Hip hop do kariery

Hip hop do kariery

Polski hip hop promuje zaradność i niezależność
Cel osiągam, z pracą się nie ociągam/ bo nie należy. /Jak chcesz coś zdziałać, musisz w to wierzyć/i dążyć do tego, jakby nie było niczego innego". To nie jest cytat z piosenki przodowników pracy ani fragment studenckich juwenaliów. Tak śpiewa hiphopowy zespół Kaliber 44.
"Cały świat skupiony dziś na jednej hiphopowej scenie" - przekonuje na najnowszej płycie Liroy, jeden z twórców polskiego hip hopu. Gatunek ten należy dziś do najbardziej uniwersalnych formuł muzyki młodzieżowej. Kilkanaście lat temu pojawił się w Ameryce, by z czasem podbić świat. Powstające w kolejnych krajach zespoły, czerpiące w pierwszej fazie wzorce zza oceanu, szybko zaczęły śpiewać we własnych językach o swoich problemach, wykorzystując w muzycznych kolażach cytaty z historii muzyki własnego kraju. Znakomicie rozwija się hip hop we Francji i Niemczech. Grany jest też we Włoszech, Danii, Chorwacji. Po latach starań także polska odmiana tej muzyki wchodzi na salony.

Nie pękam, nie stękam
W czerwcu tego roku w ramach opolskiego festiwalu odbył się duży, trwający kilka godzin koncert prezentujący najwybitniejszych przedstawicieli polskiego hip hopu. Jeszcze nie tak dawno Kaliber 44 w utworze "Litery" narzekał, że aby znaleźć w TV tę muzykę, trzeba biegać po kanałach "jak jakiś desperado". Dziś Wujek Samo Zło, współpracownik Kalibra, prowadzi w telewizji Viva Polska własną audycję, konkurując z Redem puszczającym rodzimy hip hop w polskim MTV. "Teraz płyty z dobrym oryginalnym hip hopem można już kupić wszędzie - od Empiku w centrum Warszawy po stację benzynową pod Łomżą" - mówi Fisz, który co prawda wydaje płyty w niezależnej wytwórni Asfalt Records, ale ich dystrybucją zajmuje się globalny gigant - firma Sony. "Ogromne firmy fonograficzne zakładają niewielkie podwytwórnie zajmujące się wyłącznie hip hopem" - mówi Łukasz Robak prowadzący taką filię Universalu.
Skąd wziął się spektakularny sukces muzyki, której przepowiadano pozostanie na zawsze w rynkowej niszy? Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w tekstach polskich grup. I choć trzeba samozaparcia, by się przedrzeć przez nie dla każdego strawną porcję wulgaryzmów i historii o paleniu marihuany, to naprawdę warto. System wartości proponowany przez hiphopowców może się przydać wielu sfrustrowanym obywatelom Polski końca 2001 r.
Wartością nadrzędną jest dla polskiego hiphopowca zaradność oparta na wierze we własne siły i misję. "Nie pękam, nie stękam, to innych jest udręka./Nie błagam, nie klękam, mam radość w tych dźwiękach" - śpiewa zespół Paktofonika w utworze zatytułowanym "Priorytety". Tytuł nie jest przypadkowy - polski hiphopowiec przywiązuje dużą wagę do systemu wartości. Absolutną powinnością każdego myślącego człowieka jest rozpoznanie swoich zainteresowań. "Dla mnie jest hip hop i dla mnie jest scena./A co dla ciebie?/ Nie wiem. Zapytaj siebie, siebie, siebie..." - rymują członkowie Kalibra 44 na ostatniej płycie "3:44", namawiając tym samym do samodzielnych decyzji. Liczy się wejście w siebie, introspekcja. "Słuchaj głosu serca, tym lepiej im prędzej./Bo to jest ważne, co jest w każdym/lecz głęboko - niepotrzebne tutaj szkiełko i oko./Kształtowanie siebie i rozwijanie, zdążanie do doskonałości w granicach możliwości./Posiadanie moralności" - deklaruje Kaliber w utworze "Wena".

Moralność hiphopowca
W oskarżanym o patologię hip hopie odnajdujemy - co może zaskakiwać - sztywne zasady etyczne; często, zwłaszcza gdy autorzy tekstów opisują ciężkie wykroczenia wobec najbliższych, wyrażane w sposób niezwykle dosadny. "Przede wszystkim nie rób chujstwa swym bliskim./Gdy tak się staje, nikt się z chujem nie zadaje" - przedstawia przykazanie swego dekalogu Abra Dab w piosence "Co robisz?". Hiphopowcy potrafią mówić o rozwodach, pijaństwie i przemocy w rodzinie. Mówią też o wszechogarniającej hipokryzji. "Trwa pościg za kasą, pozycją, dupami/gdzie ludzie rozminęli się z wartościami (...) Hipokryci dla mnie daremnie ukryci./Ich dewizy, szydercze oczka, uśmiech Mony Lizy w głowach schizy" - rymuje Rahim wraz z Paktofoniką w kawałku "Rób, co chcesz". Tytuł wbrew pozorom nie jest manifestem permisywizmu, bowiem na początku utworu pada takie oto ostrzeżenie: "Więc rób, co chcesz. /Pod uwagę bierz możliwości/przyczynowo-skutkowe zależności". W polskim hip hopie nie ma pochwały bandytyzmu czy subkultur kryminalnych. Wręcz przeciwnie. Pochodzący z warszawskiej Pragi zespół Killa Familla wsławił się utworem "Nie chodź w dresie", ośmieszającym bandycką modę i zwyczaje.
Na tym polega fenomen: przekaz polskiego hip hopu jest optymistyczny, mimo że wykonawcy rekrutują się z ulicy, a nie wygodnych apartamentów na ostatnich piętrach wież z kości słoniowej. Jak mało kto wiedzą, na jakim żyją świecie. Ich wezwanie do walki o ideały ma pomóc w trudnych sytuacjach. I pomaga, bo na cudzą pomoc nie liczą. "Nawet jeśli wszyscy w ciebie zwątpili/pokaż, że się mylili./Nie czekaj ani chwili" - śpiewał Magik w zaprawionym goryczą, a jednocześnie jednym z najlepszych polskich utworów hiphopowych - "Nowinach".

Ku przyszłości
Polski hip hop po wywalczeniu sobie miejsca wśród innych nurtów i gatunków muzycznych próbuje zerwać ze swą czarną legendą - młodzież patologiczna, narkotyki i frustracja. Przykładem jest "Na wylot", najnowsza, a druga w dyskografii Fisza płyta. Album jest muzycznie przemyślany, wysmakowany, a teksty są pochwałą równowagi psychicznej, dystansu do pełnego huku świata. W teledysku promującym płytę og-lądamy Fisza nie w jego rodzinnym blokowisku na Kabatach, lecz na... sielskiej łące. Formacja Ego wydaje album "Nibylandia", który nie traktuje już o konkretnych dzielnicach Warszawy czy Katowic, ale opowiada o rzeczywistości baśniowej, z realnym światem nie zawsze mającej wiele wspólnego. Coś jeszcze? Do końca tego roku niezależna wytwórnia hiphopowa Gigant Records ma wydać płytę projektu Lari Fari. Wykonawcy młodego pokolenia łączą na niej siły ze starą gwardią w osobach Mateusza Pospieszalskiego czy Janusza Janiny Iwańskiego, tworząc nagrania balansujące między stonowanym hip hopem a najlepszym gatunkowo soulem. Tak oto wykonawcy polskiej hiphopowej sceny otwierają drzwi do muzyki, o której po latach krytycy napiszą, że należała już w całości do XXI wieku.

Okładka tygodnika WPROST: 45/2001
Więcej możesz przeczytać w 45/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Trish IP
    "Trwa pościg za kasą, pozycją, dupami/gdzie ludzie rozminęli się z wartościami (...) Hipokryci dla mnie daremnie ukryci. Ich dewizy, szydercze oczka, uśmiech Mony Lizy w głowach schizy" To nie słowa Rahima, a MAGIKA... Poprawcie to. ;)