Z życia koalicji

Z życia koalicji

Dodano: 
  • Biust Aleksandry Jakubowskiej (SLD) zaprezentowany na słynnym pokazie mody parlamentarnej niesamowicie podziałał na niektórych polityków. Ministra gospodarki Jacka Piechotę (partia ta sama, płeć nie) zapłodnił intelektualnie do wielu cennych uwag. Ot, na przykład do takiej: "Gdyby tak te posłanki skierować do pracy w przemyśle zbrojeniowym... Już widzę, jak lufy czołgów prężą się na widok Oli Jakubowskiej". Czy dobrze rozumiemy, że - zdaniem Piechoty - widokiem Jakubowskiej może się podniecić tylko czołg?
  • Skoro już jesteśmy przy sprawach cielesnych, to Michał Tober (fakt, niezłe ciało, ale tym razem my nie o nim ani nawet o jego psie) zarzekał się, że "słowo Leszka Millera stanie się ciałem". Jak to? Każde słowo?! No to się nam od piersiastych blondynek zaroi!
  • Z kronikarskiego obowiązku odnotowujemy, że Klub Parlamentarny SLD wybrał sobie rzecznika. Konkurencja była spora, ale wygrał protegowany Aleksandra Kwaśniewskiego - Robert Smoleń. Nowy rzecznik ma jedną zaletę - studiował w Moskwie, więc musi mieć mocną głowę. I jedną wadę - nic nam nie wiadomo o jego psie.
  • Prezydencka Para wpadła na plan. Na plan "Zemsty", co to ją kręci Andrzej Wajda. Spotkali się tam z Cześnikiem, Rejentem, Papkinem i Brunatnym Robertem (Kwiatkowskim) z TVP. A ten co tam robi?!
  • Kwitnie tradycyjna przyjaźń między SLD a OPZZ. Zabiedzony przywódca robotników polskich Maciej Manicki już nie kocha się w rządzie Leszka Millera, a nawet zapowiedział, że ani mu się śni rządowe zmiany w kodeksie pracy popierać. Panowie, apelujemy, bez publicznych kłótni w rodzinie! Niech SLD znajdzie Manickiemu odpowiedniego adwersarza (tylko pamiętajcie o kategoriach wagowych, bo takiego Millera to Maciek by rozniósł!) i dżentelmeni rzecz wyjaśnią. Proponujemy wystawić Ryszarda Kalisza.
  • Chociaż Kalisz może być zajęty, bo zapalił się chłopina do pomysłu, że zostanie prezydentem Warszawy, i teraz za tym łazi. Pomogły mu Jolanta Kwaśniewska, której się nie chce być prezydentem stolicy (a w każdym razie nie teraz), a także Danuta Waniek, która może by i chciała, ale jej nikt nie poprze, więc pan Ryszard ma mniejszą konkurencję. No i spore szanse, "bo wszystkie Ryśki to fajne chłopaki. Aha, wpadnij do nas kiedyś, Rysiu. Tylko zadzwoń wcześniej, żebyśmy byli w domu".
  • Zapomniany przez ludzkość Roman Jagieliński postanowił wystąpić z klubu SLD i razem z detektywem Rutkowskim i posłem Głową (obaj eks-Samoobrona) założyć sobie koło. A właściwie kółko PLD. Skrótu nie ma co rozwijać, bo panowie wybrali sobie te litery z "Ulicy Sezamkowej". Akurat one sponsorowały program.
  • Fajowy wywiad z Longinem Pastusiakiem (SLD, a jakże) przeczytaliśmy w "Wyborczej". Szutnik Longin najpierw opowiedział, że od dzieciństwa miał poglądy liberalne i wolnorynkowe, a do PZPR się zapisał wcale nie z koniunkturalizmu, tylko dlatego że bliskie mu były ideały socjalistyczne. Po kolce ze śmiechu szczęśliwie nas reanimowano i dobrnęliśmy do puenty. "Tak jak zmieniał się świat, tak zmieniał się Pastusiak" - rypnął pan Longin. Zgoda, tylko kolejność odwrotna: "Tak jak zmieniał się Pastusiak, tak zmieniał się świat!". O!
  • Ożył niezmordowany Aleksander Małachowski! W wystąpieniu Romana Giertycha odnalazł "ten sam stopień nienawiści do państwa polskiego" co w XVIII wieku. A mówiliśmy, by mu nie przerywać drzemki! Kimał tak sobie spokojnie od Sejmu Czteroletniego...
  • Ma facet pisane. Tydzień temu razem z premierem Czech, teraz do spółki z Tonym Blairem machnął Leszek Miller artykuliki o Europie. Artykułował w nich swoje wizje. Swoją drogą niepokojąca jest tak częsta zmiana partnerów. Wszak lekarze zalecają ostrożność.
  • Nie ma jak to w rodzinie. Szef suwalskiej Unii Pracy Mieczysław G. (reszta nazwiska amputowana) prowadził razem z Teresą S. (patrz wyżej) koalicyjny salon piękności. Koalicyjny, bo pani Tereska jest skarbnikiem SLD. Kiedy już wszystkich w Suwałkach upiększyli na cacy, postanowili zwinąć interes i wtedy pan Miecio uznał, że pani Tereska wisi mu 56 tys. zł. Wynajął więc gangstera, który miał przekonać panią Tereskę do zwrotu kasy. Zamiast kasy pan Miecio zobaczył jednak kraty, bo trafił do aresztu. Ale zaraz go zwolnili. I teraz mogą go nawet wylać z UP. Za co?! Za urodę?!
Okładka tygodnika WPROST: 12/2002
Więcej możesz przeczytać w 12/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0