Choroba zawodowa

Choroba zawodowa

Co trzeci polski policjant jest zagrożony alkoholizmem


Zacząłem pić, bo ludzie z gangu, do którego zostałem wprowadzony, też pili. Na początku starałem się udawać, rozlewać, ale oni uważnie mnie obserwowali, więc nie miałem wyjścia. Gdy wracałem do mieszkania, które przygotowano dla mnie na czas operacji, piłem z powodu ogromnego stresu: obserwowałem, jak bito ludzi, żądając haraczu. Po dwóch latach pracy "pod przykryciem" byłem alkoholikiem - wspomina były policjant, obecnie właściciel fitness clubu. Szefowie załatwili mu kurację, ale do poprzedniej pracy już nie wrócił.
W ostatnich latach na leczenie policjantów alkoholików z kasy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wydawano około miliona złotych rocznie. Co roku z powodu nałogu około dwustu stróżów prawa traci pracę, a na ich miejsce trzeba wyszkolić nowych funkcjonariuszy. Rośnie też liczba przestępstw popełnianych przez pijanych policjantów (o 37,5 proc. w 2000 r. w stosunku do 1999 r.). Oficjalne statystyki nie mówią jednak prawdy. W 2000 r. odnotowano na przykład 85 wypadków drogowych spowodowanych przez pijanych funkcjonariuszy. W komendzie stołecznej dowiedzieliśmy się, że takich wypadków jest co najmniej pięć razy więcej, lecz są tuszowane, jeśli nie ma ofiar i większych uszkodzeń aut.

Upływ krwi
Ani policja, ani MSWiA nie prowadzą statystyk dotyczących alkoholizmu wśród funkcjonariuszy. Trzy lata temu komenda stołeczna przeprowadziła anonimową ankietę na ten temat: 73 proc. funkcjonariuszy przyznało, że pije regularnie (po pracy), 12 proc. określiło się jako uzależnionych od alkoholu. Zagrożony alkoholizmem był co trzeci policjant. Ankieta była sygnałem alarmowym. W resorcie spraw wewnętrznych opracowano program "Trzeźwość w policji", ale ma zostać wprowadzony dopiero za 2-3 lata.
Czasem uzależnienie kończy się tragicznie. Na warszawskim Bródnie znaleziono zwłoki zaniedbanego mężczyzny z trzema ranami postrzałowymi głowy. Po sprawdzeniu dokumentów zabitego okazało się, że to były policjant Janusz D., mający na koncie wiele sukcesów. Dwa lata przed śmiercią został wyrzucony z pracy z powodu alkoholizmu. Śledztwo wykazało, że byłego funkcjonariusza zastrzelił bandyta, któremu ten podczas libacji opowiedział, iż był policjantem. W ubiegłym roku na podwarszawskich działkach znaleziono zwłoki innego doświadczonego policjanta - Marka H., sierżanta z komisariatu na Targówku. Sekcja zwłok wykazała, że funkcjonariusz zapił się na śmierć.
- Kiedyś pokazałem nieżyjącemu już komendantowi głównemu Markowi Papale szacunki dotyczące funkcjonariuszy zwolnionych z pracy za nadużywanie alkoholu - wspomina Jerzy Żyżelewicz, pełnomocnik komendanta głównego ds. rozwiązywania problemów alkoholowych. - Dane były zatrważające. Tylko w latach 1993-1997 z powodu nałogu wyrzucono z resortu 776 funkcjonariuszy - dodaje Żyżelewicz. Komenda Główna Policji nawiązała współpracę z Państwową Agencją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Fundacją Batorego. W maju 1998 r. otwarto oddział uzależnień w szpitalu MSWiA w Otwocku. Każdego roku leczy się tam około 300 funkcjonariuszy. Wszyscy po zakończeniu sześciotygodniowej kuracji odwykowej kontynuują leczenie w działającej od miesiąca w Warszawie pracowni profilaktyki alkoholowej.

Trzeźwy jak policjant
- Przed 1998 r. jeżeli przełożony zauważył u podwładnego oznaki nadużywania alkoholu, stawiał sprawę krótko: zwolnij się, bo i tak wylecisz - przypomina Żyżelewicz. To dlatego m.in. nie ma statystyk dotyczących nałogu wśród policjantów - nikt po prostu tego nie odnotowywał. Uzależnieni funkcjonariusze mieli kłopoty nawet wtedy, gdy chcieli się leczyć. - Obowiązuje przecież ustawa policyjna, która wyraźnie zakazuje nadużywania alkoholu przez osoby pracujące z bronią palną - tłumaczy Joanna Mikuła, kierownik zespołu lecznictwa odwykowego PARPA.
Głównym założeniem programu "Trzeźwość w policji" jest kontrakt podpisywany przez funkcjonariusza zagrożonego alkoholizmem. Przełożony gwarantuje mu wówczas, że nie będzie z powodu alkoholizmu zwolniony z pracy - oczywiście pod warunkiem, że nie popełni wykroczenia bądź przestępstwa. Specjalnie na potrzeby programu szkoleni są policjanci, którzy cieszą się autorytetem wśród kolegów.

Ofiary stresu
Przed dwoma tygodniami odbyła się w Świdrze koło Warszawy konferencja, na której przedstawiciele policji z krajów Europy Środkowej oraz z Mongolii poznawali sposoby walki z nałogiem.
- Pierwsze kroki zostały zrobione, podniósł się poziom wiedzy na temat alkoholizmu wśród funkcjonariuszy - twierdzi Żyżelewicz. - Teraz przydałby się choć jeden ośrodek antystresowy. W Niemczech są trzy takie ośrodki.
Główną przyczyną alkoholizmu wśród policjantów jest stres. - Wielu stróżów prawa niemal codziennie ryzykuje zdrowie i życie - tłumaczą policyjni psychologowie. - Stąd już tylko krok do chęci odreagowywania za pomocą wódki. Innym powodem picia jest zmaskulinizowane środowisko policyjne, w którym raczenie się alkoholem jest jednym ze sposobów podtrzymania więzi koleżeńskich - mówi Jagoda Fudała, kierownik Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnienia od Alkoholu w Warszawie.

Zawód wysokiego ryzyka
Problem alkoholizmu wśród policjantów nie zniknie nigdy, bo nigdy nie zniknie stres towarzyszący tej pracy - polscy policjanci nie są tu żadnym wyjątkiem. Z badań brytyjskiej policji wynika, że stróże porządku są najbardziej narażoną na uzależnienie od alkoholu grupą funkcjonariuszy państwowych. Można więc jedynie kontrolować sytuację i stworzyć mechanizmy skutecznej interwencji, gdy dojdzie do uzależnienia. Nie trzeba wówczas zwalniać alkoholika z pracy. Łatwiej byłoby jednak walczyć z alkoholizmem policjantów, gdyby nie ukrywano wypadków uzależnienia i nie tuszowano wykroczeń pijanych funkcjonariuszy.

Okładka tygodnika WPROST: 48/2001
Więcej możesz przeczytać w 48/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0