Brońmy się!

Brońmy się!

Przestępcy mogą zaatakować wszędzie: zarówno w dzielnicach uważanych za najniebezpieczniejsze, na przykład na warszawskiej Pradze-Północ, poznańskiej Wildzie czy szczecińskim Stołczynie, jak i na strzeżonych osiedlach czy w budynkach monitorowanych przez oficerów BOR.
Każdy w Polsce może paść ofiarą przestępstwa, zarówno zwykli obywatele, jak i znane osobistości, na przykład Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Biernacki, Zygmunt Solorz, Barbara Blida, Aleksandra Jakubowska, Danuta Waniek, Monika Olejnik, Andrzej Potocki, Michał Kamiński, Józef Zych czy Krzysztof Cugowski i Bogusław Linda. 
W ubiegłym tygodniu na dobrze strzeżonym zamkniętym osiedlu na warszawskim Ursynowie, gdzie mieszka m.in. premier Leszek Miller i kilku ministrów, złodzieje wynieśli z piwnic rowery. Zrobili to, mimo że każdy wchodzący na ten teren jest przez ochronę dokładnie sprawdzany, a bezpieczeństwa dodatkowo strzeże system kamer. Kilkanaście dni temu Włodzimierzowi Cimoszewiczowi, ministrowi spraw zagranicznych, ukradziono z domu wysokiej klasy komputer. Gdy był ministrem sprawiedliwości, złodziejom udało się ukraść jego służbowego mercedesa, chociaż wóz był pilnowany przez oficerów BOR. Kilka lat temu jego nubirę skradziono razem z lawetą, na której była przewożona. Służbowy samochód stracił (metodą na stłuczkę) Władysław Padło, zastępca komendanta głównego policji. - Najpierw złodzieje ukradli mi torebkę z samochodu, kilka dni później weszli nocą do mojego domu - wspomina Danuta Waniek, członek KRRiT. Po tych zdarzeniach poprosiła BOR o ochronę, założyła alarm, system monitoringu, kupiła psa.


Atak samoobrony
Możemy zostać napadnięci w domu, na ulicy, w autobusie, pociągu, w samochodzie na skrzyżowaniu - jak Monika Olejnik, Aleksandra Jakubowska czy Claudia Carlos (dziennikarka TVN). 63-letnia mieszkanka Gdyni została zaatakowana w kościele. Napastnik przewrócił ją na posadzkę, pobił i zabrał z torebki 20 zł.
Aż 81 proc. Polaków osobiście zetknęło się z drobnymi, lecz uciążliwymi przestępstwami (kradzieżami, włamaniami, pobiciami, wymuszeniami) - wynika z badań prof. Andrzeja Siemaszki z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. Zarówno ci ludzie, jak i ciężko poszkodowani nie chcą być dłużej bezradnymi ofiarami, nie chcą tylko czekać na pomoc policji: już 64 proc. tych, którzy zetknęli się z przestępstwem, zamierza działać na własną rękę i zapewnić sobie bezpieczeństwo - wynika z badań OBOP. Chcemy mieć prawo do skutecznej obrony. Dlatego już prawie co dziesiąty mieszkaniec dużych miast jest właścicielem różnego rodzaju broni. W Polsce działa też ponad 11 tys. organizacji obywatelskiej samoobrony (w Warszawie prawie 700). Około 200 tys. osób rocznie uczestniczy w kursach samoobrony.

Przestępczość powszednia
W statystykach przestępczości Polska nadal wypada znacznie lepiej niż na przykład kraje Unii Europejskiej (w Szwecji przestępczość jest proporcjonalnie trzykrotnie wyższa niż u nas). Tyle że u nas więcej jest przestępstw nie zgłaszanych policji (sześć na dziesięć, jak wynika z danych Międzynarodowych Badań Ofiar Przestępstw - ICVS). W biały dzień w centrum Łodzi, Szczecina czy Katowic przestępcy (głównie młodociani) zabierają przechodniom kurtki, zegarki, telefony komórkowe, walkmany, buty, swetry - o większości tych przestępstw policja nie jest informowana.
Przestępstwo staje się coraz częściej sposobem na życie, źródłem zarobkowania, szczególnie dla ludzi młodych (co drugi nastolatek badany przez zespół prof. Tadeusza Hanauska z Katedry Kryminologii UJ w Krakowie twierdzi, że opłaca mu się żyć z przestępstwa). Z przestępstw utrzymuje się coraz więcej bezrobotnych: wedle badań OECD, gdy stopa bezrobocia wzrasta powyżej 5 proc., przestępczość rośnie średnio o 2 proc.; kiedy przekracza 10 proc., przestępstw jest więcej o 5-6 proc.; gdy bezrobocie wynosi ponad 15 proc., liczba przestępstw powiększa się o 12-13 proc. Badania prof. Siemaszki dowodzą, że 74 proc. sprawców kradzieży, włamań i wymuszeń twierdzi w sądzie, iż zmusiła ich do tego sytuacja ekonomiczna; wśród nieletnich odsetek ten sięga 90 proc. Uważają oni, że bieda usprawiedliwia kradzież czy wymuszenie. Przybywa też przestępców: do "zawodowców" doszli nieletni, bezrobotni, emeryci, renciści (na kradzieży w sosnowieckim supermarkecie przyłapano emerytowanego pułkownika Wojska Polskiego). Pojawili się przestępcy "sytuacyjni": jeśli można coś ukraść, to kradną, chociaż dotychczas nie łamali prawa (na poznańskim Rynku Jeżyckim właściciele straganów ścigali kilka dni temu emerytkę, która kradła im owoce).Złodzieje wynoszą z piwnic stare meble, popsute żelazka, a nawet konfitury czy kiszone ogórki. Z mojej piwnicy zabrali niesprawny akumulator - opowiada komendant Jacek Tobiasz z komisariatu na warszawskiej Woli. Kilka dni temu na warszawskim Mokotowie złapano dwóch mężczyzn z podlubelskiej wsi, którzy kradi koła do żuków, sprzedawane potem za grosze. - Podczas przesłuchania popłakali się. "Mamy małe dzieci - mówili - a nie możemy znaleźć pracy, nasze żony też nie pracują" - opowiada nadkomisarz Czesław Leicht z komisariatu na Mokotowie. W Chojnicach policjanci zatrzymali 22-letniego mężczyznę, który włamał się do sklepu mięsnego i ukradł 22 kg wędlin. Twierdził, że zrobił to z biedy.



Harlemizacja Polski
Polska stała się wielkim Harlemem. Nie ma u nas miejsc wolnych od przestępczości i zagrożeń. To między innymi skutek tego, że w czasach PRL świadomie przemieszano obywateli, żeby osłabić ośrodki reakcyjnego mieszczaństwa. W jednym budynku mieszkali i często do dziś mieszkają profesorowie, lekarze, rzemieślnicy i lumpenproletariat, narkomani, prostytutki, złodzieje.
Jak próbujemy się bronić przed harlemizacją Polski? - Albo będziemy zamykać przestępców, albo sami będziemy się zamykać. Na razie wybieramy to drugie. W ten sposób mamy jednak 200 tys. prywatnych ochroniarzy, którzy strzegą kilku procent społeczeństwa, i 100 tys. policjantów chroniących resztę - mówi dr hab. Janusz Kochanowski, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego. - Bezpieczeństwo jest dobrem do kupienia. Będziemy się chować coraz głębiej w swoich mieszkaniach położonych w strefach chronionych. Taki proces zachodzi na całym świecie. Ludzie emigrują z wielkich miast, by móc żyć, by móc wypuścić dzieci na ulicę - tłumaczy prof. Kazimierz Frieske, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Niestety, przestępcy dotarli także do enklaw bezpieczeństwa. - Mimo że mieszkam na strzeżonym osiedlu, złodzieje wynieśli z domu obrazy, srebra i inne cenne przedmioty - opowiada Wiesława Ewa Plucińska, właścicielka firmy doradczej Evip. Dwa razy włamywano się też do jej strzeżonej firmy. Anna Podniesińska, przedstawicielka DHL na Polskę i właścicielka sieci sklepów Lord i Bata, także mieszka na strzeżonym osiedlu. Mimo to złodziej dostał się do jej ogrodu. - Zauważyłam go w porę i powiadomiłam ochronę - opowiada Podniesińska.

Samopomoc sąsiedzka
Polacy nie mieszkający w strefach chronionych coraz częściej zakładają organizacje samopomocy i samoobrony wzorowane na amerykańskich citizens watch. Właśnie samopomoc sąsiedzka okazała się najskuteczniejszą metodą walki z falą przestępczości w Stanach Zjednoczonych. Zdaje egzamin także w Kanadzie, Szwajcarii, Niemczech, Holandii, Danii czy Irlandii. Sąsiedzi zwracają uwagę na obcych, informują siebie nawzajem i policję o podejrzanych osobach kręcących się w pobliżu domu, o dziwnie zaparkowanych samochodach. Zgodnie z regułami citizens watch zachowała się pani Dorota z Warszawy, która niedawno była świadkiem potrącenia rowerzysty przez samochód. Pojechała za sprawcą (był pijany), zablokowała mu drogę, zmusiła do zatrzymania się, wezwała policję. Kilka dni temu podziękował jej za to Krzysztof Janik, szef MSWiA.
Od trzech lat o 40 proc. rocznie rośnie liczba Polaków uczestniczących w kursach samoobrony. - Chcemy dać ludziom wiedzę, która ich ochroni, zmniejszy ryzyko zagrożenia ich życia - opowiada Arkadiusz Kubs prowadzący zajęcia z bezpieczeństwa osobistego w ramach programu BOS ("Bezpieczeństwo osobiste w samochodzie").

Arsenał obywatelski
Coraz więcej ludzi chce mieć broń, najczęściej do obrony domu lub mieszkania. Zezwolenia na krótką broń ostrą ma już prawie 30 tys. osób, a 200 tys. otrzymało zezwolenia na pistolety i rewolwery gazowe. Prawie milion osób zaopatrzyło się w pistolety śrutowe i broń pneumatyczną, na które nie potrzeba zezwolenia. Kolejne pół miliona ma paralizatory elektryczne, a prawie dwa miliony osób - pojemniki z gazem obezwładniającym. Policja szacuje, że nielegalnie w posiadanie broni ostrej weszło około 200 tys. ludzi.
Od początku 2002 r. liczba wniosków o pozwolenie na broń ostrą wzrosła prawie o 40 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. - Z powodu słabego umotywowania odrzucamy połowę próśb o wydanie pozwolenia - informuje Andrzej Kowalczyk, zastępca naczelnika Wydziału Postępowań Administracyjnych Komendy Stołecznej Policji. Na koniec 2001 r. pozwolenie na broń ostrą miało 5,4 tys. warszawiaków. - Jeśli doliczymy do tego właścicieli broni myśliwskiej i sportowej, to okaże się, że Warszawa jest najlepiej uzbrojonym miastem w Polsce - tłumaczy Andrzej Kowalczyk.
"Tylko ludzie wolni potrafią myśleć o zagrożeniach jako zadaniu, któremu sami muszą sprostać. Osoby zniewolone oglądają się natomiast na omnipotentne państwo. Dlatego mimo że płacimy podatki na policję, powinniśmy mieć także prawo bronić się samemu" - stwierdził ekonomista Milton Friedman w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung".


ANDRZEJ POTOCKI, polityk Unii Wolności
Nie mam broni, ale to nie znaczy, że odmawiam prawa do jej posiadania innym. Każdy, kto chce ją mieć i spełni odpowiednie restrykcyjne warunki, powinien móc ją kupić. Przede wszystkim dlatego, że bandyci mają swobodny dostęp do broni, a praworządni obywatele nie.
MARTYNA WOJCIECHOWSKA, dziennikarka
Zgodnie z naszym prawem broni palnej można użyć w obronie własnej właściwie tylko pośmiertnie. Niedawno ktoś usiłował ukraść mi samochód. Było to dla mnie tak duże zaskoczenie, że nawet gdybym miała broń przy sobie, nie zdążyłabym jej wyciągnąć. Jednak już sama świadomość, że mam w domu broń, pozwala mi czuć się bezpieczniej.
PRZEMYSŁAW SALETA, zawodowy bokser
Ukradziono mi już dwa samochody, a kilkakrotnie próbowano się do nich włamać. Uważam, że w kwestii bezpieczeństwa każdy powinien liczyć tylko na siebie. Nie prowokuję niebezpiecznych sytuacji, w moim otoczeniu nie ma osób z podejrzanych kręgów, nie chodzę po mieście w nocy.


WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ
minister spraw zagranicznych
Ostatnio jakiś łobuz wybił szybę w oknie mojego domu i ukradł stojący na stole komputer. Alarm się włączył, ale okazało się, że można kraść i przy wyjącym sygnale. Laptop, który mi ukradziono, to sprzęt wysokiej klasy - był wart kilkanaście tysięcy złotych.

MICHAŁ KAMIŃSKI
poseł Prawa i Sprawiedliwości
Okradziono moje służbowe mieszkanie, zabierając po prostu wszystko, co miałem - sprzęt elektroniczny, kolekcję wiecznych piór, a nawet ubrania. Dwa tygodnie później znów włamano się do tego mieszkania. Co ciekawe, w poprzedniej kadencji to samo mieszkanie wynajmował Marek Pol i też został okradziony.

MONIKA OLEJNIK
dziennikarka TVN i Radia Zet
Wracałam samochodem z pracy późnym wieczorem. Facet wyskoczył z krzaków, wybił szybę w samochodzie i zabrał plecak z przedniego siedzenia. Potem dwa miesiące czułam się strasznie, zwłaszcza gdy musiałam wieczorem jechać autem. Teraz staram się nie jeździć prawym pasem, trzymam się z daleka, gdy widzę jakąś podejrzaną grupkę osób.

DANUTA WANIEK
członek Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji
Najpierw złodzieje ukradli mi z samochodu torebkę, gdy zatrzymałam się na światłach. Kilka tygodni później usiłowano mnie okraść w ten sam sposób. Potem nocą złodzieje weszli do mojego domu. Po tych wydarzeniach przez pewien czas miałam nawet mały pistolet.

ALINA JANOWSKA
aktorka
Rok temu odśnieżałam szyby w samochodzie, gdy nagle ktoś zaatakował mnie od tyłu. Poczułam, że bandyta ciągnie pasek od mojej torebki. Nie chciałam jej puścić, więc mnie przewrócił i ciągnął po ziemi. Dwa razy włamano się również do mojego mieszkania. Teraz nie czuję się bezpiecznie.

MAŁGORZATA ŻAK-SOLORZ
szefowa fundacji Polsat
W moim mieszkaniu nie było jakichś szczególnych zabezpieczeń. Pewnie dlatego zostało okradzione - od dwóch lat stało puste i nie było zbyt dobrze chronione. Był co prawda alarm, ale nie zadziałał. Nawet nie wiem, czy złodzieje wiedzieli, czyje mieszkanie okradli.

BARBARA BLIDA
posłanka SLD
Kilka lat temu na stacji benzynowej w Nadarzynie pod Warszawą zostałam wyciąg-nięta z mercedesa, napastnik walił moją głową w maskę samochodu. Do tej pory mam ślad na głowie, zakrywam go umiejętnie grzywką. Przez pewien czas miałam potem broń, bo czułam się zagrożona, zwłaszcza że tym samym czasie zostało też okradzione mieszkanie mojego syna.

KRZYSZTOF KAMIŃSKI
były poseł, adwokat
Nie mogę zrozumieć, dlaczego część mediów atakuje ludzi, którzy mają broń. Zagrożeniem jest bowiem to, że broń mają przestępcy, a nie mogą jej mieć uczciwi obywatele. Kilkakrotnie nastraszyłem rewolwerem napastników. Pierwsze kule w bębenku mam zawsze plastikowe. Nie ukrywam jednak, że gdybym musiał bronić czyjegoś życia, nie wahałbym się zabić.


Bronię się!

EDWARD WENDE
członek Trybunału Stanu
Broń mam od dawna, ale tylko raz prawdopodobnie ocaliłem dzięki temu życie żony i swoje. Spacerowaliśmy brzegiem morza. Nagle zobaczyłem, że zbliża się do nas trzech bardzo podejrzanie wyglądających mężczyzn. Poprosiłem żonę, by szła prosto, a ja postraszę ich, strzelając w pobliski pieniek. Dzisiaj pistolet trzymam tylko w domu.

JERZY DZIEWULSKI
poseł SLD
Rok temu wyszedł z więzienia człowiek, który usiłował mnie zabić. Wielu posłów nosi broń, ale się do tego nie przyznaje, ponieważ im nie jest do niczego potrzebna. Jako politycy jednak bez problemu dostają zezwolenie na jej posiadanie. Jestem przeciwnikiem liberalizacji dostępu do broni, gdyż obawiam się, że doszłoby do eskalacji zagrożenia: obywatele mieliby krótką broń, a przestępcy - maszynową.

MACIEJ KOZŁOWSKI
aktor
Jestem instruktorem strzeleckim i bardzo lubię strzelać. Ale zawsze modlę się, abym nigdy nie znalazł się w sytuacji, w której musiałbym użyć broni. To ogromne obciążenie psychiczne. Gdyby jednak zagrożne były osoby mi bliskie, strzeliłbym bez wahania.

KRZYSZTOF RUTKOWSKI
detektyw, poseł nie zrzeszony
Użyłem broni raz - podczas zatrzymywania sprawców kradzieży samochodu w Gdańsku. Po tym zajściu cofnięto mi pozwolenie na broń i dopiero po kilku latach ponownie je uzyskałem. W tym czasie miałem także broń automatyczną, ale w Austrii. Noszę broń codziennie, w Sejmie zostawiam ją w skrytce.

JACEK ŻELEZIK
producent filmowy, właściciel
Inter Investment Group
Chcę w momencie zagrożenia móc się bronić. Mam rewolwer, który można załadować nie tylko nabojami ostrymi, ale także obezwładniającymi. Noszę go, gdy gdzieś wyjeżdżam, gdy przewożę więcej gotówki. Kilkakrotnie pomogło mi nie tyle użycie broni, ile samo jej pokazanie.


Broń dla każdego?

TAK

Marian Filar
karnista z Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika w Toruniu

Wolni obywatele wolnego kraju chcą mieć przynajmniej cień szansy, że w razie napadu nie będą musieli padać na kolana i błagać bandyty, aby ich nie zabijał. Niektórzy powołują się na badania, że broń nas nie uchroni, bo bandyci zawsze strzelają lepiej, jednak wolałbym umrzeć z godnością, a nie zostać zaszlachtowany przez meneli. Każdy dorosły Szwajcar ma w domu broń i nic się tam nie dzieje. Wymagania stawiane osobom, które starają się o zezwolenie na broń, powinny być bardzo restrykcyjne. Ale jeżeli ktoś spełni te warunki, nie ma powodów, aby nie otrzymał pozwolenia na posiadanie broni.

NIE

Lech Kaczyński
prezes Prawa
i Sprawiedliwości

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem liberalizacji dostępu do broni. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, jaki jest świat i społeczeństwo, w którym żyjemy. Można sobie wyobrazić, jak kończyłyby się rodzinne kłótnie, gdyby w Polsce dostęp do broni był powszechny. Pozwolenie na posiadanie broni to proteza, bo elementarnym obowiązkiem państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa. Wydawanie pozwoleń na broń zwalnia państwo od obowiązku ścigania przestępców i zapewniania porządku, a przecież po to ono istnieje.
Okładka tygodnika WPROST: 14/2002
Więcej możesz przeczytać w 14/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0