Dyskretna reformacja

Dyskretna reformacja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Europa nigdy nie stanie się muzułmańska czy buddyjska
NOEL TREANOR, sekretarz generalny Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej:

Co stanie się z kościołami i religią w zjednoczonej Europie? Prawdopodobnie czeka nas "dyskretna reformacja". Nie chodzi o rozłam w obrębie Kościoła czy walkę między religiami.
Reformacja dokona się w naszych umysłach. Powód pierwszy - pogodzenie doświadczeń krajów członkowskich i kandydujących. Drugi - nowa sytuacja ekonomiczna na świecie i rozwój biotechnologii, który każe nam zadawać metafizyczne pytania. Trzeci - to atak na WTC, po którym nikt nie będzie już twierdził, że historia się skończyła.
Ambicją unijnych instytucji nie jest stworzenie zunifikowanego abstrakcyjnego "kościoła europejskiego", ale szacunek dla autonomii poszczególnych wyznań. W unii wszystkie religie mają takie same prawa. To właśnie amerykańska tragedia uprzytomniła nam konieczność zachowania autonomii i tożsamości poszczególnych religii.
Instytucje kościelne nie funkcjonują w strukturach unijnych pro forma, ale mają wielkie znaczenie dla kształtu integracji. To Jacques Delors zainicjował współpracę między kościołami a unią. Tradycję tę kontynuował Jacques Santer, a obecnie robi to Romano Prodi. W obrębie Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej spotykają się zarówno przedstawiciele państw członkowskich, jak i kandydujących. Działają również takie organizacje, jak jezuickie Centrum Informacji i Katolickich Studiów Europejskich, dominikańska sieć ESPACES, Caritas Europe i Stowarzyszenie Współpracy Międzynarodowej na rzecz Rozwoju i Solidarności. Przynajmniej dwa razy w roku spotykają się przedstawiciele kościołów katolickiego i prawosławnego.
Czy polski Kościół straci swój narodowy charakter po przystąpieniu do unii? Jeśli tak, przyczyną nie będzie integracja, lecz jego wewnętrzna ewolucja. Kościoły w Polsce, Irlandii czy na Malcie muszą się zmierzyć z tym, że świat stał się mniejszy, a poszczególne kraje bardziej od siebie zależne. W obrębie UE obowiązują przynajmniej trzy sposoby układania relacji między państwem a Kościołem: całkowita separacja (we Francji), konkordat oraz połączenie funkcji zwierzchnika kościoła i głowy państwa (Anglia). O tym, jaki model będzie obowiązywał w danym kraju, zadecydują jego mieszkańcy, a nie unijni urzędnicy. W zjednoczonej Europie straci też rację bytu konflikt między tym, co religijne, a tym, co świeckie. Wojna z religią jako rodzajem ciemnoty czy antyoświecenia stanie się po prostu irracjonalna. Ludzie żyjący w totalnie świeckim świecie zaczną poszukiwać tlenu religii. Nawet w słynącej z laickich wartości Francji widać religijne ożywienie.
Dziś w modzie jest pogarda dla katolicyzmu: przyznanie się do tego wyznania uchodzi za niemodne. Europa jednak nigdy nie stanie się muzułmańska czy buddyjska. To, że coraz więcej Europejczyków opowiada się za nie związanymi tradycyjnie z naszym kontynentem religiami, jest tylko potwierdzeniem skali migracji, a nie całkowitego duchowego przeobrażenia. Odcięcie od chrześcijańskich korzeni spowodowałoby, że Europa stałaby się sama dla siebie po prostu niezrozumiała.
Więcej możesz przeczytać w 46/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0