Skansen polityki

Skansen polityki

Internetowe spotkanie z WIESŁAWEM KACZMARKIEM, ministrem skarbu państwa
 
Krzysztof Król: Czy sprawowanie władzy zmienia poglądy?
Wiesław Kaczmarek: Po dojściu do władzy zmienia się zarówno prawica, jak i lewica. Pierwsi tracą radykalizm, a drugim twarda rzeczywistość ekonomiczna weryfikuje deklaracje na temat interesu społecznego. Gospodarka stała się w dużym stopniu odporna na pomysły polityczne.
Zuzan: Czy ekonomia także przestała być polityczna?
- Różnym ludziom się wydaje, że istnieje szósta, dziewiąta czy dziesiąta droga do powszechnego dobrobytu.
A dzisiejszy świat - głównie dzięki temu, że nie ogranicza się do przepływu kapitału, ludzi i informacji - jest strukturą racjonalną. I trudno ją zdeformować naciskami politycznymi.
Andrzej: Młodzież coraz częściej deklaruje, że nie ma poglądów politycznych, lecz ekonomiczne.
- Dla nowego pokolenia nadrzędną wartością jest własne miejsce w życiu, związane z pracą i ambicjami.
W realizacji tych celów lepiej jest się posługiwać językiem ekonomii niż polityki. Tradycyjna polityka stanie się wkrótce swoistym skansenem. Miejmy nadzieję, że nie tylko z woskowymi figurami.
Anna: Stanisław Dobrzański z PSL dostał, jak się pan wyraził, swoją szansę w biznesie. Czy ja też mogę prosić o jakieś kierownicze stanowisko z dobrą pensją?
- To było niezręczne sformułowanie. Ale to także przykład decyzji typowej dla wielu byłych polityków, którzy chcą wrócić do tego, co robili wcześ-niej. Stanisław Dobrzański zanim został ministrem obrony, był prezesem banku. Nie żałuję decyzji o powołaniu go na stanowisko prezesa PSE, ponieważ to dobry fachowiec. A co do prośby o pracę - widzę pewną prawidłowość. Gdy zaczynałem pracę poselską w 1989 r., większość próśb i interwencji dotyczyła mieszkania, w połowie lat 90. - robienia biznesu, a teraz - pracy dla siebie lub rodziny.
Gerber: Po co chce pan budować państwową konkurencję dla TP SA?
- Kilka przedsiębiorstw postanowiło stworzyć strukturę, która osłabiłaby monopolistyczną pozycję TP SA. Jest to przede wszystkim projekt biznesowy. Skarb państwa patrzy na to przychylnie.
Hanna C.: Czy to pan wcześniej wymyślił Polkomtel?
- Ministerstwo Łączności postanowiło wówczas, że licencje dla operatorów telefonii komórkowej będą przydzielane podmiotom łączącym oferentów krajowych i zagranicznych. Zapytałem zarząd Polskiej Miedzi, czy są gotowi zaryzykować inwestycję w sektorze telekomunikacyjnym. Motywowałem ich do tego działania, ale ojców dzisiejszego sukcesu było wielu.
Bantuch: Jaka jest pana koncepcja prywatyzacji?
- Dziś około 70 proc. PKB wytwarzają firmy prywatne.
W sektorze państwowym pozostało mało dobrych przedsiębiorstw i ewentualne zwiększenie ich wartości można uzyskać m.in. przez łączenie potencjałów. Celem ostatnio ogłoszonej koncepcji zbudowania grupy farmaceutycznej jest właśnie wzmocnienie pozycji rynkowej zespołu firm i możliwość osiągnięcia wyższej ceny sprzedaży.
Poser: Dlaczego prywatyzacja idzie tak wolno, od kiedy został pan ministrem skarbu?
- Nie mam takiego wrażenia. Musiałem unieważnić jedynie przetarg dotyczący Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych, ponieważ inwestor złożył deklarację bez pokrycia. Gdy przyszedłem do resortu, zamiast projektów zastałem dużo gołosłownych deklaracji. Przyspieszenie prywatyzacji nastąpi zatem dopiero za kilka miesięcy. W tym roku na pewno sprzedamy G8, czyli sieć zakładów energetycznych, i Stoen, czyli stołecznego dystrybutora energii elektrycznej. Wiele przedsiębiorstw trzeba najpierw naprawić, a dopiero później sprzedać. Przykładem takiej firmy jest Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo.

Okładka tygodnika WPROST: 16/2002
Więcej możesz przeczytać w 16/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0