Z życia opozycji

Z życia opozycji

Dodano: 
  • Samoobrona się odmładza. Nic dziwnego - przecież wiadomo, że na prowincji ludzie starzeją się szybciej. Ci, którzy jeszcze wyglądają jako tako, zjechali do Warszawy na pierwszy zjazd młodzieżówki Samoobrony. Przemówił do nich najsłynniejszy polski Mulat Andrzej Lepper. W zamian za wierność obiecywał kariery. Panie Andrzeju - oni młodzi są, poswawolić by chcieli, a pan im od razu z wiernością wyjeżdża. Harem chce pan mieć, czy jak?
  • Po najsłynniejszym polskim Mulacie z młodzieżą spotkał się najsłynniejszy polski specjalista od wizerunku. Czyli Piotr Tymochowicz. Jeśli niedługo polska prowincja zaroi się od opalonych nastolatków, będziemy mieli pewność - Tymochowicz to człowiek wpływowego lobby właścicieli solariów.
  • Sieknął go czy nie? Oczywiście takie pytanie może dotyczyć jedynie Władysława Frasyniuka, szefa Unii Wolności, partii rozsądku, umiaru, spokoju, kultury i nienagannego stylu uprawiania polityki. Podobno Frasyniuk przygrzmocił posłowi LPR Antoniemu Stryjewskiemu. Wszystko działo się we wrocławskiej telewizji. Ale, niestety, nie na antenie.
  • Sam Frasyniuk twierdzi, że nikomu nie przydzwonił. "Gdybym uderzył posła Stryjewskiego, to leżałby teraz w szpitalu" - stwierdził skromnie. Ale podobno najlepszy cios w unii ma Tadeusz Mazowiecki. Ten jak z bawoła przywali, to i szpital nie pomoże.
  • W każdym razie lider unii twierdzi, że nie było żadnych rękoczynów, tylko zwykła wymiana uprzejmości. Frasyniuka oburzyło nazwanie go bydlakiem, więc zrewanżował się "synciem" i stwierdzeniem, że Stryjewski jest głupi. Sądząc z tego dialogu, pokłócili się o ulubiony boysband. Albo kto ma lepsze kapsle.
  • Koniec końców ten cały Stryjewski strasznie się nadął. Twierdzi, że naruszono jego immunitet poselski, nietykalność osobistą, coś tam jeszcze i grozi Frasyniukowi sądem. Domaga się też, by lider UW został przebadany psychiatrycznie. Panie pośle! Problem jest szerszy. Siedzimy już trochę w tym biznesie i z ręką na sercu możemy pana zapewnić: jakieś 80 procent polityków to wariaci. Dlaczego się czepiać jednego Frasyniuka?
  • W całą sprawę wmieszał się Janusz Dobrosz z PSL, który był owego wieczoru w telewizji. Ludowiec twierdzi, że Frasyniuk rzeczywiście oburącz przydzwonił Stryjewskiemu. My nie będziemy wyrokować. Poczekamy, co postanowi w tej sprawie "Gazeta Wyborcza". W końcu najlepiej poinformowana polska gazeta. I w dodatku obiektywna.
  • Hm, ciekawe. "Wyborcza" z jakichś niezrozumiałych powodów nie podjęła sprawy. To my już głupi jesteśmy i nie wiemy, co myśleć.
  • Rezydujący w słowackim więzieniu Marek Kolasiński (niegdyś AWS) wrócił wreszcie na ojczyzny łono. Łono od razu go aresztowało, bo dawny poseł podobno strasznie nagrabił, powyłudzał, zachachmęcił - jak to awuesowiec. "Nie przyznaję się do winy!" - oświadczył z uśmiechem dziennikarzom Kolasiński. To zdanie można by wyryć na nagrobku Akcji Wyborczej Solidarność, która niedawno ostatecznie zeszła z tego świata. Pasuje jak ulał.
  • Chłopy i baby z Samoobrony wdarli się do Ministerstwa Rolnictwa. Z wicepremierem Kalinowskim chcieli sobie pogadać. Przy okazji krzyczeli: "Balcerowicz musi odejść!". Co racja, to racja. A tak w ogóle to precz z sanacją!
Okładka tygodnika WPROST: 21/2002
Więcej możesz przeczytać w 21/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0