Półtora miliona Lepperów

Półtora miliona Lepperów


Andrzej Lepper powinien zostać premierem; powinien przejąć w Polsce władzę - coraz więcej wskazuje na to, iż to jedyna droga, aby wyborcy Leppera i Samoobrony przekonali się, że Lepper nie ma żadnego cudownego leku na ich kłopoty: że nie spłaci za nich kredytów ani nie zapewni im żadnych "tanich kredytów", nie stworzy trzech milionów miejsc pracy, nie zlikwiduje błyskawicznie korupcji, nie podaruje bezdomnym mieszkań, nie przemieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki tysięcy aroganckich urzędników w ludzi usłużnych i uczynnych, nie ześle na Żuławy wszystkich komorników, nie sprawi, by Polacy kupowali wyłącznie polską żywność i płacili za nią więcej niż za importowaną, a zakupy robili na bazarach i w małych sklepach zamiast w supermarketach.
Czy jednak Andrzej Lepper zechce zostać premierem, a jeśli tak, to kiedy się zacznie eksperyment z premierem Lepperem, jak długo potrwa i ile nas będzie kosztował - nie wiadomo; wiadomo za to, że byłby to dla Polski czas stracony, podobnie jak stracony był dla Słowacji czas rządów populisty Vladimira Meciara. "Wyborcze zwycięstwo Leppera oznaczałoby paniczną ucieczkę z Polski kapitałów inwestycyjnych, sprowadzenie inwestycji do zera i załamanie się złotego. Być może wywołałoby masowe wycofywanie oszczędności z banków, a w rezultacie sprowadziło katastrofalny wzrost bezrobocia. Człowiek, który raz podobny program wysunął, niełatwo odzyska wiarygodność, choćby nagle stał się grzeczny, łagodny i umiarkowany. Każdy inwestor, przedsiębiorca czy człowiek odkładający oszczędności na książeczkę będzie podejrzewał, że to tylko podstępna gra" - przestrzega Jan Nowak-Jeziorański.
Andrzej Lepper maszeruje po władzę w coraz liczniejszym towarzystwie - w dniu ostatnich wyborów parlamentarnych szło z nim ponad 1,3 mln wyborców, teraz jest ich jeszcze więcej. Idzie, przyspieszając kroku, a wielu jego stronników poza Samoobroną codziennie wymyśla nowe sposoby, jak ten jego marsz jeszcze bardziej przyspieszyć i jak mu przysporzyć jeszcze więcej zwolenników. A to ktoś wpadnie na pomysł, żeby więcej Leppera nie zapraszać do telewizji oraz radia - i już Lepper ma pięćdziesiąt tysięcy zwolenników więcej. A to ktoś zaproponuje bojkot towarzyski Leppera - kolejne pięćdziesiąt tysięcy wyborców. A to ktoś inny wpadnie na pomysł, jak jeszcze bardziej skomplikować nasz dość już zagmatwany system podatkowy - i Lepper ma co najmniej sto tysięcy nowych sympatyków. I tak każdego dnia - od świtu do późnej nocy - piąta kolumna Andrzeja Leppera rozbudowuje nasze zbiurokratyzowane, przeżarte rakiem korupcji, wrogie państwo opiekuńcze, napędzając Lepperowi i Samoobronie wciąż nowych zwolenników - już nie tylko żądających większych dotacji rolników, nie tylko domagających się wsparcia od państwa mieszkańców miejskich i popegeerowskich blokowisk, ale też wściekłych na rosnące podatki oraz korupcję w urzędach drobnych przedsiębiorców (vide: "Barometr wprost"). Pół miliona małych firm odnosi sukcesy tylko dlatego, że obchodzi absurdalne przepisy skarbowe i te zawarte w kodeksie pracy; niemal 90 proc. przedsiębiorców uważa, że skrupulatne przestrzeganie przepisów uniemożliwia funkcjonowanie firm - napisał Andrzej Goszczyński w artykule "Wolna Polska" o potencjalnych wyborcach Andrzeja Leppera.
Faktyczni twórcy potęgi Leppera, owa piąta kolumna Leppera - politycy rozsiani po prawie wszystkich partiach, tysiące działaczy związkowych i urzędników - bez skrupułów utrącili niemal wszystkie pomysły mogące zablokować drogę Leppera do władzy: nie pozwolili odbiurokratyzować i odchudzić naszego państwa, nie pozwolili znieść większości koncesji i zezwoleń, nie pozwolili zlikwidować większości państwowych funduszy i agencji, nie pozwolili na wprowadzenie prostego systemu podatkowego (i podatku liniowego), a przez to na znaczne ograniczenie rozmiarów korupcji w urzędach skarbowych, nie pozwolili zmienić absurdalnie restrykcyjnego kodeksu pracy, wreszcie z pasją obrzydzali przeprowadzane w Polsce reformy (vide: "Balcerowicz wprost") - i tak dalej, niemal bez końca. No, to teraz, panie i panowie, macie, na kogoście zasłużyli - Andrzej Lepper we własnej osobie i z coraz liczniejszą gwardią! To wasze dzieło! I "lepiej nie mieć złudzeń - jutro będzie Lepper. I pojutrze też" - napisał Bogusław Mazur, autor "Będzie Lepper!", cover story tego wydania "Wprost". Niewielką mam nadzieję, że to chybiona prognoza.
Okładka tygodnika WPROST: 49/2001
Więcej możesz przeczytać w 49/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0