W kadzi zjełczałego masła

W kadzi zjełczałego masła

Dodano:   /  Zmieniono: 

Drogi Robercie!

Pamiętasz "Deserowe z cukrem"? Okrągłe, płaskie, kruche, posypane po wierzchu chrupiącym cukrem? Mimo swej niemal prostackiej prostoty, a może właśnie dzięki niej, to były najlepsze paczkowane ciasteczka. Pytam, czy pamiętasz, bo jeśli tak, to lepiej zapomnij.
Kupiłem właśnie "Herbatniki deserowe z cukrem" firmowane Lajkonikiem, ale jako producent figuruje Bahlsen Sweet sp. z o.o. w Skawinie. Termin przydatności do spożycia: 06-11-02. Ugryzłem jednego i cała długa paczka wylądowała w koszu na śmieci. W ustach miałem posmak zjełczałego tłuszczu, niezapijalny przez następną godzinę. Wierz mi, paskudne.
Wstyd dla Niemców z Lajkonika, ale - moim zdaniem - jest to przede wszystkim efekt zmowy polskich mleczarzy. Podejrzewam, że sprzedali im jakiś zjełczały składnik. Jeśli nawet się mylę, nie zmienię zdania o polskich mleczarzach. Nienawidzę ich za to, że zawsze był u nas najgorszy nabiał w Europie. Najgorsze mleko, najgorsze masło, najgorsze sery. Niby winna komuna, ale przecież w Rosji sowieckiej akurat nabiał był super (nawiasem mówiąc, były to jedyne ich produkty spożywcze nadające się do spożycia).
Nasi mleczarze nie potrafią, bo nie chcą, zrobić sera - staram się w ogóle nie jadać polskich serów - ani uczciwego masła. Nazbierali starego, jeszcze pewnie z epoki kartek, i teraz bezczelnie mieszają ze świeżym. Ręczę Ci, bo kupuję dużo masła, że nie ma ani jednego polskiego gatunku, w którym co jakiś czas nie napotkasz warstwy ohydnie zjełczałej. Wszyscy polscy mleczarze są w tych sprawach szalenie solidarni. Jakiś czas temu wpadli na pomysł zakrzyczenia paskudnego smaku ostrą porcją przypraw i produkują "masełka smakowe".
I państwo ma ich bronić przed zagraniczną konkurencją? Ja mam dopłacać do duńskiego, fińskiego, francuskiego czy nowozelandzkiego masła, jeśli chcę uniknąć towaru oszukanego?

Twój PB
PS Jak będziesz kupował masło francuskie, sprawdź, czy nie wyprodukowano go w Polsce. Od czasu kiedy produkują je u nas na licencji, już kilka razy trafiłem na zjełczałe.
PS Jak będziesz kupował masło francuskie, sprawdź, czy nie wyprodukowano go w Polsce. Od czasu kiedy produkują je u nas na licencji, już kilka razy trafiłem na zjełczałe.


Przyjacielu drogi!

Nawet się po mnie nie spodziewaj, Że dla dobra sztuki epistolarnej będę polemizował z Twymi poglądami. Polscy mleczarze, jeśli nawet robią coś dobrze, to tylko przez chwilę, po to, by zdobyć rynek, a gdy zdobędą, świadomie i bezwstydnie zaniżają poziom. Pamiętasz, jaka kilka lat temu była rodzima imitacja parmezanu z Klinek? Otóż u prapoczątków smakowała całkiem przyzwoicie, a teraz reprezentuje żałosny poziom stearyny. Przykład najświeższy: masło o nazwie "Prawdziwe", nie w kostkach, lecz w walcach. Kupowałem je przez kilka miesięcy - po raz pierwszy na stałe porzucając masła cudzoziemskie - bo smakowało doskonale, przypominając wiejskie. Kilka ostatnich sztuk wyrzuciłem jednak ze wstrętem, data jadalności z opakowania nie minęła, a jednak śmierdziały nieznośnie zepsutym tłuszczem. Chyba na stałe zarzucę maślany patriotyzm (masz rację, masło "President" - robione na licencji w Polsce - ma się do oryginału tak, jak Janusz Laskowski do Aznavoura).
Nasze mleczarstwo jest przemysłowe. Poza góralami polscy chłopi nie robią w swych gospodarstwach serów, jak czynią to francuscy, niemieccy, włoscy czy angielscy włościanie. Winne są temu kretyńskie przepisy (nie unijne, lecz nasze, bo w Unii Europejskiej wolno robić sery metodami chałupniczymi i wolno je robić z mleka nie pasteryzowanego), winna temu mentalność, każąca raczej podpalać opony na drogach, niż się zająć czymś pożytecznym, winni są nasi włościańscy politycy, nie umiejący swym wyborcom wskazać sensownej drogi w przyszłość.
Ale nawet w warunkach przemysłowych przy odrobinie dobrej woli da się zrobić rzeczy jadalne. Na przykład ser typu feta z Mlekowity, pakowany w kartoniki. Od swych początków smakuje niezmiennie przyzwoicie. To jednak wyjątek. Nasi mleczarze, pieszczeni ochronnymi cłami na dobre produkty z importu, nie bojący się konkurencji, wciskają nam zwykłą tandetę. I kiedy dobry Bóg sprawi, że wejdziemy do Unii Europejskiej, najpewniej obudzą się z głową w kadzi pełnej zjełczałego masła. Po stokroć na to zasłużyli!

RM
Więcej możesz przeczytać w 23/2002 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0