Wierni z wyboru

Wierni z wyboru

Kilkadziesiąt tysięcy katolików zmieniło w ostatnich latach wyznanie

Barbara Kowalczuk ma 23 lata. Do piętnastego roku życia była praktykującą katoliczką. Potem było już tylko wielkie rozczarowanie. Dopiero w zborze protestanckim odnalazła to, czego szukała: przeżywanie wiary, głęboki kontakt z Bogiem. Joanna i Lech Forysiowie na zmianę wyznania zdecydowali się po sześciu latach rozmów ze świadkami Jehowy. - Na początku chciałam im udowodnić, że się mylą, ale to oni nas przekonali - opowiada Joanna Foryś, nauczycielka matematyki. Ekskatolików nie brak również wśród buddystów. - Zafascynowała mnie ścieżka filozoficzna tego nurtu. Starożytna tradycja tybetańska bon, którą praktykuję, umożliwia pracę nad własnym umysłem, pozwala znaleźć odpowiedzi na wiele pytań i integruje doświadczenia duchowe z życiem codziennym - mówi Jerzy Straczyński, buddysta od dziesięciu lat.

Katolicy "z urzędu"
Wbrew przekonaniom o postępującej ateizacji społeczeństwa odsetek Polaków niewierzących i nie praktykujących spadł z 6 proc. w roku 1989 do 3 proc. w 1999 r.
- Coraz więcej kwestii religijnych znajduje wytłumaczenie w badaniach naukowych, dlatego ateizm nie ma w XXI wieku perspektyw - uważa prof. Edward Ciupak, religioznawca z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Kościół katolicki nadal podaje w swoich statystykach, iż ponad 90 proc. Polaków należy do jego owczarni, ale w statystykach tych uznaje się wyłącznie kryterium chrztu. Kościół katolicki ujawnił tylko, że w latach 1997-1999 stracił około 2,4 tys. wyznawców. Rzeczywiste liczby są znacznie wyższe. Przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy nominalnych katolików zasiliło w ostatniej dekadzie inne kościoły i związki wyznaniowe. Liczba członków Zarejestrowanego Związku Wyznania Świadków Jehowy wzrosła na przykład z 88 tys. w 1989 r. do ponad 123 tys. obecnie. Przeszło 95 proc. nowo pozyskanych wiernych to ekskatolicy.
Prof. Zbigniew Mikołejko z Instytutu Religioznawstwa PAN uważa, że wiele osób nadal należy do Kościoła katolickiego niejako "z urzędu" - wpływają na to rodzina, tradycja, otoczenie. Ks. prof. Józef Tischner, pytany kilka lat temu (podczas wizyty w redakcji "Wprost") o to, ilu nominalnych katolików uważa za naprawdę wierzących, stwierdził: "Zadowoliłoby mnie, gdyby był to co trzeci chodzący regularnie do kościoła, ale myślę, że może być gorzej". Według CBOS, tylko 58 proc. katolików uczestniczy regularnie w praktykach religijnych, a 19 proc. pojawia się w kościele zaledwie kilka razy w roku. - Wielu ludzi podkreśla, że tradycyjne normy katolickie są dobre, ważne i potrzebne, ale oni sami ich nie przestrzegają To rozszczepienie najmocniej dotyka spraw seksualno-rodzinnych. Także wybory polityczne są coraz mniej związane ze stanowiskiem Kościoła - wyjaśnia prof. Mikołejko.
Jacek Santorski, psycholog, który po studenckiej fascynacji buddyzmem powrócił do tradycji chrześcijańskiej, uważa, że kryzys Kościoła katolickiego wynika raczej z braku pomysłu na docieranie do człowieka niż z dezaktualizacji wartości chrześcijańskich. Niebawem wybór religii będzie świadomą decyzją już dla bardzo młodego człowieka.

Religijny supersam
Według tych, którzy opuścili Kościół katolicki, praktykowanie innych religii jest trudniejsze, choć daje więcej głębszych przeżyć. Robert Baranowski był do świadków Jehowy wręcz uprzedzony. Na pierwsze zebranie poszedł z szacunku dla wujka - świadka Jehowy. - Jako katolik często w modlitwie przywoływałem pojęcie Boga, ale nie wiedziałem, że ma imię, nie wiedziałem również, czym jest Królestwo Boże. Do zmiany religii przekonało mnie to, że świadkowie Jehowy nie tylko omawiają Pismo Święte, ale ściśle się do niego stosują - wyjaśnia Baranowski.
Jerzy Straczyński wychował się w rodzinie katolickiej i nadal ma bardzo dobre kontakty z chrześcijanami. - Moja żona i córka są katoliczkami i nie ma z tego powodu problemów - zapewnia. On sam wybrał buddyzm. Był w Indiach, spotkał się z Dalajlamą. - Buddyzm jest systemem, który pomaga się dostosować do relacji w życiu codziennym, lepiej rozumieć świat i żyć tak, by być szczęśliwym i nie krzywdzić innych - dodaje Straczyński.
W Polsce istnieje 150 różnych wyznań (w latach 1987-1996 przybyło ich 90). - Powstawanie ruchów religijnych było naturalną odpowiedzią na dogorywający komunizm - uważa prof. Mikołejko.
- Obecna sytuacja przypomina supersam: dziesiątki podobnych artykułów różnych firm, zaspokajających te same potrzeby - ocenia Jaromir Kusiba, informatyk, który po porzuceniu katolicyzmu przez dziesięć lat szukał dla siebie miejsca u baptystów, zielonoświątkowców i adwentystów, by ostatecznie wrócić do wiary przodków - prawosławia.

Procedury konwersji
Osoby decydujące się na odejście z Kościoła katolickiego przechodzą również na islam. Konwertytą jest Bogusław R. Zagórski, kierujący Instytutem Ibn Chalduna. Jedną z przyczyn zmiany religii była dla niego spójność intelektualna islamu, który - jak twierdzi Zagórski - opiera się na dogmatach w znacznie mniejszym stopniu niż religia katolicka.
Przejście na islam jest w polskich warunkach stosunkowo łatwe: wystarczy wyznanie wiary i opanowanie pięciu fundamentalnych reguł tej religii. Wyższe wymagania stawiają potencjalnym członkom żydowskie gminy wyznaniowe. Każda z nich wymaga przejścia wielostopniowej procedury konwersji wraz z bolesnym dla mężczyzn ceremoniałem zawarcia przymierza z Bogiem. Są jednak osoby, które się na to decydują.

Synkretyzm kontra tradycja
Pół tysiąca lat temu tolerancję rozumiano jako nieprześladowanie innych za religijne przekonania i praktyki. Prof. Leszek Kołakowski zauważył: "Chrześcijańscy orędownicy tolerancji w XVI i XVII wieku tłumaczyli, że nie powinniśmy się wyrzynać wzajemnie z powodu różnic w naszych opiniach na temat Trójcy Świętej, sakramentu eucharystii lub predestynacji, albowiem - mówili - Pan Bóg nie będzie nas pytał na Sądzie Ostatecznym o nasze poglądy teologiczne, poprawne czy mylne, ale o to, czyśmy w życiu starali się przestrzegać przykazań". Watykański dokument "Dominus Iesus" z 2000 r. stwierdza, że przynajmniej kilka religijnych prawd jest subiektywnych, elementy z innych religijnych źródeł mogą zostać wchłonięte przez chrześcijaństwo, a Pismo Święte może być czytane i interpretowane niezależnie od tradycji Kościoła. Krytycy twierdzą, że ten religijny synkretyzm jest zdradą tradycji chrześcijańskiej.
W krajach zachodniej Europy zmiana wyznania nie jest niczym nadzwyczajnym. - Polacy są umiarkowanie otwarci na tendencje światowe, obejmujące m.in tzw. nową duchowość, New Age. W tej sytuacji Kościół katolicki stanął przed wyborem: albo zasymiluje nowe tendencje i zatraci swój charakter, albo pozostanie niewzruszony, lecz będzie tracił swój stan posiadania - tłumaczy prof. Mikołejko.
Osobom poszukującym nowych doznań duchowych wybór ułatwia 1200 stron internetowych dotyczących religii i prowadzonych w języku polskim.

Monika Maciejewska
Małgorzata Mrozińska
Okładka tygodnika WPROST: 49/2001
Więcej możesz przeczytać w 49/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • form@sj.4.pl   IP
    Zapraszam wszystkich do przeczytania tego:
    http://members.lycos.co.uk/alleluja/sjphw.pdf
    Pozdrawiam sj-admin.