Miliony w nogach

Miliony w nogach

Mundial to największe sportowe targowisko świata


Jedni zacierają ręce, bo już przed mistrzostwami świata udało im się namówić do podpisania kontraktu piłkarzy, którzy okazują się królami azjatyckich boisk, inni dopiero toczą walkę o nowe gwiazdy globalnego futbolu. W grę wchodzą setki milionów dolarów.

Instynkt łowczego
Transferowa karuzela kręci się tak samo szybko, jak się toczą wydarzenia na japońskich i koreańskich boiskach. Już nazajutrz po inauguracyjnym meczu Francja-Senegal na stronie internetowej FC Liverpool poinformowano, że klub ten podpisał kontrakt z El-Hadji Dioufem (gwiazdą senegalskiej drużyny), który robił co chciał z francuskimi obrońcami i przyczynił się do strzelenia zwycięskiego gola dla Senegalczyków. Nieoficjalnie mówi się, że Anglicy mają zapłacić za Dioufa 15 mln dolarów jego poprzedniemu klubowi, francuskiemu RC Lens. Liverpool jest na razie "królem polowania", bo jeszcze przed mundialem udało mu się pozyskać inną gwiazdę reprezentacji Senegalu, Salifa Diao, który strzelił gola w drugim meczu grupowym swojej drużyny - z Danią.
Niebywały instynkt łowczego przejawili włodarze AC Milan, którzy tuż przed mistrzostwami podpisali kontrakt z Jonem Dahlem Tomassonem. Duńczyk, który dotychczas grał w Feyenoordzie Rotterdam, tylko w dwóch pierwszych meczach swojej drużyny na mundialu strzelił aż trzy bramki. Podobnie jest z rozgrywającym reprezentacji Niemiec Michaelem Ballackiem, który kilkanaście dni temu zamienił trykot Bayeru Leverkusen na koszulkę Bayernu Monachium. Ballack w dwóch pierwszych meczach w Japonii strzelił gola, a przy kilku kolejnych asystował. Radość działaczy Milanu i Bayernu jest tym większa, że obu tych graczy udało się pozyskać za darmo, bo skończyły im się kontrakty z poprzednimi klubami.
O inne gwiazdy, które objawiły się na azjatyckich boiskach, toczy się wojna. Niemiecki napastnik Miroslav Klose, który zdążył już strzelić cztery gole, stał się obiektem pożądania najlepszych klubów z Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Do drzwi jego dotychczasowego pracodawcy, klubu FC Kaiserslautern, pukają już działacze Bayernu, Interu Mediolan i Realu Madryt. Te dwa kluby toczą też walkę o brazylijskiego obrońcę Lucio, który bardzo dobrze wypadł w meczach ostatniej edycji Ligi Mistrzów, a na mundialu tylko potwierdza swoją wartość.

Mundial prawdy
Inną grupę stanowią piłkarze nie grający w żadnym klubie. Dzięki mundialowi może się to zmienić. Nie zawarł jeszcze kontraktu na przykład Ike Shorunmu, nigeryjski bramkarz. Jego udany występ w meczu z Argentyną sprawi jednak zapewne, że Nigeryjczyk będzie miał dokąd wracać po mundialu. O podobnym scenariuszu marzy najpewniej jeden z polskich bramkarzy, Adam Matysek, który też nie jest związany z żadną drużyną. Wątpliwe jednak, by trener Jerzy Engel dał mu szansę w którymś z meczów biało-czerwonych. Podobnie skończy się zapewne mundialowa przygoda dla chorwackiego weterana Roberta Prosineckiego, który również szuka pracy. Jego beznadziejne 45 minut gry w meczu z Meksykiem może zaowocować najwyżej kontraktem z którymś z klubów azjatyckich.
Na mundialu bowiem równie łatwo zostać wielką gwiazdą, jak spaść na dno futbolowego świata. Przekonał się o tym słoweński rozgrywający Zlatko Zahović. Błyskotliwy pomocnik miał być największą gwiazdą swojej drużyny, lecz po nieodpowiedzialnej krytyce trenera wykluczono go z drużyny już po pierwszym meczu. Szansę wypromowania się miał też turecki obrońca Hakan Ünsal. Jego bardzo dobra gra w meczu z Brazylią z pewnością została dostrzeżona przez menedżerów. Tymczasem czerwona kartka za bezmyślne uderzenie piłką Rivaldo, asa Canarinhos, nie tylko zepsuła wrażenie, ale i pozbawiła go szansy na kolejny występ na mundialu.

Historia się powtarza
Narodzinom gwiazd towarzyszą upadki piłkarskich legend. W 1990 r. na mistrzostwach we Włoszech za najlepszego bramkarza uznano Argentyńczyka Sergio Goycocheę. Mało kto jednak pamięta, że stanął on w argentyńskiej bramce tylko dlatego, że Nery Pumpido, pierwszy bramkarz tego zespołu, jeden z bohaterów zwycięskiego dla Argentyny mundialu z 1986 r., w pierwszym meczu mistrzostw bronił fatalnie, a w drugim doznał ciężkiej kontuzji, po której musiał zakończyć karierę. Na tych samych mistrzostwach wystarczyła zaledwie jedna akcja, w której kameruński napastnik Roger Milla ośmieszył lubującego się w dalekich wypadach kolumbijskiego bramkarza Rene Higuitę, by tego ostatniego raz na zawsze uznano za piłkarskiego błazna. Milla przeszedł zaś do historii jako największa legenda afrykańskiego futbolu.
Cztery lata później, na mundialu w USA, w czasie meczu Niemcy-Korea Południowa Steffan Effenberg, kreowany na gwiazdę światowego futbolu, pokazał obraźliwy gest niemieckim kibicom, wyciągając w ich kierunku rękę z wysuniętym środkowym palcem. W efekcie został wyrzucony z reprezentacji i nigdy już w niej nie zagrał. Osłabieni Niemcy przegrali w ćwierćfinale z Bułgarią i wrócili do domu. Najlepszy z Bułgarów, Christo Stoiczkow, został królem strzelców i przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych napastników świata. Kto okaże się największą gwiazdą tegorocznego mundialu, a kto jego największym przegranym?

WzlotyUpadki
El-Hadji Diouf
senegalski napastnik
Robert Prosinecki
chorwacki pomocnik
Miroslav Klose
niemiecki napastnik
Zlatko Zahović
słoweński pomocnik
Jon Dahl Tomasson
duński napastnik
Hakan Unsal
turecki obrońca

Naj...
AFP opublikowała ranking piłkarzy, którzy pod różnymi względami przewyższają innych zawodników mundialu. Najstarszy jest duński obrońca Jan Heintze, który ma 38 lat i 10 miesięcy; najwyższy - chiński bramkarz Jin Jiang, mierzący 198 cm; najcięższy okazał się zaś irlandzki napastnik Niall Quinn, ważący aż 100 kg. Rekordzistami są też Mohammed Al Deayea, bramkarz Arabii Saudyjskiej, który rozegrał najwięcej meczów w reprezentacji (164) i Argentyńczyk Gabriel Batistuta, który w narodowych barwach strzelił najwięcej goli (56). A nasi? Niestety, nie sklasyfikowano... najszybszych żółwi na dwóch nogach.

Piękny jak Vieri
Christian Vieri, włoski napastnik, po zdobyciu dwóch zwycięskich goli w meczu z Ekwadorem stał się bohaterem nie tylko w Italii, ale również w ojczyźnie pokonanej drużyny. Zachwycają się nim tam jednak głównie kobiety. Dziennikarka ekwadorskiej gazety "Bella" napisała: "Tak pięknego mężczyzny nie wolno krytykować, lecz powinno się go podziwiać. Jego nogi, jego ciało są doprawdy wspaniałe". Maryli Rodowicz, co przyznała publicznie, podoba się z kolei polski napastnik Maciej Żórawski. Oby sprawność jego nóg zafascynowała Portugalki
i Amerykanki!

Azjatycka kanonada
Mecz Francja-Urugwaj był pierwszym spotkaniem tegorocznych mistrzostw świata, które zakończyło się bezbramkowym remisem. We wszystkich poprzednich padła przynajmniej jedna bramka. Był to na tym mundialu dwudziesty mecz, a to oznacza, że na boiskach Korei Południowej i Japonii pobity został kolejny rekord. Dotychczas najlepszy pod tym względem był turniej w 1994 r. w Stanach Zjednoczonych. Wówczas pierwszy bezbramkowy remis zanotowano w siedemnastym spotkaniu, rozgrywanym między Boliwią a Koreą Południową.

Pechowa piłka
Kierownictwo reprezentacji Portugalii złożyło skargę do FIFA, twierdząc, że jedna z piłek, którą grano w meczu Portugalia-USA, była źle napompowana. Portugalczycy przegrali spotkanie 2:3. O problemach z piłką mówił też trener Amerykanów Bruce Arena. "Myślę, że praca nad przygotowaniem meczów powinna być staranniejsza. Musimy mieć wszyscy pewność, że ciśnienie w piłkach jest prawidłowe" - powiedział selekcjoner drużyny USA. Od początku mistrzostw piłka Fevernova, wyprodukowana przez firmę Adidas, jest krytykowana przez piłkarzy. Twierdzą oni, że jest "bardzo szybka, a jej rotacja w czasie lotu jest trudna do przewidzenia". Pewne jak 2:0 z Koreą, że potwierdziłby to spostrzeżenie nasz bramkarz Jerzy Dudek.
Więcej możesz przeczytać w 24/2002 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0