Dług honorowy

Dług honorowy

Co III RP winna jest obywatelom II RP
Kilkanaście miliardów złotych trzeba by wydać na wykupienie przedwojennych obligacji skarbu państwa. III RP jako państwo prawa nie może unieważnić papierów wartościowych wystawionych przez rząd II RP (w USA czy Wielkiej Brytanii ważne są obligacje emitowane nawet ponad sto lat temu). Przedwojenne zobowiązania to obok reprywatyzacji druga bomba z opóźnionym zapłonem, ciągle aktywna wskutek faktycznego przerwania ciągłości państwa w epoce PRL.

Wierzyciel podejrzany
W 1939 r. Rzeczpospolita Polska była zadłużona u własnych obywateli na 2,5 mld ówczesnych złotych. Dług wobec innych krajów wynosił drugie tyle. Po wojnie pieniądze oddano tylko zagranicznym wierzycielom. Polacy nie dostali ani grosza. Dług powinien być teraz uregulowany wraz z odsetkami za ponad 60 lat.
Ministerstwo Finansów otrzymało list z Brazylii podpisany przez mężczyznę o niemiecko brzmiącym nazwisku. Twierdzi on, że jest właścicielem polskich przedwojennych papierów wartościowych i chciałby je zamienić na gotówkę. Mężczyzna nie poinformował, jak wszedł w ich posiadanie. Wzbudziło to podejrzenia, że może być potomkiem ukrywającego się zbrodniarza wojennego, który podczas okupacji przywłaszczył sobie polskie obligacje. Według Arkadiusza Kamińskiego, dyrektora Departamentu Długu Publicznego MF, jest to jeden z powodów uniemożliwiających realizację roszczeń przedwojennych wierzycieli kraju. Nie można bowiem stwierdzić, czy pieniądze trafią do osób, które przed wojną rzeczywiście pożyczyły swoje oszczędności Rzeczypospolitej. Gdyby potraktować taki argument serio, należałoby wstrzymać obsługę obecnych papierów dłużnych na oka-ziciela emitowanych przez państwo. Przecież teraz także ktoś może je zdobyć w wyniku przestępstwa.
W latach 1989-1994 działający w porozumieniu z Ministerstwem Finansów Bank Gospodarstwa Krajowego rejestrował posiadaczy przedwojennych obligacji. Zgłosiło się ich prawie dwa tysiące. W resorcie jeszcze dziś działa oddział, którego pracownicy informują zainteresowanych, że nadal nie można zrealizować ich roszczeń. Interesu ludzi posiadających przedwojenne papiery wartościowe bronili kolejni rzecznicy praw obywatelskich. Bezskutecznie. W 1998 r. Leszek Balcerowicz, wówczas minister finansów, informował rzecznika, że rozważany jest wykup przedwojennych obligacji. W 1999 r. sekretarz stanu w tym resorcie tłumaczył, że papiery te nie mogą być wykupione bez odpowiedniej ustawy. W tym roku sprawa znów wróciła, gdy okazało się, że proponowana przez rząd ustawa reprywatyzacyjna w ogóle nie zajmuje się kwestią przedwojennych długów państwa. A wszystko to mimo przyjęcia przez Sejm uchwały o ciągłości prawnej II i III Rzeczypospolitej. Obecnie na pytania dotyczące przedwojennych obligacji, zarówno wyemitowanych, jak i gwarantowanych przez skarb państwa, możemy usłyszeć, że jest to przedmiot "żywego zainteresowania Ministerstwa Finansów".
Bez odpowiedniej ustawy nie jest możliwe obliczenie wysokości zobowiązań ani ich zwaloryzowanie. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego od upadku PRL nikt nie przedstawił projektu aktu regulującego kwestię spłaty długów II Rzeczypospolitej. Ministerstwo Finansów odmawia podania nawet szacunkowych kosztów ich spłacenia. Na temat wysokości przedwojennego zadłużenia Polski ma jedną odpowiedź - odsyła do "Monitora Polskiego" z 1939 r.

Moralne zobowiązanie
W 1996 r. szacowano, że na spłatę wierzycieli trzeba będzie wydać 8-9 mld zł. To i tak tylko niewielka część faktycznego długu, gdyż większość papierów wartościowych nie przetrwała do naszych czasów. Skarbowi państwa wytoczono kilka procesów o zapłatę za przedwojenne obligacje. Ministerstwo Finansów twierdzi, że wszystkie potyczki w sali sądowej zakończyły się dla niego pomyślnie. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - z powodu przedawnienia. Terminy wykupu dawno minęły, a najdłuższy przewidywany przez kodeks cywilny okres windykacji tego rodzaju roszczeń to dziesięć lat. Dlatego też Piotr K., który 29 września 1997 r. wniósł pozew o zapłatę przez skarb państwa odsetek i wykup obligacji z 1936 r., sprawę przegrał w sądzie rejonowym. Złożył jednak apelację, która jest rozpatrywana już ponad dwa lata. Jeżeli skarb państwa przegra, będzie musiał zapłacić około 5 mln zł, bo tyle wynosi szacunkowa wartość roszczenia.
Właściciele papierów wartościowych będący obywatelami innych krajów mogą też skarżyć Polskę przed sądami za granicą. A wyroki globalnej sprawiedliwości coraz częściej zmuszają państwa do respektowania własności, nawet tej, którą nabyto w czasach Wilhelma Orańskiego.
Więcej możesz przeczytać w 35/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2
  • zielony11   IP
    Ten palant pisze o przerwie w ciągłości państwa z winy PRL. Pytam węc uczonego męża - kto spłacał przedwojenne pożyczki zewnętrzne, zaciągnięte pzez ówczesnych władców II RP.
    • Qba   IP
      To teraz w demokratycznym państwie nareszcie ludzie powinni doczekać się chociaż
      odrobiny sprawiedliwości, a  okazuje się ze ta nowa władza ma tyle wspólnego
      ze sprawiedliwością i uczciwością co UB w latach 50-tych.
      Można śmiało twierdzić że tamta władza miała świadomości tej niesprawiedliwości
      I była zmuszona zagranicznym posiadaczom zwrócić pieniądze.
      A ufczesna nowa władza niema takiego poczucia sprawiedliwości i uczciwości społecznej.
      To być może za obligacje emitowane teraz też nie będą nigdy odawać pieniędzy bo dla państwa tak będzie najwygodniej.