Poczta

Poczta

104 sprawy
Minister Biernacki cieszy się, że już połowa Polaków uważa policję za godną zaufania ("104 sprawy", nr 29). Zapomina jednak o drugiej połowie. Faktem jest, że w dzisiejszych czasach policja ma pełne ręce roboty i w tym właśnie upatruje pan Biernacki szansę na przekonanie do policji owych 50 proc. Polaków. Ja mam jednak o wiele prostsze rozwiązanie. Policjantów trzeba, mówiąc językiem internautów, upgrade’ować. Wgrać im opcję citizen-friendly. Jak mam darzyć policję zaufaniem, jeśli na każdym kroku sama mi przypomina, że nie jest tego godna. Nie będę szanował policji, jeśli ta nie zareaguje na ciężarówkę wyjeżdżającą z ulicy jednokierunkowej pod prąd przed nosem radiowozu; kiedy radiowóz "nie widzi" stojącego w poprzek (!!!) samochodu na jednym z pasów al. Niepodległości w Warszawie. Policja ma świecić przykładem! Przepuszczać wszystkich na pasach, pierwsza się zatrzymywać i ostatnia ruszać. Jeśli się spieszy, to może użyć syreny i świateł. Policja ma służyć pomocą. Jeśli funkcjonariusze zobaczą błąkające się dzieci, to powinni pomóc im wrócić do domu, a nie od razu zawozić je do izby dziecka. Jednym słowem, muszą być przyjaźnie nastawieni i odrzucić postawę arogancji i wszechwładzy.

PAWEŁ TYNEL
magiel.sgh.waw.pl

Martwi nie mają racji
Proszę o sprostowanie mojej wypowiedzi na temat nakazanej przez ministra Komorowskiego inwigilacji mojej osoby ("Martwi nie mają racji", nr 30). Powiedziałem, że trwała ona miesiąc. Okazało się, że byłem optymistą. Już po naszej rozmowie minister Komorowski ujawnił dziennikarzom, że nakazał inwigilację w październiku 2000 r. i trwała ona do dnia publikacji pani Marszałek o "korupcji" w MON, czyli do lipca 2001 r., a więc dziewięć miesięcy! Przy tej okazji minister Komorowski przyznał, że nie znalazł dowodów na moją przestępczą działalność, chociaż o niej "wie". Dowodów zatem nie ma, ale i mnie w MON nie ma.

ROMUALD SZEREMIETIEW

Homo jedvabicus
Zatrzymany za przekroczenie prędkości kierowca, widząc, że policjant wypisuje mandat, wskazuje na inne auta i mówi, aby się usprawiedliwić: "oni jadą jeszcze szybciej". W wypadku Jedwabnego reakcja części naszego społeczeństwa jest podobna. Aby pomniejszyć wymiar zbrodni, wskazuje się na okrucieństwa, których dopuścili się Żydzi, wyolbrzymia nieścisłości w książce prof. Tomasza Grossa ("Homo jedvabicus", nr 29). Histeryczna reakcja na zarzut, że Polacy brali udział w mordzie, uzasadnia słuszność oskarżenia. Gwałtowność, z jaką część z nas odrzuca możliwość, że wśród Polaków, jak w każdym innym narodzie, są oprawcy i bandyci, można chyba tylko wytłumaczyć, odwołując się do już nieco nadwerężonych narodowych mitów. Historia, której się uczyliśmy, miała służyć chwale naszego narodu, a nie prawdzie.

DARIUSZ WIŚNIEWSKI
Chicago

Pogromcy Amazonek
Tomasz Raczek trafia w sedno, celnie i ironicznie komentując absurdalne i histeryczne reakcje elit na reality show ("Pogromcy Amazonek", nr 30). Programy tego typu umrą pewnie niedługo śmiercią naturalną, bo ludzie szybko się nudzą, ale dopóki są, warto wyśmiewać i piętnować przesadne głosy oburzenia. Zresztą nie wszystkie autorytety w naszym kraju tak bezpardonowo potępiają reality show. Studiuję psychologię i jeden ze znanych i cenionych profesorów przyznał, że oglądał "Big Brother" i nie podziela alarmującej opinii kolegów z Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

ANNA POSZYTEK

Protest show
Podzielam opinię Tomasza Raczka w sprawie listu protestacyjnego polskich reżyserów, dotyczącego programu "Amazonki" ("Pogromcy Amazonek", nr 30). Dla mnie jest on wyrazem bezsilności i braku pomysłów tych twórców. Zajmowanie stanowiska w takich sprawach jak reality show przez osoby wybitne jest kompromitujące. Dowodzi, że współcześni wielcy polskiego kina nie radzą sobie z problemami współczesności. Czy ekranizacja następnej lektury obowiązkowej znów będzie się nam jawić jako wielki sukces polskiej kinematografii, jakoś dziwnie nie zauważony na świecie?

MARCIN WAJZER
marcinwajzer@interia.pl

Odchodzenie na paluszkach
Śmierć Piotra Skrzyneckiego zamknęła najświetniejszą epokę krakowskiego kabaretu. Człowiek instytucja, wielki czarodziej, kreator piwnicznego artyzmu był silną indywidualnością, dzięki której żyła legenda bohemy z pałacu Pod Baranami (niegdyś Potockich). Przeminęła era Skrzyneckiego, rozpoczęło się smutne i nieuchronne odchodzenia cudownego zjawiska Piwnicy pod Baranami ("Odchodzenie na paluszkach", nr 29). Czy duch hymnu "Przychodzimy, odchodzimy" sprawi, że niczym Feniks z popiołów odrodzi się metafizyczny kabaret? Czy krakowski genius loci przywróci mu barwną przeszłość? Poetyka piwniczna z jej ekscentrycznym, ożywczym urokiem stanowiłaby idealne antidotum na głęboką zapaść naszej kultury.

ELŻBIETA JACKOWSKA
Grudziądz

Chiny sportowe
W komunistycznych Chinach bezwzględnie łamane są prawa człowieka. Chiński totalitaryzm jest zaprzeczeniem szczytnych idei Pierre’a de Coubertina. Irena Szewińska mówi, że Państwo Środka nie jest bojkotowane ani w gospodarce, ani w polityce, więc nie ma powodu, aby bojkotować je w sporcie ("Chiny sportowe", nr 30). Nie zgadzam się z tym. W stosunkach międzynarodowych panuje makiawelizm, któremu przeciwstawiały się idealistyczne założenia ruchu olimpijskiego. Dlatego przyznanie Pekinowi prawa organizacji igrzysk olimpijskich w 2008 r. to kpiny z idei olimpizmu. Niestety, pod rządami Samarancha ruch olimpijski przekształcił się w cyniczny show-biznes, w którym ideałem nie jest czyste współzawodnictwo, ale czysty zysk.

PIOTR ZIENTARA
Gdynia
Okładka tygodnika WPROST: 31/2001
Więcej możesz przeczytać w 31/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
 0