Mundurowa biurokratura

Mundurowa biurokratura

Czym naprawdę zajmują się Komenda Główna Policji i Sztab Generalny Wojska Polskiego

W Komendzie Głównej Policji pracuje ponad 3 tys. osób, w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego - około tysiąca. Tymczasem Wielka Brytania i Holandia kilka lat temu zlikwidowały komendy główne policji, w innych krajach zatrudniają one trzy razy mniej funkcjonariuszy niż w Polsce. Podobnie jest ze sztabami generalnymi: tylko w Turcji w sztabie pracuje 800 osób, w innych krajach dwu-, trzykrotnie mniej niż u nas. Od początku istnienia III RP obie te instytucje próbuje się zreformować. Z mizernym skutkiem.

Pełzająca reforma, czyli status quo ante
Na początku lat 90. komendant Zenon Smolarek zlikwidował część stanowisk urzędniczych w Komendzie Głównej Policji, a wzmocnił Biuro do Walki z Przestępczością Zorganizowaną. Kilka lat później Marek Papała zaczął zatrudniać cywilów na niektórych policyjnych stanowiskach. Niedawno zaś komendant Jan Michna zreorganizował KGP, tworząc cztery biura zamiast ośmiu. - Uważam, że scentralizowaną strukturą powinno pozostać jedynie Centralne Biuro Śledcze. Zajmowałoby się ono największymi sprawami, których samodzielne rozwikłanie przez lokalną policję jest niemożliwe. Inne śledztwa, a także cała logistyka i administracja powinny zostać przeniesione na poziom województw, powiatów i gmin. W ten sposób problem Komendy Głównej sam by się rozwiązał - przekonuje Marek Biernacki, poprzedni szef MSWiA.
Reformowanie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego było raczej zabiegiem kosmetycznym. W 1996 r. zredukowano liczbę zastępców szefa sztabu (był nim wówczas gen. Tadeusz Wilecki) z czterech do dwóch. W 1999 r. Janusz Onyszkiewicz, kierujący wtedy MON, zmniejszył liczbę stanowisk generalskich w sztabie.
- Przez lata w Sztabie Generalnym dominowała chęć zachowania potencjału armii wraz z rozdmuchaną infrastrukturą. Sztab po prostu był zachowawczy i nie chciał oddać władzy. Dziś się to zmienia, ale nadal za wolno - twierdzi Bronisław Komorowski, poseł PO, poprzedni szef MON. - Reforma systemu zarządzania armią jest niezbędna. W ostatnich latach wojsko zostało znacznie odchudzone. Proporcjonalnie należy też więc odchudzić Sztab Generalny i dostosować jego struktury do obecnej sytuacji w wojsku - dodaje Stanisław Dobrzański z PSL, były minister obrony narodowej.
Obecnie Sztab Generalny dubluje zadania resortu obrony i dowództw poszczególnych rodzajów wojsk. W szczegółach wygląda to tak: ministerialny Departament Infrastruktury zajmuje się dokładnie tym samym, czym Generalny Zarząd Logistyki i Generalny Zarząd Operacyjny w Sztabie Generalnym. Fachowcy z Zarządu Planowania Strategicznego Sztabu Generalnego WP planują, jakie uzbrojenie i sprzęt jest potrzebny wojsku, ale ich praca nie jest nikomu potrzebna, bo o wszystkim i tak decyduje Departament Polityki Zbrojeniowej MON. Po co więc zatrudniać tyle osób? - Oficerowie ze sztabu, szczególnie wyżsi, z nudów wymyślają różne kontrole w terenie. To najlepsze synekury w armii - mówi dyrektor jednego z departamentów MON. Szef sztabu zarabia brutto 9830 zł. Pozostali zatrudnieni tam generałowie i admirałowie - od 5410 zł do 9374 zł.

Koordynacja bałaganu
O niefunkcjonalnej strukturze Komendy Głównej Policji świadczy Biuro Logistyki Policji. Formalnie ma ono koordynować działania policji w całym kraju, dbać o to, by funkcjonariusze dysponowali wszędzie podobnym sprzętem, bo to obniża koszty. Aby się przekonać, jak ta koordynacja wygląda, wystarczy się przyjrzeć, czym jeżdżą polscy policjanci. A jeżdżą volkswagenami, fordami, nissanami, daewoo, citroenami, skodami i polonezami. Dla każdej z tych marek trzeba tworzyć oddzielny serwis. Podobnie jest z bronią. Najpierw kupowano rewolwery, potem pistolety kilkunastu marek, wreszcie strzelby gładkolufowe, które okazały się nieprzydatne.
W Biurze Koordynacji Służby Kryminalnej KG Policji pracuje około 100 osób. Tylko dwie zajmują się jednak profilaktyką antynarkotykową, trzech policjantów zwalcza prostytucję i handel żywym towarem, kilku zaś przestępczość komputerową i naruszenia praw autorskich. Pozostali zajmują się sprawami, za które odpowiadają komendy wojewódzkie i powiatowe. Funkcjonariusze ci de facto niczego więc nie koordynują. Prawie setka pracowników innego biura - Centralnego Sztabu Policji - dubluje z kolei prace Biura Koordynacji Służby Prewencyjnej. Niemal 50 osób pracuje w Zarządzie do spraw Ochrony Informacji Niejawnych, które zajmuje się wydawaniem certyfikatów osobom mającym dostęp do takich informacji. Na początku, owszem, mieli zajęcie - trzeba było wydać certyfikaty wszystkim pracownikom KGP. Teraz jednak nie mają co robić, ale etatów nie zredukowano. Prawie 50 osób pracuje w Biurze Finansów KGP. Trudno powiedzieć, czym się zajmują, bo w wyniku reformy ustrojowej państwa pieniądze dla wojewódzkich i powiatowych komend policji trafiają z budżetu poprzez władze samorządowe, a nie Komendę Główną.
- Zadziwia mnie sprawność szefów Sztabu Generalnego i Komendy Głównej w "uwodzeniu" decydentów: przed przekroczeniem progów tych instytucji są zdeterminowani, by je zreformować, po wejściu do środka reformatorski zapał znika - zauważa Paweł Piskorski, poseł Platformy Obywatelskiej, były wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej. - Każda ekipa, która w Polsce przymierza się do objęcia władzy, mówi, że coś z tym fantem trzeba zrobić. Ale zawsze ta dyskusja kończy się na ogólnikach. Co więcej, po objęciu władzy sposób myślenia zmienia się diametralnie i o jakichkolwiek reformach przestaje się w ogóle mówić - tłumaczy Jerzy Dziewulski, poseł SLD.

Czas menedżerów
Co zrobić ze Sztabem Generalnym i KGP? - Sztab powinien pozostać jedynie organem planistycznym, należy odebrać mu kompetencje dowódcze. Ze Sztabu Generalnego i dowództw poszczególnych rodzajów wojsk należy wyłonić dwa nowe ciała: dowództwo operacji połączonych i dowództwo sił wsparcia. W ten sposób spełnimy standardy obowiązujące w NATO. Sztab Generalny powinien być zapleczem wojskowych fachowców dla cywilnego kierownictwa MON - postuluje Bronisław Komorowski. - W polskim wojsku są trzy ośrodki dowodzenia: ministerstwo, Sztab Generalny i dowództwa poszczególnych rodzajów wojsk. Część kompetencji tych struktur pokrywa się. Minister Jerzy Szmajdziński obiecał, że wkrótce przedstawi propozycje uporządkowania struktur dowódczych w wojsku - informuje Marek Muszyński, poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
- Komenda Główna musi zostać tak przebudowana, by spełniała swoje podstawowe funkcje. Centrala policji ma wypracowywać standardy obowiązujące we wszystkich jednostkach i sprawdzać, jak je wdrożono. W sytuacjach kryzysowych powinna zaś koordynować poczynania całej policji - uważa Antoni Kowalczyk, komendant główny policji. - Istnienie Komendy Głównej Policji jest konieczne. W końcu mamy do czynienia ze służbą zmilitaryzowaną i zhierarchizowaną. Niepokojące jest natomiast kultywowanie w tej instytucji biurokratycznej struktury i biurokratycznych zasad postępowania. Komendę trzeba zmniejszyć, zastąpić funkcjonariuszy cywilami, wprowadzić tam menedżerów - postuluje Konstanty Miodowicz, członek sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

Okładka tygodnika WPROST: 47/2001
Więcej możesz przeczytać w 47/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0