Lady J.

Lady J.

Dwóch na trzech Polaków chce, aby Jolanta Kwaśniewska została następnym prezydentem RP
Jolanta Kwaśniewska stara się łączyć najlepsze cechy dwóch najpopularniejszych w latach 90. kobiet na świecie: matki Teresy i księżnej Diany - mówią specjaliści od kreowania wizerunku. Tak jak matka Teresa, Jolanta Kwaśniewska pomaga potrzebującym. Prezentuje się jako osoba głęboko wierząca (już 11 razy spotykała się z Janem Pawłem II). Tak jak Diana Spencer, prowadzi ożywioną działalność charytatywną, otacza się ludźmi kultury i sztuki, pomaga najzdolniejszej młodzieży.
Stara się też pomagać prezydentowi. O tym, jak wiele może zdziałać urok małżonki, wiedział już prezydent John F. Kennedy. Witając się z gen. Charles’em de Gaulle’em, który nigdy nie krył podziwu dla żony prezydenta USA, Kennedy zażartował: "Jestem tym facetem, który przyjechał z Jacqueline do Paryża". Z zamówionych przez "Wprost" badań Pentora wynika, że gdyby Jolanta Kwaśniewska wystartowała w następnych wyborach prezydenckich, głosowałoby na nią 62,2 proc. Polaków.

Polska Hillary Clinton
- Na początku pierwszej kadencji Jolanta Kwaśniewska pozostawała w cieniu męża. Potem zaczęła pomagać najbardziej potrzebującym i pokrzywdzonym, później stała się mecenasem sztuki. Teraz jest kobietą niezależną, pewną siebie, mogącą kandydować na urząd prezydencki - ocenia Piotr Tymochowicz, specjalista w kreowaniu wizerunku.
Jolantę Kwaśniewską często porównuje się do Hillary Clinton. Obie są ambitne, eleganckie, stoją murem za mężami prezydentami. Charakter Hillary oddaje anegdota, w której pierwsza dama we właścicielu stacji benzynowej rozpoznaje swojego byłego chłopaka. Bill Clinton miał wówczas powiedzieć: "Widzisz kochanie, gdybyś wyszła za niego, prowadziłabyś teraz stacją benzynową". "Ależ nie, mój drogi, to on byłby teraz prezydentem" - odpowiedziała Hillary. Kwaśniewska nie miała takich ambicji, jednak to żonie zawdzięcza Aleksander Kwaśniewski osłabienie ataków po wyborach w 1995 r., kiedy pokonał Lecha Wałęsę. Jak w naczyniach połączonych sympatia do Jolanty Kwaśniewskiej przekładała się na aprobatę samego prezydenta. Tę rolę grała co najmniej przez pierwszy rok prezydentury. - Obecna pozycja Aleksandra Kwaśniewskiego w połowie może być zasługą jego żony - potwierdza Antoni Styrczula, były rzecznik prezydenta.

Bizneswoman
Była średnią z trzech córek Anny i Juliana Kontych. Razem z rodzicami i siostrami mieszkała w dwupokojowym mieszkaniu w Gdańsku-Wrzeszczu. Mama zajmowała się córkami, ojciec był pułkownikiem Wojsk Ochrony Pogranicza. "Kiedy byłyśmy małe, tata traktował nas niezwykle surowo" - wspominała po latach. Wychowanie w rodzinie wojskowego jest do dzisiaj widoczne w zachowaniu Jolanty Kwaśniewskiej: jest pracowita, powściągliwa, punktualna, dobrze organizuje sobie czas, nie jest ani wylewna, ani zbyt familiarna.
Ukończyła prawo na Uniwersytecie Gdańskim. - Różnice w poglądach politycznych nie mogą zmienić mojej opinii: była dobrą studentką i bardzo miłą osobą - wspomina Lech Kaczyński, wówczas jej wykładowca, dziś prezes Prawa i Sprawiedliwości. - W jej grupie byli studenci zarówno z ZSP, jak i o prawicowych poglądach. Pamiętam, że wszyscy się lubili.
Karierę zawodową rozpoczęła jako sekretarka w firmie polonijnej PAAT. Wkrótce awansowała na dyrektora handlowego. Niektórzy jej dawni znajomi twierdzą, że zawdzięcza to pozycji męża w polityce. - Na targach poznańskich zawsze mieliśmy stoiska obok siebie. Ona była bardzo zaangażowana w pracę, de facto grała w firmie pierwsze skrzypce - ocenia Mirosław Drzewiecki, wówczas producent odzieży, dziś biznesmen i poseł Platformy Obywatelskiej.
Po 1989 r. firmy polonijne straciły rację bytu, więc Jolanta Kwaśniewska założyła ze wspólniczką agencję nieruchomości Royal Wilanów. Twierdzi, że zaczynały bez kapitału, doświadczenia, w wynajętym mieszkaniu, gdzie jedynym sprzętem był faks. Firma szybko jednak odniosła sukces - Jolanta Kwaśniewska zaczęła zarabiać więcej od męża polityka.

Pierwsza dama
- W Białym Domu wielokrotnie można usłyszeć maksymę: "Być żoną prezydenta, to znaczy zajmować najwyższe nieodpłatne stanowisko społeczne na świecie" - opowiada prof. Longin Pastusiak, marszałek Senatu. Jego zdaniem, w historii III RP żadna z żon wysokich rangą urzędników - premierów czy ministrów - nie odegrała takiej roli jak Jolanta Kwaśniewska.
Początki w pałacu prezydenckim nie były łatwe. Niektórzy uważali nawet, że będzie dla Aleksandra Kwaśniewskiego ciężarem. Okazało się, że kandydat na prezydenta nie wpisał do deklaracji majątkowej posiadanych przez żonę akcji Polisy, a jej wypowiedź o tym, że "mąż wcześnie zajął się polityką i nie miał czasu na napisanie pracy magisterskiej", stała się podstawą tysięcy protestów wyborczych. Ludzie podziwiali ją jednak - na tej samej zasadzie, na jakiej w monarchiach podziwia się członków rodziny królewskiej.
Nikt publicznie nie odważył się na krytykę Lady J. - jak ją nazywają w pałacu prezydenckim. - Uosabia wszystkie cechy, które cenię u kobiet: ciepło, wdzięk, urodę, elegancję i inteligencję - wymienia Wojciech Fibak, były zawodowy tenisista, teraz przedsiębiorca i kolekcjoner sztuki, dobry znajomy Jolanty Kwaśniewskiej. - Trzy cechy, które ją najlepiej charakteryzują, to dobroć, niezwykła energia i niezwykła elegancja - mówi Nina Terentiew, dyrektor telewizyjnej Dwójki. - W roli prezydentowej Jolanta Kwaśniewska zaskoczyła nawet męża: nie okazywała politycznego zaangażowania, a świetnie wspiera politykę prezydenta - twierdzi Danuta Waniek, była szefowa Kancelarii Prezydenta RP.
- Byłaby chyba najlepszym negocjatorem w sprawach naszego członkostwa w Unii Europejskiej - przekonuje poseł Drzewiecki.

Miss elegancji
Duże znaczenie miał dla niej tytuł najbardziej eleganckiej prezydentowej w Europie, przyznany przez prestiżowe media na Zachodzie. Potem posypały się inne wyróżnienia. Została uhonorowana m.in. tytułem Kobiety Roku, Orderem Uśmiechu, Nagrodą im św. Brata Alberta, statuetką Hipokratesa. Jej sukcesem było zorganizowanie w 1999 r. Forum Żon, na którym dyskutowano o sytuacji dzieci na świecie. Na jej zaproszenie przyjechały wówczas do Polski hiszpańska królowa Zofia, belgijska królowa Paola, królowa Szwecji Sylwia, królowa Jordanii Rania.
Dla wielu Polek stała się wzorem elegancji, choć fachowcy twierdzą, że w jej kreacjach za dużo było kokardek, pomponików i błyskotek. - Oczywiście, nie może się ubierać zbyt oryginalnie, bo musi się zmieścić w konwencjonalnych, wyznaczonych przez rolę ramach, ale jest otwarta na nowe propozycje - ocenia Viola Śpiechowicz, projektantka mody, właścicielka firmy Pole Odzieżowe. - Do obecnej klasy dochodziła metodą prób i błędów, robiąc wiele małych kroków. Postępowała słusznie, bo gdy dokonuje się gwałtownych zmian, ludzie natychmiast to zauważają i mogą taką osobę odrzucić - tłumaczy Piotr Tymochowicz.

Samarytanka
Żony amerykańskich prezydentów zazwyczaj angażują się w działalność charytatywną. Jacqueline Bouvier Kennedy popularyzowała amerykańską kulturę, Betty Ford była twórczynią programu walki z chorobami psychicznymi, a Rosalyn Carter włączyła się w program zwalczania narkomanii i alkoholizmu. Barbara Bush wsparła kampanię przeciwko analfabetyzmowi, a Hillary Clinton zajmowała się problemami dzieci.
Jolanta Kwaśniewska wybrała drogę Hillary Clinton, zakładając własną fundację Porozumienie bez Barier. Powołano ją też do Komitetu Doradczego ONZ ds. Zapobiegania Narkomanii. - Rozpiera ją chęć działania: ledwie kończy program walki z rakiem piersi, już roz-poczyna akcję "Motylkowe szpitale", a zaraz potem program dbałości o zdrowie mężczyzn - zauważa Nina Terentiew, zaproszona przez Jolantę Kwaśniewską do rady fundacji Porozumienie bez Barier.
- Byłyśmy przez tydzień na Alasce na Światowych Igrzyskach Olimpiad Specjalnych i muszę powiedzieć, że swoją energią i wrażliwością oczarowała wszystkich. Zaprzyjaźniła się z dziećmi, choć to nie jest takie proste i nikt tego od niej nie wymagał - opowiada Katarzyna Niemczycka, prezes fundacji Gwiazdy dla Dzieci. - W skali od jeden do dziesięciu działalność Jolanty Kwaśniewskiej oceniam na dziesięć i pół - dodaje Małgorzata Żak, prezes Fundacji Polsat.

Strażniczka domowego ogniska
Zasługą Jolanty Kwaśniewskiej jest stworzenie świetnego wizerunku prezydenckiej rodziny. Temu wizerunkowi nie zagraża to, że Aleksander Kwaśniewski spędza po kilkanaście godzin w swojej kancelarii. Nie zaszkodziły też rewelacje Anastazji P., która wymieniła Aleksandra Kwaśniewskiego w zwierzeniach o swoich podbojach.
Rysuje idealny obraz swojego związku. "Myślę, że przeżywamy bardzo dobry okres naszego wypróbowanego przecież małżeństwa, w którym z obu stron jest coraz więcej czułości. Rano mąż mnie rozpieszcza, przynosząc mi owsiankę na mleku, przy której kładzie jakiś kwiatuszek. Na ostatnie walentynki wyciął z rzodkiewki dwa serduszka" - opowiadała w miesięczniku "Pani". Kwaśniewskich chwali się także za to, że w polityczny marketing nie wprzęgli córki Aleksandry. "To była najlepsza decyzja naszego życia. Ola jest nierozpoznawalna i to jej największe szczęście" - stwierdziła matka dwudziestoletniej dziś studentki psychologii.

Prezydent - kobieta stanu?
- Jeszcze kilka miesięcy temu Aleksander Kwaśniewski wpadał w furię, gdy słyszał, że jego żona byłaby najlepszym kandydatem na prezydenta w wyborach w 2005 r. - opowiada znany polityk SLD, członek gabinetu Leszka Millera, częsty gość w pałacu prezydenckim. Teraz zaczął się z tą myślą oswajać. - Być może Jolanta Kwaśniewska jest jednym z niewielu kandydatów, który będzie miał szansę wygrać z liderem nurtu populistycznego, kimkolwiek by on był - uważa Andrzej Zarębski, były rzecznik rządu.
"Jeśli chcesz, aby w polityce coś zostało powiedziane, zwróć się do mężczyzny. Jeśli chcesz, by coś zostało zrobione, zwróć się do kobiety" - twierdziła Margaret Thatcher, gdy była premierem Wielkiej Brytanii. Jolanta Kwaśniewska o polityce nie mówiła dotychczas prawie nic. Zrobiła natomiast sporo, wspierając prezydenta.


Więcej możesz przeczytać w 51/52/2001 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0