W szponach mózgotłuków

W szponach mózgotłuków

Dodano:   /  Zmieniono: 
Piotrze drogi!

Zapewne zauważyŁeś, iż od kilku lat dość regularnie publikowane są dane, z których jasno i bezsprzecznie wynika, że Polacy piją coraz mniej wódki, a z lubością oddają się wyrafinowanej konsumpcji alkoholi daleko bardziej szlachetnych - piwa i wina. Cieszą się wielce higieniści, klaszczą w dłonie uczniowie doktora Marcinkowskiego, Najwyższemu dziękują animatorzy bezalkoholowych chrzcin i wesel. Chciałbym brutalnie zmącić ich dobre samopoczucie.
Rzeczywiście, piwa pijemy znacznie więcej niż kilkanaście lat temu, lecz raczej nie z powodu antywódczanej propagandy, ale dlatego, że kiedyś piwa nie było, a teraz jest. Co do wina: nasze prawo pozwala nazywać winem również napoje typu Rambo czy Arizona, które nawet z najgorszym winem owocowym - a statystyki nie rozróżniają win gronowych od owocowych - nie mają nic wspólnego. Owszem, Polacy kupują coraz więcej wina, lecz przeważnie są to rzeczone zbrodnicze wytwory, zwane przez ich konsumentów "mózgotłukami".
Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że ceny przyzwoitych alkoholi są w Polsce chore. Winna jest chytrość państwa. Na wschodzie bimber i kontrabanda z Białorusi i Ukrainy prawie całkiem wyparły monopolową, szafy Spisza, Orawy czy Podhala pełne są butelek ze Słowacji, zachód zaopatruje się w Czechach, ba, taniej jest nawet w Niemczech. Nic nie pomogą godzące w konstytucyjną zasadę równości wobec prawa niedorzeczne pomysły dzielenia obywateli na mieszkańców terenów przygranicznych i resztę. Nic nie pomogą w sytuacji, gdy w słowackim sklepie butelka szlachetnej hiszpańskiej brandy de Jerez kosztuje 25 zł, a w Polsce tyle płaci się za Nalewkę Babuni - coś, czego nie wypiłbym nawet po kilkuletnim pobycie w Libii lub Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ta sama brandy de Jerez kosztuje w Polsce 70 zł. Butelka przyzwoitej whisky kosztuje we Francji, Hiszpanii, Belgii czy we Włoszech 40 zł, w Polsce - minimum 70 zł. Dobrą grappę, ten jakże piękny destylat z winnych wytłoczyn, kupić można na zachodzie Europy za 20-30 zł, u nas kosztuje 80 zł. W Hiszpanii polska wódka jest tańsza niż w kraju swych narodzin. To absurd i zdzierstwo, szalbierstwo i rozbój. Ludzie piją więc tandetne piwka i tak zwane wina, których producenci zasługują na drugą Norymbergę.
A antyalkoholowi katoni się cieszą: spożycie nam spada.
Mnie natomiast rośnie ciśnienie, więc kończę już i idę do spiżarni. Mam w niej multum butelek, a wszystkie z cudzoziemskimi banderolami.

Twój RM

Przyjacielu!

Bolesne poruszyŁeś struny, bo zaiste surrealistyczne relacje cen w dziedzinie alkoholi (i nie tylko!) zafundowali nam owi rzekomi liberalni rycerze wolnego rynku. Ci faceci żywią się w ministerialnych i sejmowych stołówkach, a upijają się jednym kieliszkiem likieru amaretto. Blokują nam dostęp do grappy i szkockich whisky, a nie chcą zalegalizować rodzimej domowej produkcji śliwowicy i innych destylatów.
Kiedyś w wiejskich sklepach Polski B i C na półce stało przynajmniej jakieś egri albo sophia, teraz wyparły je pseudowina typu cin-cin, a ich producent - sam z pewnością nie bierze tego do ust - został przedsiębiorcą któregoś tam roku i cieszy się szacunkiem biznesmenów, których stać na francuskie koniaki.
A można by... oj można by całkiem pięknie urządzić ten świat między Bałtykiem a Tatrami. Co roku leją się krokodyle łzy nad tonami zmarnowanych jabłek, z którymi nie ma co zrobić. Jacyś pomyleńcy zaczęli warzyć jabłkowe piwo, co jest zupełnym nieporozumieniem. Dlaczego wzorem Brytyjczyków i Francuzów z Normandii nie zacząć produkować pysznego cydru? Doprawdy, wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wprowadzić na nasz rynek ten pyszny gazowany napój, korkowany jak szampan.
Tymczasem piję za Twoje zdrowie, zwłaszcza psychiczne, łyk przedniego piwa Brax, produkcji browaru w Głubczycach na Opolszczyźnie, które to piwo warte jest osobnego listu.
Łączę ukłony,

Bikont Spragniony
Więcej możesz przeczytać w 7/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.