Wyznania mańkuta

Wyznania mańkuta

Wielu Polaków nie pamięta nawet wybuchu wojny jaruzelskiej
Upał już ledwo zipie ze zmęczenia, na krakowskie Planty co pewien czas spadają podpieczone gołębie (mogły przepiórki w Biblii spadać na pustyni, czemu by nie mogły gołębie na Plantach w Krakowie?), na Wawel chyżo biegną turystyczne grupki Japończyków i Niemców z kamerami w oczach, a ja spacerując, rozmyślam jak co roku nad rocznicą wybuchu II wojny światowej.
Dziwię się sam sobie, że jeszcze pamiętam ten wybuch, bo wielu moich rozmówców nie pamięta nawet wybuchu wojny jaruzelskiej. Z pamięcią i wyobrażeniami wojen sytuacja jest bardzo różna. W Polsce, jak się powie "po wojnie", to wiadomo, że po roku 1945, a gdy wyraziłem się kiedyś tak w Stanach Zjednoczonych, spytano mnie: "Po której wojnie? Koreańskiej czy wietnamskiej?". Z kolei większość ludzi uważa, że jeśli nie eksplodują rakiety atomowe, to toczą się tylko potyczki. Ludzkość jak gdyby marzyła o wybuchu jakiejś większej draki na świecie, o czym świadczą niezliczone horrory w kinach i telewizji oraz gry komputerowe dla dzieci i młodzieży.
Z perspektywy czasu 1 września 1939 r. to zmierzch epopei tzw. pokolenia niepodległościowego, które wywalczyło wolną Polskę po 1918 r. Jeszcze powstanie warszawskie było dziełem tamtej generacji i jej potomków, a potem już niepodległościowa formacja gasła w bitwach w Afryce, Włoszech i Niemczech oraz w obozach jenieckich i koncentracyjnych, a także w piwnicach bezpieki. Koniec, kropka. Pozostał nam jedynie Instytut Pamięci Narodowej i Jan Nowak-Jeziorański. A potem, jakie można wymienić pokolenia? Chyba ZMP-owskie oraz KOR-owskie i solidarnościowe. KOR to elita opiniotwórcza poczuwająca się obecnie do wspólnoty losów z ZMP (?!), a "Solidarność" wydaje się już zwiędła, chociaż na koniec jej pokolenia trzeba jeszcze poczekać.
Zastanawiałem się nad samym sobą, odkrywając w głębi siebie różne powinowactwa pokoleniowe. Najpierw z najbardziej niepodległościowym, AK-owskim. Ale potem - jako nie zorganizowana materia - z ZMP Uniwersytetu Warszawskiego, chadzałem wszak na pochody pierwszomajowe. Następnie z katolicką opozycją Turowiczowsko-Kisielowatą, której "Tygodnikowi Powszechnemu" już nie udało się kontynuować po 1989 r., bo znów nastąpiła zmiana pokoleń...
Zatem, od jakiego pokolenia głównie zależy przyszłość Polski w 62. rocznicę Września? Od dziury budżetowej ministra Bauca, czy dziury w pamięci historycznej najmłodszych? Przedzierając się przez tłum Japończyków ku Wawelowi, zacząłem wymyślać hasła przedwyborcze dla nie istniejącej partii bezpartyjnych. Co na to Jan Kułakowski i jego brukselskie troski? Co na to prezydentura, gdy taka wielka jest dziura? - Gdy toczy się o zbawienie rozgrywka, zapytaj księdza Prawdziwka - dodał mi nagle spotkany prałat. I spytał: - A pan, panie Marku, jakiej jest orientacji? - Ja jestem mańkutem - odrzekłem. - Lewica robiąca to, co powinna zrobić prawica.
Okładka tygodnika WPROST: 35/2001
Więcej możesz przeczytać w 35/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0