Bramkarz z pizzą

Bramkarz z pizzą

Jaka jest reklamowa wartość polskich piłkarzy?
Ile osób rozpozna graczy narodowej reprezentacji idących ulicą Marszałkowską? - pyta menedżer, który z kadrowiczami Jerzego Engela podpisał umowę, na mocy której może sprzedawać ich wizerunek firmom i agencjom reklamowym. Odpowiedzi na to pytanie nie zna ani on, ani zawodnicy. To oznacza, że piłkarze, którzy pozazdrościli Adamowi Małyszowi kariery reklamowej, mogą przeżyć spore rozczarowanie. Nawet jeśli awansują do mistrzostw świata.

Gra zespołowa
Właścicielem praw reklamowych do wizerunku zawodników reprezentacji narodowej jest Polski Związek Piłki Nożnej. Każdy gracz może jednak dowolnie dysponować swoją twarzą jako osoba prywatna. Ale jaka jest marketingowa wartość Marka Koźmińskiego czy Piotra Świerczewskiego bez koszulki z orłem i nazwiskiem na plecach? Co znaczą bez trenera i narodowej drużyny? Małysz skakał na pocztę w kombinezonie reprezentanta kraju. Jerzy Dudek we własnym garniturze może jedynie roznosić pizzę.
- Siłą polskich piłkarzy jest drużyna, w pojedynkę mają o wiele mniejsze szanse na zaistnienie w mediach - uważa Zbigniew Boniek, wiceprezes PZPN. - Zawodnik reprezentacji może być Małyszem tylko wówczas, gdy będzie mistrzem świata. Nasi kadrowicze, niestety, nie są wielkimi osobowościami. Poza tym na co dzień grają za granicą, więc przeciętny odbiorca reklam w Polsce ich nie zna. Czasem mam wrażenie, że najbardziej znanym polskim piłkarzem jest Klaudiusz Sevković z programu "Big Brother" - mówi Tomasz Redwan, szef sportowej agencji marketingowej.

Twarze na sprzedaż
Piłkarze w akcie desperacji oddali w komis swoje wizerunki agencji SPC House of Media. Umowa nie obejmuje Emmanuela Olisadebe i Jerzego Engela, czyli jedynych postaci z kadry, których marketingowej wartości nikt nie kwestionuje. Olisadebe wcześniej sprzedał prawa do swojego wizerunku i wystąpił już w reklamie. Podobnie Jerzy Engel. Trener promował sieć telefonii komórkowej. Firma była zachwycona efektami kampanii i być może ją powtórzy.
- Piłkarze u progu mistrzostw świata przeczuwają, że mają swoje pięć minut i chcą je maksymalnie wykorzystać - mówi Roland Sprung z SPC House of Media.
- Mam nadzieję, że gdy awansują, staną się gwiazdami. Jeśli na mistrzostwach Jerzy Dudek w ostatniej minucie meczu obroni rzut karny, który zadecyduje o awansie Polski do półfinału, wówczas przebije znanych aktorów, Małysza i Roberta Korzeniowskiego. Chcę, by zawodnicy reklamowali samochody i krem do golenia, a prawdopodobnie już we wrześniu wystąpią w akcji promocyjnej Telepizzy.

Apetyt na sławę
Sprung przyznaje, że trudno określić reklamową wartość polskich graczy. Poprosił specjalistyczne firmy, by zbadały, na ile piłkarze są znani. - Obawiam się, że zawodnicy liczą na znacznie więcej, niż mogę im dać, i będą rozczarowani. Przypuszczam, że nie przyjmą do wiadomości faktu, iż rynek reklamowy w Polsce przeżywa poważny kryzys - mówi Sprung.
Ważny będzie rozsądek sportowców i ich odporność na pokusy. Do Sprunga dzwonili już przedstawiciele telewizji publicznej z pytaniem, czy będą musieli płacić za wywiady z piłkarzami. Jego zdaniem - nie. Ale jeśli portal chciałby zorganizować z graczem czat, menedżer będzie negocjował warunki finansowe. Zapłacić będzie też musiał magazyn dla kobiet, który zechce zrobić jednemu z reprezentantów sesję zdjęciową i przeprowadzić z nim rozmowę o życiu osobistym lub - co więcej - wykorzysta taki materiał w swojej reklamie.

Okładka tygodnika WPROST: 35/2001
Więcej możesz przeczytać w 35/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0