Mąż mi to kupił

Mąż mi to kupił

Do czego kobiecie potrzebny jest mężczyzna? Odpowiadam: do miłości. Chociaż do walenia młotkiem w ścianę też

Co jakiś czas przygasa medialnie feministyczne ognisko, wokół którego świadomość grzeją sobie nie tylko bezpośrednio zainteresowani, ale i ci, którzy z czysto merkantylnych powodów czuwają, aby nigdy nie wygasło. Gdy więc od czasu do czasu dmuchają w nie z entuzjazmem, to nie o względy ideologiczne im idzie i nie o słuszną sprawę, lecz o "sensację", która oswojoną już nieco rzeczywistość ponownie zamieni w potwora. Feministycznego. Wówczas pojawia się w mediach temat dyżurny i najczęściej bywa nim zgoła hamletowskie pytanie: czy kobiecie potrzebny jest jeszcze mężczyzna? Ta straszna wizja świata bez pana i władcy ma po raz kolejny uczynić z emancypacji "śmiercionośnego wirusa" i przypomnieć, że niedawno niektóre bojowniczki o równe prawa wołały, "że kobiecie mężczyzna potrzebny jest jak rybie rower". Bójcie się więc panowie swoich wyemancypowanych pań.
Przed kilkoma dniami brałam udział w programie dla dziewcząt i chłopców, w którym dyskutowano prawdziwość tezy jednego z polskich badaczy, jakoby mężczyźni mieli wyginąć, i to za osiemset lat. Perspektywa na tyle daleka, że aż groteskowo nierealna. Mimo to - ostrzega badacz - fakt pozostaje faktem i jak tak dalej pójdzie, mężczyźni przepadną bez śladu. Tak, czyli jak? No cóż, nadchodzi moment ostateczny - kobiety potrafią wymienić koło w samochodzie (nie potrafię), same się finansują (nieliczne), mogą zajść w ciążę bez chwili spędzonej w męskich ramionach (i co z tego? ), stają się bardziej męskie (bzdura). Banał za banałem, który na zjawisko męskiej użyteczności może mieć wpływ bezpośredni tylko wtedy, gdy sens bycia z mężczyzną kobiety rozpatrują w kontekście dobrze zrobionego interesu. Wyłącznie. Warto więc czasami dla własnego dobra posłuchać żony i wyłowić z jej słów zdania: mąż mi to kupił, mąż mi to wybrał, mąż mi to załatwił, mąż zadecydował. Jaki cudowny mąż i jaka wdzięczna żona. Ostrzegam jednak tych, którzy odnaleźli się wśród powyższych szczęściarzy. Nadchodzi recesja i przynajmniej na jakiś czas zmniejszy się liczba potrzebnych mężów. Miejcie się więc na baczności panowie, aby nie podzielić losu waszych ewolucyjnych poprzedników, dinozaurów. Jak zauważył Janusz Wiśniewski, autor "Samotności w sieci", nie pomogą wam w przetrwaniu ani domowe pielesze, ani rekompensata w postaci zapachu placka ze śliwkami. Dinozaury nie miały węchu i już ich nie ma. Żeby nie skończyć marnie, musicie się przystosować do nowych czasów. Do tych samodzielnych, pyskatych, coraz bardziej stabilnych emocjonalnie i lepiej samofinansujących się żon. Dlatego we własnym interesie pytanie "po co kobiecie mężczyzna" zastąpcie pytaniem: jaki mężczyzna na pewno nie jest jej potrzebny?
W angielskim miesięczniku "Red" natrafiłam na myśli tych, którzy podobno wyginą. Zadawane przez redakcję pytania miały zdemaskować ich słabe punkty. Zacznijmy od standardu - czy rzeczywiście mężczyźni myślą tylko o jednym, czyli o seksie, i to co sześć minut? "Ależ skąd, robimy to o wiele częściej" - brzmiała chóralna odpowiedź. Punkt sporny w damsko-męskich relacjach to stosunek mężczyzn do uczuć wyższych, na przykład do romantyzmu. "Goła striptizerka nie jest romantyczna, na pół goła striptizerka jest trochę romantyczna, a ubrana striptizerka to stuprocentowy romantyzm. Oczywiście, tuż przed występem" - tak definiuje to pojęcie jeden z odpytywanych. Czy seks z tą samą kobietą naprawdę na dłuższą metę nie sprawia mężczyźnie przyjemności? Sami zainteresowani twierdzą, że różnie z tym bywa, a jeden dodaje, że "to, w jakim stopniu fascynujące jest monogamiczne pożycie, zależy od tego, ile dzieci rezyduje w małżeńskiej sypialni". Czy jest coś, w czym mężczyźni z całą pewnością nie powinni wyręczać kobiet? Na pewno nie powinni rodzić dzieci. Czy zostaliby w domu z dzieckiem, gdyby ich partnerka zarabiała więcej niż oni? Tak, pod warunkiem że mieliby do dyspozycji kilkadziesiąt kanałów telewizyjnych. Woleliby być przystojni czy inteligentni? Wszystko zależy od tego, czy chcieliby się podobać kobiecie czy mężczyźnie. Szowiniści. Czy boją się zmarszczek? Nie, gdyby tylko mogli zapracować na takie, jakie ma Clint Eastwood. Co sprawia, że są szczęśliwi? Posiadanie pięknej kobiety, która przy okazji potrafi wytapetować pokój, lodówka pełna piwa, czwórka dzieci z wysokim ilorazem inteligencji, które oddzielnie mieszkają i same się utrzymują. Czy mężczyzna może być wierny jednej kobiecie? Szczerze? Nie! Co na co dzień jest kością niezgody między kobietą a mężczyzną? Czytanie map i parkowanie tyłem, pamiętanie o rocznicach oraz kobiecy okrzyk: "Chyba nie chcesz w tym wyjść!?".
Siedzę w telewizyjnym studiu, patrzę na twarze dziewczyn i chłopców i z całym przekonaniem na pytanie, do czego kobiecie potrzebny jest mężczyzna, odpowiadam: do miłości. Chociaż do walenia młotkiem w ścianę też. A co będzie za osiemset lat? Młotki zawsze będą trafiały w gwóźdź.

Okładka tygodnika WPROST: 49/2001
Więcej możesz przeczytać w 49/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0