Liberalizacja eteru

Liberalizacja eteru

Dodano:   /  Zmieniono: 
KRRiTV nie próbuje obarczyć Polaków nową opłatą





Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji, przygotowana przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, jest konieczna choćby dlatego, że potrzebne są przepisy uwzględniające przystąpienie Polski do Unii Europejskiej.
Perspektywa (jak się wydaje - nieuchronna) połączenia polskiego rynku medialnego z rynkami europejskimi determinuje przyjęcie rozwiązań liberalizujących kwestie dopuszczalnego udziału kapitału zagranicznego w mediach elektronicznych. Chodzi o zniesienie ograniczeń dla osób i podmiotów, których stałe miejsce zamieszkania albo siedziba znajdują się w państwie będącym członkiem Unii Europejskiej, a także zwiększenie do 49 proc. limitu dla kapitału pochodzącego spoza krajów unii.
Z punktu widzenia ochrony polskiego rynku obawy mogą budzić propozycje dekoncentracji kapitału w mediach elektronicznych. Nadawcy działający już na podstawie koncesji nie będą się mogli - w pewnych sytuacjach - ubiegać o inne zezwolenia radiowe lub telewizyjne właśnie z tego powodu, że rozpowszechniają już program o określonym zasięgu. Takie regulacje, uderzając w duże medialne firmy, mogą doprowadzić do nadmiernego rozdrobnienia rynku, a tym samym do jego osłabienia. Kiedy polski rynek medialny całkowicie się otworzy dla kapitału płynącego z krajów unii, może się okazać, że rodzime firmy nie obronią się przed dominacją wielkich koncernów zagranicznych.
Radiofonia i telewizja publiczna wciąż (i słusznie) postrzegane są przez społeczeństwo jako media obarczone określonymi obowiązkami (pełnią misję publiczną); media, na rzecz których jesteśmy obowiązani uiszczać opłaty abonamentowe. Spieszę uspokoić widzów i słuchaczy, że KRRiTV nie próbuje ich obarczyć nie istniejącą dotychczas opłatą ("nowym podatkiem", "haraczem").
Zmiany w przepisach dotyczących opłat abonamentowych odnoszą się do usprawnienia systemu ich poboru. W tym celu proponuje się zasadę domniemania, że w każdym gospodarstwie domowym używa się jednego odbiornika radiofonicznego i jednego odbiornika telewizyjnego, chyba że zainteresowana osoba złoży na piśmie oświadczenie, iż nie posiada żadnego z wyżej wymienionych urządzeń. Takie sformułowanie przepisu pozwala na zrezygnowanie z obowiązku rejestrowania przez osoby fizyczne odbiorników (ciążyć ma on nadal na jednostkach organizacyjnych) i z pewnością utrudnia uchylenie się od obowiązku uiszczania stosownej opłaty.
Nowością jest to, że nadawcy publiczni będą musieli uzyskać od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji licencje na nadawanie każdego programu. Będą w nich określane obowiązki programowe nadawcy, przede wszystkim te służące realizacji misji publicznej, oraz wysokość wpływów z opłat abonamentowych. Oba te elementy będą z sobą ściśle powiązane, a coroczne sprawozdania nadawcy pozwolą zwiększyć zakres społecznej kontroli nad wydawaniem pieniędzy z abonamentu.
Więcej możesz przeczytać w 4/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0