Wszystko jest muzyką

Wszystko jest muzyką

Pat Metheny dokonał rzeczy wyjątkowej: zburzył mur oddzielający elitarną publiczność jazzową od mniej wyrafinowanych wielbicieli popu
Płytą "Speaking Of Now" Pat Metheny wraca na światowe wyżyny 

- Muzyka jest kopertą, w której przesyłam ludziom swoje uczucia - powiedział tygodnikowi "Wprost" ten jeden z najsłynniejszych gitarzystów jazzowych. - I to jest dla mnie o wiele ważniejsze niż trzymanie się kanonów jazzu. Nie boję się przekraczać barier muzycznych, jeśli jestem pewien tego, co chcę ludziom przekazać.
Różnorodność stylistyczna kompozycji Metheny’ego jest rzeczywiście wyjątkowa: od awangardowego, "poszukującego" jazzu (granego z takimi mistrzami jak Ornette Coleman) poprzez melodyjny jazzrock i niemal klasyczne rockowe ballady aż po subtelną muzykę filmową. Pełnymi garściami artysta czerpie z tradycji Beatlesów, Davisa i kultury latynoskiej. Za kilka dni ukaże się jedenasta już płyta najsłynniejszej formacji utalentowanego gitarzysty - Pat Metheny Group, zatytułowana "Speaking Of Now". Muzycy wracają na niej do swych najlepszych czasów, kiedy nagrywali takie krążki jak "Offramp". Już dziś można powiedzieć, że sukces albumu jest murowany.

Słuchacz
- Profesjonalnie muzyką zajmuję się prawie od 30 lat, ale źródłem mojej nieustającej fascynacji nią nadal jest umiejętność jej słuchania. Wciąż jestem fanem jazzu. W młodości uwielbiałem słuchać Milesa Davisa i nie przestaję zadawać sobie pytania: dlaczego ta muzyka tak na mnie działa? - zdradza Metheny.
- Im więcej gram i słucham, tym mam większą pewność, że muzyka jest wszystkim. Granie, udzielanie wywiadu czy wieczorne wyjście z przyjaciółmi - to wszystko jest muzyka. Inspiracją może być każde doświadczenie.
Metheny szczególnie uważnie wybiera towarzyszących mu artystów. Na najnowszej płycie Pat Metheny Group oprócz muzyków zespołu, takich jak pianista Lyle Mays czy basista Steve Rodby, usłyszymy m.in. wietnamskiego trębacza Cuong Vu oraz cenionego basistę, Kameruńczyka Richarda Bonę. Co ciekawe, Bona zagra u Metheny’ego na... perkusji. - Zupełnie nie interesuje mnie podział na muzykę jazzową, popową i rockową, na czarną i białą, amerykańską, wietnamską czy polską. Interesuje mnie tylko to, co konkretny artysta ma do powiedzenia. Bo jeśli poprzez sztukę mówi coś szczerze, trafi do każdego człowieka - wykłada swoje credo Metheny.

Artysta pracoholik
Metheny znany jest z niesłychanej pracowitości. Nagrywa płyty i koncertuje solo, w duecie, tercecie, wreszcie ze swoim słynnym zespołem.
- Ludzie twierdzą, że jestem klasycznym przykładem pracoholika, ale dla mnie praca to przyjemność. Czasami muzycy narzekają: "Mój Boże, znowu muszę jechać w trasę...". Zawsze myślę sobie wtedy: "Człowieku! Czy nie czujesz, że jesteś wybrańcem, mogąc to robić? Ilu jest uzdolnionych muzyków, którzy z różnych powodów nigdy nie będą mieli szansy, żeby zagrać przed większą publicznością?". Mimo że nagrałem wiele płyt i uczestniczyłem w tysiącach koncertów, wciąż uważam się za wybrańca losu.
Metheny’ego wyróżnia spośród artystów niemal legendarny szacunek dla fanów. Na koncertach potrafi tak porozsadzać publiczność, aby pierwsze rzędy zajmowali nie tylko panowie w garniturach od Armaniego, ale także młodzi ludzie w kraciastych koszulach, tłoczący się zazwyczaj w końcu sali. Po występie zawsze znajdzie czas na podpisanie płyt, pozowanie do zdjęć. Mówi się o nim "mistrz naturalnego marketingu". - Najwięksi muzycy, którzy mieli na mnie wpływ, tacy jak Herbie Hancock, Jaco Pastorius czy Sonny Rollins, otwierali się na swoich słuchaczy. Dlatego o wszystkich, którzy przychodzą ma moje koncerty i kupują moje płyty, myślę po prostu jak o ludziach lubiących to samo co ja. To taki klub otwarty dla każdego. W obliczu muzyki wszyscy jesteśmy przecież równi - mówi Metheny.

Antygwiazdor
Metheny krzywi się na słowo "gwiazda". - Owszem, jestem znany, ale daleko mi przecież do popularności niektórych modelek - zauważa. Różnorodność propozycji muzycznych i szczerość przekazu zjednały mu wielu zagorzałych fanów również w Polsce. Od pamiętnych koncertów w 1985 r. Pat Metheny regularnie pojawia się w naszym kraju. Także w tym roku pod koniec maja zagra w Poznaniu i Warszawie. - Polska jest dla mnie krajem wyjątkowym.
W Europie tylko wy i Włosi tak dobrze czujecie moją muzykę. Może to z powodu waszej nie najłatwiejszej historii? - zastanawia się Metheny.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2002
Więcej możesz przeczytać w 6/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0