Kryzys wyobraźni

Kryzys wyobraźni

Co trzeci Polak uważa, że przyczyną kryzysu są nadmierne wydatki socjalne
Przez lata państwo wydawało więcej, niż powinno, ponieważ dzięki dochodom z prywatyzacji i dobrej koniunkturze na świecie udawało się łatać budżetową dziurę. Próby zreformowania systemu finansów publicznych były albo duszone w zarodku, albo unicestwiane w świetle jupiterów - jak wtedy, gdy prezydent Aleksander Kwaśniewski wetował reformę podatkową Leszka Balcerowicza. Tylko co trzeci Polak badany przez Pentor uważa, że jedną z przyczyn kryzysu finansów publicznych są nadmierne wydatki na cele socjalne. I tylko 13 proc. respondentów przyjęłoby ze zrozumieniem przejściowe obniżenie własnych dochodów. Tylko? Może jednak "aż", zważywszy, jak wielu polityków żyło z przekonywania obywateli, że należą im się od państwa wyższe płace, dotacje, zasiłki, zapomogi, dodatki, ulgi, odprawy, renty i emerytury.
W ostatnich przedwyborczych miesiącach większość posłów niemal jak w amoku uchwalała kolejne budżetożerne ustawy. Teraz, gdy okazało się, że nie można dłużej przejadać przyszłości, rozlegają się ich pełne zdumienia okrzyki: Jak to, taka luka w budżecie? Skąd? Dlaczego? Kiedy? Zdumieni są posłowie, ministrowie, prezydent, lewica i prawica. Jest to zdumienie człowieka, który żył z bankowych kredytów, nie przejmując się, czy będzie mógł je spłacić. Znaczna część obywateli popierała polityków cierpiących na deficyt wyobraźni i odwagi, czyli cech niezbędnych do sprawowania rzeczywistego przywództwa. Zapłacą za to wszyscy - bez względu na przekonanie o przyczynach kryzysu finansowego.

Więcej możesz przeczytać w 34/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0