Osaczony papież

Osaczony papież

Polemika
Do historii sensacyjnego dziennikarstwa w Polsce przejdzie zapewne artykuł "Osaczony papież", opublikowany przez tygodnik "Wprost" z 11 listopada tego roku. Według Jacka Pałasińskiego (...), władzę Jana Pawła II zastępuje dyktatura Kurii Rzymskiej. Szczególnie mocne zarzuty padają pod adresem sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kardynała Angelo Sodano oraz Joaquina Navarro-Vallsa, dyrektora Biura Prasowego. Niestety, autor nie sprostał zadaniu ujawnienia "rewelacji" (...), a jego artykuł jest dość typowym przykładem (...) odchodzącej w przeszłość szkoły pisania, polegającej na dopasowywaniu faktów do z góry ustalonej tezy. Na taką też opinię - jak dowiedziała się KAI - zasłużył sobie artykuł w kręgach dyplomacji watykańskiej. Klimat artykułu przypomina doniesienia zachodnich korespondentów o atmosferze panującej na Kremlu w czasach kryzysów, zwłaszcza tych wywoływanych gwałtownym pogorszeniem się stanu zdrowia kolejnych genseków.
Wiadomo, że grupy żądnych władzy aparatczyków toczyły wówczas morderczą (czasami dosłownie) walkę o schedę po pierwszym sekretarzu. Czy można jednak pisać o Watykanie językiem używanym do opisu intryg komunistycznych dygnitarzy? Czy można imputować czytelnikom, że w Kurii Rzymskiej toczy się międzyfrakcyjna walka twardogłowych i postępowców, której stawką jest czysta władza? (...) Schemat jest prosty, wręcz banalny: oto starzejący się władca traci kontrolę nad otoczeniem, co staje się powodem do gry o władzę skrzydła zachowawczego i liberałów. Od losów tej rozgrywki zależeć mają dalsze losy Kościoła.
Jaki jest materiał dowodowy Jacka Pałasińskiego? Podstawowym argumentem o rzekomej "dwuwładzy" w Stolicy Apostolskiej jest informacja, że kardynał Sodano pozostał w Watykanie, a nie dołączył do orszaku papieskiego w trakcie jego wrześniowej wizyty w Kazachstanie i Armenii. Pałasiński nazywa to "otwartym aktem niesubordynacji". Tymczasem decyzja taka wywołana była szczególnymi okolicznościami po ataku terrorystycznym z 11 września i zaakceptował ją sam Jan Paweł II. To chyba logiczne. Wyciąganie tak daleko idących wniosków jest dowodem (...), że autor zdaje się nie wiedzieć, iż Kuria Rzymska jest wyłącznie organem wykonawczym papieża i żaden sekretarz stanu z włas-nej woli na takie posunięcie nie mógłby sobie pozwolić. Zresztą kardynał Sodano ma od lat opinię jednego z najwierniejszych i najbardziej lojalnych współpracowników Jana Pawła II. Autor nie próbuje wyjaśnić, co miałoby spowodować tak nagłą i nieoczekiwaną rewoltę hierarchy. Argument o słabym stanie zdrowia Ojca Świętego nikogo nie przekona, gdyż stan taki utrzymuje się od dobrych kilku lat i ostatnie miesiące niczego nie zmieniły.
Drugi "koronny" dowód dwuwładzy - wedle Pałasińskiego - to nagłośniona przez media wypowiedź Navarro-Vallsa z Kazachstanu, podczas której - jak sugeruje autor - rzecznik Ojca Świętego, manipulowany z oddali przez kardynała Sodano, miał się przeciwstawić pokojowym apelom papieża. (...) Dr Navarro-Valls w wypowiedzi dla Reutera po prostu zacytował to, co mówi na ten temat "Katechizm Kościoła katolickiego", w szczególności w paragrafie poświęconym tzw. obronie koniecznej. (...)
Prawdziwa przyczyna ataku na Navarro-Vallsa jest jednak inna. "Niefortunność" jego wypowiedzi nie polegała na jej treści, lecz na udzieleniu jej wyłącznie jednej agencji, a nie całemu gremium z tzw. volo papale. Rzeczywiście, rzecznik Stolicy Apostolskiej złamał w ten sposób niepisaną zasadę obowiązującą od lat. Teraz doświadcza zemsty niektórych ośrodków medialnych i to nie tylko w Polsce. (...)
Pałasiński podaje informację, że na poprzedników Navarro-Vallsa na stanowisku dyrektora Sala Stampa "wybierano dziennikarza watykanologa, który w imieniu wszystkich akredytowanych zbierał informacje w sekretariacie stanu, a później przekazywał je pozostałym". Nieprawda! Autor zdaje się nie wiedzieć, że pierwszym dziennikarzem na tym stanowisku - na dodatek świeckim - jest właśnie Navarro-Valls. (...)
Poza osobliwym stylem (...), nie licującym chyba ze statusem dziennikarza akredytowanego w tak ważnym i prestiżowym miejscu, w tekście Jacka Pałasińskiego są po prostu zwykłe insynuacje (...), na przykład stwierdzenie, że podarunek (czytaj: łapówka) jest jedynym sposobem na sfilmowanie czegokolwiek w obrębie murów watykańskich. Związana z KAI ekipa filmowa niejednokrotnie pracowała w Watykanie. Filmowaliśmy po prostu na podstawie zezwolenia wydanego przez Papieską Radę ds. Środków Społecznego Przekazu (Pontoficio Consiglio delle Communicazioni Sociali). Jest to normalna i jak najbardziej oficjalna droga postępowania w takich wypadkach. Także rzymski korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej wielokrotnie wchodził w skład grupy dziennikarzy z volo papale, obsługujących papieskie pielgrzymki, a do uzyskania akredytacji w Sala Stampa wystarczał faks wysłany z Warszawy.

Marcin Przeciszewski
Tomasz Królak
Marcin Przeciszewski jest prezesem i redaktorem naczelnym Katolickiej Agencji Informacyjnej, a Tomasz Królak - wiceprezesem i zastępcą redaktora naczelnego KAI.

Od autora

Muszę przyznać, że mnie samemu nie przyszłoby do głowy skojarzenie dzisiejszej sytuacji w Kurii Rzymskiej z Kremlem za komunistycznych czasów. Uważna lektura tekstu nie powinna dawać podstaw do sądzenia, że kardynał Sodano czy Joaquin Navarro-Valls źle życzą papieżowi: obaj doskonale wiedzą, że tak długo świecić będzie ich gwiazda, jak długo na tronie Piotrowym zasiadać będzie Jan Paweł II. Co do poprzedników Navarro-Vallsa oraz sposobu ich wyboru i pracy, to przed zarzuceniem komuś pisania nieprawdy proponuję sprawdzić źródła: Federico Alessandrini, dyrektor tej szacownej instytucji, był dziennikarzem - co prawda z "Osservatore Romano", ale zawsze. Podobnie z korespondentem KAI, który do wstępu do volo papale potrzebuje wyłącznie "faksu z Warszawy". Korespondent KAI jest jednym z najlepszych watykanologów na świecie i miejsce w samolocie papieskim należy mu się jak nikomu innemu. Mimo to - dziwi mnie, że panowie tego nie wiecie - również on miał poważne kłopoty w Sala Stampa: przez dłuższy czas odmawiano mu akredytacji, ponieważ napisał coś, co się w kurii nie spodobało.
Proszę mi wskazać choćby jeden passus z wypowiedzi Jana Pawła II, w którym usprawiedliwiałby on wojnę, choćby cytując ustęp z katechizmu. Podczas kryzysu w Zatoce Perskiej Jan Paweł II mówił o konieczności "powstrzymania ręki agresora", ale jednoznacznie i wielokrotnie potępiał sposób, w jaki powstrzymała ją koalicja pod przewodem George’a Busha seniora. Podczas kryzysu bałkańskiego papież mówił o konieczności "ingerencji humanitarnej", czego jako żywo nikt nie mógł potraktować jako podżegania do wojny. Krytykował natowskie bombardowania w Kosowie, a po 7 października wielokrotnie i jednoznacznie wypowiadał się przeciwko bombardowaniom Afganistanu. Oświadczenie Navarro-Vallsa w Astanie wywołało sensację na całym świecie właśnie dlatego, że było tak odmienne od tonu wypowiedzi papieża. Co zaś do katechizmu, to nie dalej niż 13 listopada kardynał Josef Ratzinger stwierdził publicznie, że powinien on zostać zrewidowany w dwóch punktach: kwestii kary śmierci i kwestii "wojny obronnej".
Nie do mnie należy roztrząsanie, czy hierarchia powinna bardziej uważać na "jakość" ludzi, którzy działają lub też wypowiadają się w imieniu Kościoła. Na razie wydaje się, że w Kościele zwycięża pogląd, iż należy premiować ludzi proporcjonalnie do ich zadeklarowanej wiary, a nie proporcjonalnie do ich wartości moralnych, by nie powiedzieć wręcz - ich "świętości".
Nie zamierzałem sugerować, że dyrektor Sali Prasowej Watykanu dr Joaquin Navarro-Valls kiedykolwiek domagał się od kogokolwiek prezentów w zamian za podejmowanie decyzji, które należą do jego kompetencji. Podczas pracy nad artykułem zetknąłem się jednak z opiniami - jestem przeświadczony, że błędnymi - iż w zamian za prezenty dziennikarze mogą liczyć na przywileje. Zapewniam, że moją intencją nie było sugerowanie, iż dyrektor Sali Prasowej Watykanu postępuje w sposób niezgodny z prawem.

Okładka tygodnika WPROST: 47/2001
Więcej możesz przeczytać w 47/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0