Plama na Wiejskiej

Plama na Wiejskiej

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prawa nie powinni tworzyć ludzie, którzy weszli w konflikt z prawem
Dużo pisano ostatnio o tym, że do parlamentu dostały się osoby łamiące prawo lub podejrzane o jego łamanie. Wzburzenie wywołał wybór Andrzeja Leppera na wicemarszałka Sejmu i podejrzanej o popełnienie przestępstw posłanki Samoobrony na wiceprzewodniczącą sejmowej Komisji Sprawiedliwości.
To, że tacy ludzie są posłami, dowodzi, iż część obywateli nie wie, czym jest parlament i czym jest państwo, które pozwala im korzystać z wolności, także ze szkodą dla tego państwa i dla wolności. Wielu polityków tłumaczyło uznanie szefa Samoobrony za partnera szacunkiem dla wyborców, którzy go do Sejmu wprowadzili. Uważam, że posunęli się oni za daleko. Lepper jest partnerem w grze politycznej, bo jest posłem, a nie dlatego, że jego wyborcy zasługują na szacunek, bo nie zasługują. Wiadomo, że nikogo nie zwalnia od odpowiedzialności nieznajomość prawa. I nikogo żyjącego w wolnej społeczności nie tłumaczy z zachowań wyborczych to, że nie wie, iż prawa nie powinni tworzyć ścigani przez prawo. Szacunek dla takich wyborców jest uznaniem ciemnoty obywatelskiej za okoliczność łagodzącą, podczas gdy jest to okoliczność obciążająca.
Niestety, to tylko część problemu. Druga, ważniejsza część to powierzenie posłom, którzy weszli w konflikt z prawem, wysokich funkcji parlamentarnych. Nie wierzę w wypadek przy pracy. To była skalkulowana decyzja większości parlamentarnej, przede wszystkim SLD, mająca na celu ugłaskanie lidera Samoobrony. I to jest bardzo niepokojące. Tą decyzją stworzono przecież precedens, normę, dozwalającą, by osoby powszechnie znane z lekceważenia i łamania prawa pełniły funkcje należne nieposzlakowanym. Wrota na Wiejską ludziom z takim obciążeniem otwarli wyborcy, nie wiedzący najczęściej, że źle czynią. Ale SLD, wiodąca siła w koalicji, dobrze wiedział, co robi! I nie zastanowiono się, czy warto dla doraźnych celów, bo nie było innego powodu, zrobić krok dalej w tym samym fatalnym kierunku. W kierunku, który niszczy podstawowe składniki etosu państwowego w świadomości społecznej! Decyzje o powierzeniu zaszczytnych funkcji wspomnianym posłom, a także wysokiego stanowiska prokuratorowi mającemu w biografii naganną służalczość, której się nie wyrzekł - czy to ma być standard na najbliższe lata? Jaką wagę i wiarygodność, na tle takich decyzji, może obywatel przypisać pięknemu zdaniu z exposé premiera: "Nie pytaj, co Polska może ci dać, pytaj, co ty możesz dać Polsce".
Cherlawość obyczaju i norm państwotwórczych nie zaczęła się wraz z Sejmem tej kadencji i nie jest to słabość właściwa tej czy innej partii. To zjawisko ma już swoją historię i widać je w wielu partiach, a także w świecie szeroko pojmowanej socjety. Można usłużnie, z niefrasobliwością dziecka, podsuwać pomysły na rozpędzenie parlamentu i zostać w eleganckim towarzystwie. Po fali blokad w 1999 r. zrobiono wiele, by Andrzejowi Lepperowi, organizatorowi blokad, zagrodzić wstęp do gmachów rządowych. Podkreślam, organizatorowi blokad, bo nie chodziło o osobę szefa Samoobrony, lecz o jego zachowanie. Przyszło to z trudem i udało się na pewien czas. W końcu wziął górę argument, że trzeba szanować członków związku, któremu Lepper przewodził. To oczywiście prawda, ale przede wszystkim trzeba szanować państwo. I trzeba też wiedzieć i być na to wyczulonym, że to, co dziś jest ulgą w rządzeniu albo - co najbardziej zdradliwe - zachowaniem bagatelnym, o które nie warto kruszyć kopii, jutro może być przyczyną groźnej choroby państwa lub w skrajnym wypadku jego katastrofy. Jak bajka brzmi dziś historia jednego z ministrów rządu Mazowieckiego, który stracił posadę po tym, jak zabrakło mu odwagi, by wejść do swego ministerstwa okupowanego przez protestujących.
Osoby, które znalazły się w parlamencie, będąc w konflikcie z prawem, mają prosty i jedyny sposób, by nie splamić funkcji poselskiej, lecz pokazać jej wielkie znaczenie. Ten sposób to rezygnacja z immunitetu aż do zakończenia toczących się przeciw nim spraw i pełne poddanie się wymiarowi sprawiedliwości. Ci, którzy się tak znajdą, zasłużą na szacunek - nawet gdyby mieli pójść do więzienia. Ci, którzy się tak nie znajdą, zostaną plamą na Wiejskiej.
Więcej możesz przeczytać w 46/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0