Lekcja o Polsce

Lekcja o Polsce

Dodano: 
Żołnierze Armii Krajowej to "polscy bandyci", a za rządów Józefa Piłsudskiego powstała w Polsce "faszystowska dyktatura"
Czego uczą się o Polsce młodzi Europejczycy, Izraelczycy i Amerykanie 

Maria Skłodowska była Francuzką, a Adam Mickiewicz - Białorusinem mieszkającym na Litwie, który nie wiedzieć czemu pisał po polsku. Tego rodzaju informacje można znaleźć w rosyjskich, białoruskich, ukraińskich i litewskich podręcznikach szkolnych. Błędów nie brakuje też w opracowaniach zalecanych w Stanach Zjednoczonych, Izraelu, Niemczech czy we Włoszech.

Biało-Polacy
Na Białorusi na początku lat 90. próbowano odkłamać zafałszowany przez sowiecką historiografię obraz naszego kraju, który w czasach ZSRR przedstawiano w podręcznikach najpierw jako państwo "jaśniepanów Polaków", a później "biało-Polaków". Gdy w Mińsku rządził demokrata Stanisław Szuszkiewicz, uczniowie mogli przeczytać całkiem sporo o Wielkim Księstwie Litewskim i sojuszniczej Koronie. Niektórzy Białorusini po raz pierwszy w życiu dowiedzieli się wówczas o bitwie pod Orszą, w której sprzymierzone wojska litewskie i koronne pod dowództwem księcia Konstantego Ostrogskiego pokonały armię moskiewską. Wcześniej nie do pomyślenia było uczenie o tym, że Białorusini kiedykolwiek występowali przeciw Rosjanom. Nawet wtedy jednak nastawieni przyjaźnie do Polski historycy pisali, że w okresie międzywojennym zachodnia Białoruś znajdowała się "pod polską okupacją".
Po dojściu do władzy w 1994 r. Aleksandra Łukaszenki w białoruskich podręcznikach znów zaczęto eksponować wspólną białorusko-rosyjską historię. Konstanty Tarasiewicz, prezes mińskiego oddziału Związku Polaków na Białorusi, obawia się, że nowe podręczniki, których wydanie zapowiedział kilka tygodni temu prezydent Łukaszenka, będą już tylko nieco zmodyfikowanymi wersjami sowieckich opracowań. Wedle nich historia Białorusi rozpoczęła się w 1917 r., po dojściu do władzy komunistów, a żołnierze podziemnego państwa polskiego byli "bandytami".

Litwin Kościuszko
Lepiej wygląda sytuacja na Litwie, gdzie wyzwalanie się z niechęci do Polski może wkrótce doprowadzić do rewizji programów nauczania historii. W nowym podręczniku do klasy dziesiątej nie pojawia się już określenie naszego kraju jako "okupanta Wileńszczyzny", a Armia Krajowa nie jest przedstawiana jako "bandycka organizacja walcząca przeciwko narodowi litewskiemu, współpracująca z hitlerowcami". - Teraz w podręczniku można przeczytać, że AK walczyła z Niemcami i chroniła miejscową ludność polską. Mowa jest zarówno o polskich represjach skierowanych przeciwko ludności litewskiej, jak i działaniach litewskich formacji policyjnych przeciwko Polakom - mówi Jan Sienkiewicz, tłumacz podręcznika na język polski.
W wyważony sposób przedstawiono także zajęcie Wilna przez generała Lucjana Żeligowskiego w 1920 r.
W większości szkół wciąż jednak obowiązuje podręcznik wprowadzony w 1995 r., w którym autorzy napisali, że II Rzeczpospolita dążyła do unicestwienia litewskiej mniejszości: "Władze okupacyjne ze wszystkich sił starały się, aby do miejscowych władz samorządowych byli wybierani polscy koloniści. W ten sposób okupanci mogli prowadzić swoją politykę wynarodawiania". Mowa jest też o "bandyckiej polityce gospodarczej polskich warstw rządzących, która doprowadziła do zastoju przemysłu na Wileńszczyźnie".
W najnowszym podręczniku literatury do klasy jedenastej Adam Mickiewicz jest przedstawiany jako Białorusin mieszkający na Litwie i piszący po polsku. Zdarzają się też takie perełki jak podpis pod portretem Tadeusza Kościuszki: "Pochodził z biednej rodziny szlacheckiej z województwa nowogródzkiego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Całe życie uważał się za Litwina (...). Twierdził, że jest gente Ruthenus, natione Lituanus - z pochodzenia Białorusinem, narodowości litewskiej".

Polski kompleks
Wprawdzie w niektórych podręcznikach na Ukrainie II Rzeczpospolita jest nadal przedstawiana jako agresor, okupant i kolonizator, ale nawet autorzy tych książek zauważają pozytywne strony polskich rządów. "Na przekór kolonizatorskiej światowej tradycji, zgodnie z którą okupant zwiększał nacisk i coraz częściej stosował przemoc, Galicjanie [Ukraińcy zamieszkujący południowo-wschodnią część Polski] mieli w latach 20. i 30. swoje szkoły, domy ludowe, czytelnie, gazety, czasopisma" - napisał Anton Łotoćkyj w "Historii Ukrainy dla dzieci" wydanej w 1993 r. przez Towarzystwo im. Tarasa Szewczenki w Iwano-Frankowsku. Równocześnie jednak uzasadnia on działalność terrorystyczną Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i zabójstwo ministra spraw wewnętrznych RP Bronisława Pierackiego, który jakoby "w wyjątkowy sposób gnębił Ukraińców".
Najtrudniejsze sprawy dotyczące stosunków polsko-ukraińskich w czasie II wojny światowej (zwłaszcza rzezi na Wołyniu) w wielu podręcznikach są po prostu pomijane. Podobną metodę stosują niektórzy rosyjscy autorzy. W "Historii ojczystej XX wieku" dla klasy jedenastej wspomina się wprawdzie o pakcie Ribbentrop-Mołotow, ale temat agresji sowieckiej 17 września 1939 r. został ograniczony do ogólnikowego stwierdzenia o przyłączeniu do ZSRR "rejonów, które na mocy traktatu ryskiego z 1921 r. zostały odłączone od Polski". Jeszcze bardziej zaskakuje, że wzmianka o układzie pokojowym w Rydze jest w tej książce jedynym śladem wojny polsko-bolszewickiej. O przebiegu konfliktu nie ma ani słowa. Z kolei autorzy "Najnowszej historii krajów zagranicznych" - Arutiun Ułunian i Jewgienij Siergiejew - napisali wprawdzie o wymordowaniu przez NKWD tysięcy polskich oficerów, ale równocześnie nie wymienili Katynia jako miejsca kaźni.

Dyktatura faszystowska Piłsudskiego
"W 1926 r. w Polsce władzę przejął generał bohater Józef Piłsudski, który położył kres demokracji i wprowadził dyktaturę. Po jego śmierci przerodziła się ona w dyktaturę faszystowską, trwającą aż do wybuchu II wojny światowej. W latach 30. Polska, zniechęcona słabością Francji, zawarła przymierze z nazistowskimi Niemcami". Ten cytat pochodzi z izraelskich wypisów do nauki historii. Młodzież przerabia je w trzeciej klasie liceum, przed grupowymi - objętymi programem nauczania - wyjazdami do Polski. Po ostatnich reformach przeprowadzonych w porozumieniu ze stroną polską w programie nauczania zmieniło się to, że izraelskie podręczniki nie nazywają już obozów koncentracyjnych "polskimi", lecz zaznaczają, iż były to "niemieckie obozy na terenie Polski".

Agresywny polski nacjonalizm
W amerykańskiej szkole podstawowej i średniej informacje o Polsce pojawiają się nieodmiennie w kontekście Holocaustu. Z niektórych podręczników można się dowiedzieć, że II wojna światowa rozpoczęła się 7 grudnia 1941 r. - od ataku Japończyków na Pearl Harbor. - Co prawda, Maria Skłodowska jest przedstawiana najczęściej jako uczona francuska, zwykle pomija się też polskie pochodzenie Kopernika, ale za to dobitnie podkreślana jest rola, jaką w historii USA odegrał polski generał Tadeusz Kościuszko - mówi Bożen-na Urbanowicz-Gilbride z Holocaust Documentation Commitee i National Polish-American Council.
Szczątkowe, nierzadko błędne informacje o historii i współczesności Polski pojawiają się w podręcznikach francuskich i włoskich. Oto co się znalazło we włoskim podręczniku dla licealistów (błędy zaznaczono wykrzyknikiem): "Polacy (...) podpisali w 1919 r. pokój z Rosjanami (!), ale w 1920 r. zaatakowali siły radzieckie w celu zdobycia całej Ukrainy (!), będącej wielkim składem węgla, żelaza i zboża. Jej posiadanie przeniosłoby granice nowego państwa nad Morze Czarne (!). (...) W marcu 1921 r. pokój ryski uregulował granicę rosyjsko-polską i agresywny nacjonalizm polski musiał zrezygnować z Ukrainy (!)".

Nasze winy
W większości państw, z którymi łączy nas trudna przeszłość, powstały specjalne komisje podręcznikowe, złożone z historyków reprezentujących obie strony. Bilans ich dotychczasowej działalności jest jednak skromny. Autorzy podręczników dysponują bowiem, o co trudno mieć pretensje, swobodą umożliwiającą im ignorowanie większości zaleceń. Dlatego ustalenia dotyczące zawartości podręczników powinny się stać jedynie drobnym elementem programu poprawy wizerunku Polski. Niestety, z przyczyn finansowych nie możemy sobie pozwolić na takie działania, jakie podjęli Niemcy. Wiele do zrobienia jest także w samej Polsce. Nie możemy od innych narodów oczekiwać zrozumienia naszych racji, jeśli w niektórych polskich podręcznikach Niemcy są utożsamiani z nazistami, Ukraińcy z krwiożerczymi żołnierzami UPA, zaś Żydzi z komunistami. 


Profesor WŁODZIMIERZ BORODZIEJ
przewodniczący polsko-niemieckiej komisji podręcznikowej
Udało się nam wyeliminować z niemieckich podręczników większość kontrowersyjnych sformułowań dotyczących naszej historii: powstań śląskich, stosunków polsko-niemieckich w dwudziestoleciu międzywojennym, a zwłaszcza wypędzenia Niemców po II wojnie światowej. W ubiegłym roku w wersji polsko- i niemieckojęzycznej ukazała się książka przeznaczona przede wszystkim dla nauczycieli, która składa się z krótkich omówień najbardziej drażliwych kwestii (znowu głównie sprawy wypędzonych), wskazówek metodycznych oraz obszernego aneksu źródłowego. Z punktu widzenia strony polskiej głównym problemem jest dziś znikoma - w większości niemieckich podręczników - ilość informacji na temat dziejów naszego kraju oraz wzajemnych stosunków. Polska kojarzy się niemieckiemu uczniowi głównie z II wojną światową.

BEZ UPRZEDZEŃ
Zalecenia komisji mieszanej na temat programów nauczania w Niemczech dotyczą m.in. uwzględnienia faktu, że rozbiory Polski miały dla Prus "podstawowe znaczenie polityczne" i były "konsekwencją świadomej polityki mocarstwowej Hohenzollernów". Z kolei politykę Bismarcka znamionowało "wzmacnianie wszelkimi środkami niemieckiego społeczeństwa i osłabianie znaczenia ludności polskiej". Nie wszystkie wskazania są uwzględniane w podręcznikach szkolnych. W Niemczech nauczanie leży w gestii landów, a zmiany sugerowane przez mieszaną komisję nie mogą być wprowadzone odgórnym zarządzeniem z Berlina. W Niemczech istnieje też Instytut Międzynarodowych Badań Podręczników Szkolnych im. Georga Eckerta w Brunszwiku. Ma on zwalczać uprzedzenia i stereotypy. Niemieccy eksperci wraz z naukowcami z innych krajów analizują pod tym względem książki do nauki historii i geografii, a także literaturę piękną i publikacje naukowe.
(PC)
Więcej możesz przeczytać w 13/2002 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0