciała czy paliwa samolotów wywołuje strach, dla niektórych żołnierzy z Wietnamu takim detonatorem nieprzyjemnych wspomnień jest zapach pleśni, kojarzący się z namiotami rozstawionymi w dżungli" - twierdzi Pardo.

Odór ponadkulturowy
Aby uzyskać zapach naprawdę nieprzyjemny, a poza tym wywołujący panikę u wszystkich, niezależnie od doświadczeń życiowych i pochodzenia, Pam Dalton i jej współpracownicy poddali badaniom pięć grup ochotników podzielonych według kryterium etnicznego. Naukowcy zauważyli, że najbardziej uciążliwe wonie powodowały, że badani oddychali płyciej, ich serca biły szybciej, a żołądki zaczynały się zaciskać. Wszyscy uznali zapach kwasu masłowego za nieprzyjemny, ale tylko u nielicznych wywoływał on strach.
Naukowcom z Monell Chemical Senses Center udało się wyodrębnić dwa zapachy, które wydały się odrażające przedstawicielom wszystkich grup etnicznych, biorących udział w eksperymencie. Pier-wszy był ulepszoną wersją zapachu stosowanego przez francuski ruch oporu. Drugi, tzw. US Government Standard Bathroom Malodor, okazał się szczególnie dokuczliwy. "Pachnie jak odchody, choć jest o wiele intensywniejszy. Wypełnia całą głowę. Jest niewyobrażalnie nieprzyjemny i z pewnością nie występuje w naturze" - tak opisuje go Dalton.

Okładka tygodnika WPROST: 31/2001
Więcej możesz przeczytać w 31/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
 0